ciekawe czemu nie napisali, że w zawiasachRz pisze:Bombowy wyrok
BezpieczeĹstwo w metrze
Moderator: JacekM
Dokładnie. Mój kolega dostał mandat za przeskoczenie bramki (oczywiście miał ważną WKM, a co więcej - przeskoczył przez bramkę WYCHODZĄC z metraMeWa pisze:Spisują także tych, którzy mają bilety, bowiem przeskakiwanie przez bramki jest zabronione w regulaminie ZTM-u - nie po to są bramki, by przez nie przeskakiwać w końcu...
Mnie najbardziej zaintrygował wątek z przepełzaniem
. Kiedyś dość często bywałam na stacji metra Ursynów i co kilka dni, regularnie, było rozwalone takie "ogrodzenie" (mein Gott, jak to dokładnie wyglądało, to ja sobie nie przypomnę, a sprawdzać mi się nie chce
). Więc można było sobie przez nie spokojnie wejść/ wyjść. Więc jeśli Pan Policjant może mnie spisać za przeskakiwanie (hahaha) nad bramką w którąkolwiek stronę albo za pełzanie pod bramką, czy może mnie również ukarać za zgrabne ominięcie bramki i przejście przez połamaną barierkę, gdy wychodzę a nie wchodzę na stację metra, rzecz jasna posiadając ważny bilet? 
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Półtora roku więzienia za fałszywy alarm to za mało
maj, kek 11-04-2006 , ostatnia aktualizacja 11-04-2006 00:33
Bezrobotny 30-latek spod Nowego Dworu Maz., który w czerwcu zeszłego roku straszył warszawiaków wybuchem sarinu w przejściu podziemnym koło Rotundy, nie wyjdzie szybko na wolność
Wczoraj stołeczny sąd oddalił wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Jego zdaniem sądu półtora roku więzienia, jakie zaproponował prokurator dla Roberta O., to za mało. "Głupi żart" spowodował bowiem duże straty, sama akcja zabezpieczania terenu przez służby kosztowała 150 tys. zł. Robert O. ma też na koncie cztery wyroki w zawieszeniu za drobne sprawy. Dlatego będzie miał normalny proces. Za spowodowanie zagrożenia dla wielu osób oraz doprowadzenie do paniki w centrum miasta grozi mu osiem lat więzienia. Na termin pierwszej rozprawy poczeka w areszcie.
Robert O. wszczął alarm w geście - jak to określił - "wyładowania życiowej frustracji". Pięć dni wcześniej ostrzegł przed "zamachem" dziennikarzy programu "Uwaga" w TVN. Ci natychmiast zawiadomili policję. Akcja antyterrorystyczna na ponad trzy godziny sparaliżowała życie w centrum miasta.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27748
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Czynnikiem odstręczającym jest bardziej pewność kary, a nie jej wysokość.MZ pisze:Tm pisze:czemu ta kara ma służyć? zemście?Raczej przestrodze dla kolejnych takich idiotów, którzy myślą, że to jest doskonały żart, a za żarty przecież się nie karze. Być może to ich trochę otrzeźwi.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
ŻW pisze:Przestępcy boją się schodzić do podziemia
Najbezpieczniejszym miejscem w Warszawie jest metro
W metrze sporadycznie dochodzi do przestępstw. Kieszonkowcy i chuligani boją się policjantów pilnujących pasażerów podziemnej kolejki.
Przez podziemną kolejkę codziennie przetacza się od 250 do 350 tys. osób. Tymczasem od lat stołeczne metro ze względu na liczbę popełnionych tu przestępstw jest najbezpieczniejszym miejscem w Warszawie. A to wszystko dzięki pracującym tu policjantom i zamontowanym kamerom.
