[M1] Eksploatacja, frekwencja itp.
Moderator: JacekM
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
W piątek pobity został kolejny rekord - metrem przejechało ponad 470 tys. osób.
A swoją drogą dziś rano ok. 7.30 jechałem z Młocin w pierwszym wagonie. Na Wawrzyszewie ludzie już stali, na Słodowcu pociąg był już zapełniony. Więc wcale nie jestem pewien, czy metro będzie woziło na północnym odcinku powietrze. Dodatkow ruch pociągów odbywał się bez zakłóceń i nieregularnych odstępów.
A swoją drogą dziś rano ok. 7.30 jechałem z Młocin w pierwszym wagonie. Na Wawrzyszewie ludzie już stali, na Słodowcu pociąg był już zapełniony. Więc wcale nie jestem pewien, czy metro będzie woziło na północnym odcinku powietrze. Dodatkow ruch pociągów odbywał się bez zakłóceń i nieregularnych odstępów.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Na pewno źle widziałeś. Skrócić połowę kursów do Wilsona!MeWa pisze:Na Wawrzyszewie ludzie już stali, na Słodowcu pociąg był już zapełniony. Więc wcale nie jestem pewien, czy metro będzie woziło na północnym odcinku powietrze. Dodatkow ruch pociągów odbywał się bez zakłóceń i nieregularnych odstępów.
BTW: ciekawe jakie było zapełnienie linii 114, 195, 116f i ogólnie w komunikacji naziemnej na Bielanach...
A potem składy z Mlocin beda stały przed Słodowcem po 3 minuty w tunelu 
Litości, skoro metro nie potrafiło sobie dac rady z wahadlem to NIE MAM MOWY aby mogli sobie dac rade z jakimis skróconymi kursami tak aby to wszystko działało bezproblemowo. To skracanie przyniosloby tylko więcej szkody niz pożytku
Litości, skoro metro nie potrafiło sobie dac rady z wahadlem to NIE MAM MOWY aby mogli sobie dac rade z jakimis skróconymi kursami tak aby to wszystko działało bezproblemowo. To skracanie przyniosloby tylko więcej szkody niz pożytku
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Akurat "hamowanie awaryjne" to najczęściej działanie SOP-u, na linii są odcinki, gdzie obowiązuje mniejsza prędkość. A zjazdy awaryjne to akurat dobra rzecz - dzięki temu pociągi z usterkami od razu zjeżdżają na bazę, nawet z drobnymi usterkami. Mimo to wskaźnik awaryjności utrzymuje się na niskim poziomie. Trochę to takie sianie sensacji...
Warszawskie Metro nie dba o bezpieczeństwo ludzi
2008-10-28 09:55:42, aktualizacja: 2008-10-28 09:55:42
Władze warszawskiego Metra igrają z bezpieczeństwem pasażerów. Na tory wypuszczane są pociągi w złym stanie technicznym. W każdej chwili mogą ulec awarii lub wypadkowi.
Dziennikarze "Polski" dotarli do książek przeglądów okresowych kilku pociągów metra - są w nich odnotowywane wszystkie awarie i naprawy pociągów. Ich lektura przeraża. W metrze jeżdżą pociągi, które psują się codziennie. Wiele składów zjeżdża do bazy na Kabatach po kilka razy w tygodniu z powodu tych samych usterek.
Pociąg 02 w ciągu siedmiu i pół tygodnia (między 9.08. a 1.10.) miał aż 11 razy kłopoty z hamowaniem. W jednym przypadku - 28 sierpnia - skład zjechał z trasy awaryjnie, ale maszynista nie wpisał do książki rodzaju usterki. W tym samym okresie pociąg kilka razy miał problemy z drzwiami. Raz zjechał do bazy na Kabatach, bo spod wagonów czuć było spaleniznę.
Skład produkcji francuskiej rusza ze stacji Dworzec Gdański w kierunku Placu Wilsona. Rozpędza się i po ok. 20 sekundach osiąga prędkość 60 km/h - maksymalną dozwoloną na torze. Nagle pociąg staje dęba. Pasażerowie upadają na podłogę. - Nie pamiętam, kiedy dokładnie to było, gdzieś na początku października. Gdy pociąg stanął jak wryty, wszyscy byli przerażeni - mówi nam jeden z pasażerów. Po półminutowym postoju w tunelu pociąg pojechał dalej.
Okazuje się, że bez powodu w pociągu załączają się hamulce awaryjne. Dotyczy to niejednego składu. - Niektóre składy hamują całą mocą. Nie możemy nic z tym zrobić, bo za takie hamowanie odpowiada automatyczny system ograniczający prędkość. Steruje tym elektronika - mówi maszynista proszący o anonimowość. Tymczasem władze Warszawy chcą, by metro jeździło z prędkością 80 km/h. Już wystąpiły w tej sprawie do Urzędu Transportu Kolejowego.
"Polska" ustaliła, że pociągów, które bez powodu awaryjnie hamują, jest w metrze co najmniej trzy. Na przykład pociąg złożony z francuskich wagonów o nr. 21. Podobnie skład o nr. 10 (wagony rosyjskie). 1 września wyjechał on na trasę po kilkudniowym przeglądzie. Tego samego dnia zjechał jednak awaryjnie, bo wspomniany system znów szwankował. Jak wynika z książ-ki serwisowej, do 10 września pociąg zjeżdżał awaryjnie prawie codziennie. Z podobną częstotliwością zjeżdżał także pociąg nr 5.