Boją się nas
Na terenie podziemnej kolejki nigdy nie doszło do zabójstwa. – Co prawda kilka lat temu było jedno usiłowanie gwałtu. W jednej z wind pewien mężczyzna myślał, że jedzie ze znajomą. Postanowił ją uszczypnąć w pupę. Okazało się jednak, że była to obca osoba i tak z tego wszystkiego wyszło usiłowanie gwałtu – śmieje się jeden z funkcjonariuszy.
W metrze sporadycznie dochodzi do przestępstw, które są plagą Warszawy. I tak w pierwszym kwartale 2005 r. tutejsi funkcjonariusze odnotowali cztery rozboje i 63 kradzieże. Zatrzymali też pięć osób, które miały przy sobie narkotyki. W tym roku statystyki są jeszcze lepsze. Od stycznia do marca w metrze doszło do jednego rozboju i 40 kradzieży. – W naszym komisariacie pracuje obecnie 137 funkcjonariuszy. Przestępcy po prostu nie zjawiają się tam, gdzie jest dużo policjantów – tłumaczy Krzysztof Radzik, zastępca komendanta komisariatu metra. – Ponadto od początku tego roku zwiększyliśmy liczbę patroli – dodaje.
Koniec biurokracji
Było to możliwe dzięki przeprowadzeniu pod koniec 2005 r. reorganizacji komisariatu. – Pozwoliła ona nam pozbyć się zbędnej biurokracji. Funkcjonariusze z sekcji kryminalnej, którzy do końca ubiegłego roku siedzieli przede wszystkim za biurkami, po nowym roku wyruszyli w teren. W konsekwencji do służby trafiło dodatkowo 12 wywiadowców, którzy pracują w ubraniach cywilnych, oraz 20 umundurowanych funkcjonariuszy – mówi podkom. Radzik.
Papierkowa robota zlikwidowanej sekcji trafiła natomiast do komend „naziemnych”. – Rocznie prowadziliśmy około 350 postępowań. Obecnie tego typu sprawami zajmują się komendy mokotowska, śródmiejska i bielańska. Sądzę, że przejęte od nas zadania nie są dla nich zbyt dużym obciążeniem – tłumaczy Radzik. – Przestępstwa jednak cały czas można zgłaszać także na naszym komisariacie – dodaje.
Wspólnie z Koleją
Świetne wyniki to także efekt wzorowej współpracy z komisariatem kolejowym. Policjanci z obu jednostek zamiennie działają na swoich terenach. Dzięki temu nie są rozpoznawani przez przestępców. Często też stosują nietypowe metody, by złapać bandytów, np. przebierają się za turystów.
Data: 2006-05-08; PIOTR BOROWIEC
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Groził Warszawie bombą z sarinem, odsiedzi 2,5 roku
PAP/IAR 12:40 (aktualizacja 14:00)
Fałszywy alarm sparaliżował Warszawę
(fot. AFP)
145 tys. zł kosztów akcji służb ratukowych i trzygodzinny paraliż Warszawy - to skutki fałszywego alarmu, spowodowanego przez pewnego 31-latka. Warszawski sąd okręgowy skazał go za grożenie bombą z sarinem na 2,5 roku więzienia.
W czerwcu 2005 r. 31-letni Robert O. wysłał do mediów maile informujące o bombie z sarinem, podłożonej w centrum Warszawy, w rejonie Al. Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej. Zatrzymano go przed podanym przez niego terminem eksplozji, która miała nastąpić 10 czerwca. Ruch w centrum Warszawy został jednak wstrzymany na trzy godziny, ewakuowano pasażerów metra, nikogo też nie wpuszczano na zagrożony teren. Mężczyzna twierdził bowiem, że ma wspólników - Ukraińca i Irańczyka.
W czasie procesu O. wyjaśniał, że był to "głupi żart", a swoich wspólników wymyślił. Liczyłem na to, że zostanie zignorowany. Mało kto o takich atakach ostrzega - mówił. Robert O. od ponad roku przebywa w areszcie.
Robertowi O. groziło od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. W poczet kary zaliczono mu areszt, w którym przebywa od roku i 3 miesięcy.
Środowy wyrok został wydany po uprzedniej zmianie kwalifikacji prawnej czynu. Wcześniej prokuratura oskarżyła Roberta O. o narażenie na niebezpieczeństwo życia wielu osób oraz zagrożenie mienia o dużej wartości. Sąd jednak poszerzył ten czyn o zapis dotyczący uszkodzenia lub unieruchomienia urządzeń użyteczności publicznej, w szczególności dostarczających wodę, ciepło, gaz, prąd oraz urządzeń mających zabezpieczać przed ewentualnymi niebezpieczeństwami.
Prokurator zgodził się z decyzją sądu. Zwrócił uwagę, że oskarżony odsiedział w areszcie ponad połowę zasądzonej mu kary, co daje Robertowi O. możliwość złożenia wniosku o przedterminowe zwolnienie z więzienia.
Wyrok sądu okręgowego jest nieprawomocny, a obrona rozważa złożenie apelacji. Do tego czasu oskarżony na pewno nie otrzyma jeszcze wezwania do zakładu karnego w celu odbycia kary. (ap)
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
MeWa, przeklej, jak temat nie ten
Komenda Stołeczna Policji pisze:Policjanci Komisariatu Policji Metra Warszawskiego pomogli i zaopiekowali się samotnie błąkającemu się po stacji metra Służew 4-letniemu dziecku. Wczoraj Olaf. W. zgubił się dziadkom na warszawskim Mokotowie na osiedlu niedaleko metra.
Malucha podczas samotnej wędrówki zainteresowało zejście do metra i postanowił sprawdzić co kryje pod sobą to tajemnicze miejsce. Wcześniej po drodze nikogo nie zaniepokoiło samotnie błąkające się dziecko. Mały pasażer miał jednak szczęście. W metrze od razu wzbudził zainteresowanie dorosłych pasażerów, pracowników i policjantów metra.
O godz. 13.45 natychmiast po uzyskanej informacji funkcjonariusze metra st.post. M.Oleszczuk i post. A.Chwiłka zaopiekowali się malcem. Z rozmowy z Olafkiem wywnioskowali, że może mieszkać niedaleko i udali się z dzieckiem na poszukiwanie rodziców i domu chłopca. Dziadkowie nie zgłosili faktu zaginięcia wnuka na policję, co spowodowało, że pomoc dziecku była utrudniona i trwała dłużej. Na szczęście udało się! Maluch wskazał drogę i miejsce w którym mieszka. Uradowani rodzice i dziadkowie serdecznie dziękowali policjantom KPMW za odnalezienie syna i wnuka.
Rodzice, dziadkowie, opiekunowie pilnujcie dzieci!
Tego chłopca mogło spotkać wiele niebezpieczeństw, min.: mógł przecież wejść na ulicę; mógł zawędrować o wiele dalej lub w miejsca odosobnione, gdzie trudno o pomoc; mógł dostać się w ręce złych ludzi; mógł na stacji metra wpaść w torowisko. Pamiętajmy również, że takie przeżycia u dziecka mogą powodować urazy i złe skutki w jego psychice.
Stołeczni policjanci starają się być pomocni, jednak bez rozwagi i zdrowego rozsądku każdego z nas to zadanie jest bardzo utrudnione. Dbajmy o swoje rzeczy, o siebie samych, a przede wszystkim o swoje najcenniejsze skarby – o dzieci!
kom. Małgorzata Domagalska, Komendant Komisariatu Policji Metra Warszawskiego; zamieściła Magdalena Wicha, Zespół Prasowy KSP.
bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Jednak akurat w przypadku samotnych dzieci, to szybko ludzie zwracają na to uwagę. To łatwo wychwycić, szczególnie w metrze. Sam byłem świadkiem, jak dyżurna na stacji A-18 Plac Wilsona, gdy zobaczyła dziecko na peronie, poleciła SOM-istom zajęcie się nim. Okazało się, że chłopiec po zajęciach w szkole poszedł sobie pociągi oglądać...
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
ŻW pisze:Metro nie chce defibrylatorów
2006-09-22, Ostatnia aktualizacja: 2006-09-22
Uczestnicy zeszłorocznego marszu Walkathon złożyli się na zakup 19 defibrylatorów dla metra. Dyrekcja podziemnej kolejki broni się jednak przed zainstalowaniem ich na stacjach.
Impreza Walkathon polega na tym, że ludzie wspólnie wybierają się na sobotni spacer i zbierają pieniądze na jakiś szczytny cel. Pierwszy Walkathon w stolicy odbył się w ubiegłym roku. Zebrano m.in. ok. 100 tys. zł dla Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Prezes wytłumaczy
Lekarze postanowili kupić 19 nieocenionych podczas reanimacji defibrylatorów. Pomysł był taki, że urządzenia zostaną zainstalowane na stacjach metra. PTK jest gotowe do przekazania urządzeń od lutego. Ale Metro odmawia ich przyjęcia.
Od organizatora marszu Ecco Walkathon usłyszeliśmy wczoraj, że w sobotę, podczas kolejnej edycji imprezy, odbędzie się „nieoficjalne przekazanie sprzętu”. Nic podobnego – twierdzą natomiast w Metrze. – Obecne przepisy nie pozwalają nam na zainstalowanie defibrylatorów – tłumaczy Grzegorz Żurawski, rzecznik Metra. Istnieje obawa, że jakiś żartowniś mógłby wykorzystać sprzęt do niewłaściwych celów. Odpowiedzialność spadłaby na dyrekcję Metra. – Nie przyjmiemy więc tych urządzeń tylko po to, by schować je później w magazynach. To byłoby nie fair wobec tych, którzy wyłożyli pieniądze na ten sprzęt. Na pewno gdzieś będzie mógł być wykorzystany – tłumaczy Grzegorz Żurawski. Dodaje, że dyrekcja Metra liczyła na zmiany w przepisach, które miała wprowadzić ustawa o ratownictwie medycznym. Niestety, tak się nie stanie. Poinformował o tym resort zdrowia. W niedzielę na Polu Mokotowskim będzie się odbywać impreza Dzień Serca.
Prezes Metra Jerzy Lejk ma wówczas wytłumaczyć warszawiakom, którzy wezmą w niej udział, z jakiego powodu nie chce takiego cennego podarunku.
Dlaczego Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, zrzeszające lekarzy praktyków, którzy powinni znać przepisy obowiązujące w służbie zdrowia, zdecydowało się na taki prezent dla metra? Niestety, mimo usilnych starań nie udało nam się skontaktować w tej sprawie z prezesem PTK prof. Adamem Torbickim.
Jaskółki od Owsiaka
Metro wzbrania się przed defibrylatorami, a tymczasem te urządzenia zaczynają pojawiać się w innych publicznych miejscach w Warszawie. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka zakupiła defibrylatory m.in. dla Opery Narodowej, Polskiego Radia, Biblioteki UW, Zamku Królewskiego i policji. Zadbała także o przeszkolenie osób, które będą obsługiwać aparaty według amerykańskich standardów pierwszej pomocy przedmedycznej.
Teraz zrzutka na pompę
Polskie Towarzystwo Kardiologiczne podczas sobotniej imprezy będzie zachęcać do ofiarowania pieniędzy na zakup wyposażenia do erki warszawskiego pogotowia ratunkowego.
Dowiezienie chorych z najcięższą postacią zawału serca do szpitala wymaga użycia przez ratowników specjalnej pompy współpracującej z niewydolnym sercem. W Warszawie ani na Mazowszu nie ma ambulansu wyposażonego w taki aparat. Za zebrane pieniądze przeszkolony zostanie także personel karetki.