Na tym jednak nie koniec. W ubiegłym roku do metra trafiły nowe wagony produkcji rosyjskiej. Miały one zamontowane specjalne kładki między wagonami. Umożliwiają one bezpieczną ewakuację. Z oryginalnym sprzętem jeździły jednak tylko kilka tygodni. Później je zdemontowano. W księdze jednego z pociągów pojawił się wpis: "Zdjęto na polecenie kierownika działu".
Sobota, 18 października, ok. godz. 21. Stacja Służew. Po raz drugi w ciągu tygodnia zepsuł się tam pociąg rosyjski o numerze 01 jadący w kierunku Kabat. Stał ponad piętnaście minut. Maszynista uruchomił pociąg, korzystając z kabiny w wagonie od strony Młocin i nie widząc toru przed sobą, pojechał w kierunku Kabat. Pociąg przejechał tak dwie stacje. W tym czasie w kabinie od strony Kabat nikogo nie było. Gdyby ktoś wpadł pod jadący pociąg, maszynista nawet by tego nie zauważył. Dopiero na Stokłosach do kabiny w pierwszym wagonie wsiadł dyżurny stacji. Ale nie potrafił nawet załączyć hamulca awaryjnego - nie był do tego szkolony!
Skąd biorą się awarie? Nasi rozmówcy, którzy znają się na taborze metra, twierdzą, że mogą to być kiepskiej jakości części, nieprawidłowy serwis lub brak odpowiednich umiejętności maszynistów.
Co na to Metro? W ubiegłym tygodniu próbowaliśmy porozmawiać z prezesem Jerzym Lejkiem. Nie odbierał telefonów. W sobotę na uroczystym otwarciu bielańskiego odcinka metra prezes odmówił odpowiedzi na nasze pytania i odesłał nas do rzecznika. Ten poprosił o przesłanie pytań na piśmie. Do zamknięcia tego wydania gazety nie dał na nie odpowiedzi.
Książki serwisowe pokazaliśmy więc prezesowi Urzędu Transportu Kolejowego, który nadzoruje bezpieczeństwo na kolei. - Z uwagi na podejrzenie nieprawidłowości zaplanowaliśmy kontrolę przestrzegania przepisów bezpieczeństwa i właściwej eksploatacji pociągów metra - mówi Wiesław Jarosiewicz, prezes UTK. Inspektorzy mają się pojawić w metrze jeszcze w tym tygodniu.
"Polska" ustaliła, że pociągów, które bez powodu awaryjnie hamują, jest w metrze co najmniej trzy. Na przykład pociąg złożony z francuskich wagonów o nr. 21. Podobnie skład o nr. 10 (wagony rosyjskie). 1 września wyjechał on na trasę po kilkudniowym przeglądzie. Tego samego dnia zjechał jednak awaryjnie, bo wspomniany system znów szwankował. Jak wynika z książ-ki serwisowej, do 10 września pociąg zjeżdżał awaryjnie prawie codziennie. Z podobną częstotliwością zjeżdżał także pociąg nr 5.
Na tym jednak nie koniec. W ubiegłym roku do metra trafiły nowe wagony produkcji rosyjskiej. Miały one zamontowane specjalne kładki między wagonami. Umożliwiają one bezpieczną ewakuację. Z oryginalnym sprzętem jeździły jednak tylko kilka tygodni. Później je zdemontowano. W księdze jednego z pociągów pojawił się wpis: "Zdjęto na polecenie kierownika działu".
Sobota, 18 października, ok. godz. 21. Stacja Służew. Po raz drugi w ciągu tygodnia zepsuł się tam pociąg rosyjski o numerze 01 jadący w kierunku Kabat. Stał ponad piętnaście minut. Maszynista uruchomił pociąg, korzystając z kabiny w wagonie od strony Młocin i nie widząc toru przed sobą, pojechał w kierunku Kabat. Pociąg przejechał tak dwie stacje. W tym czasie w kabinie od strony Kabat nikogo nie było. Gdyby ktoś wpadł pod jadący pociąg, maszynista nawet by tego nie zauważył. Dopiero na Stokłosach do kabiny w pierwszym wagonie wsiadł dyżurny stacji. Ale nie potrafił nawet załączyć hamulca awaryjnego - nie był do tego szkolony!
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,9519 ... emami.htmlPierwszy dzień na Młocinach z problemami
Krzysztof Śmietana
2008-10-27, ostatnia aktualizacja 2008-10-27 20:56
Aż 300 aut zaparkowało pierwszego dnia na parkingu przesiadkowym przy nowej stacji metra Młociny. Niestety, komunikacja wokół nieco szwankowała. Autobusy się spóźniały, a zwrotnice tramwajowe trzeba było przestawiać wajchą.
Po sobotnim otwarciu stacji Młociny wczoraj przyszła pora na uruchomienie ogromnego węzła przesiadkowego. Dużą popularnością od razu cieszył się zwłaszcza czterokondygnacyjny garaż "parkuj i jedź". Pierwsi kierowcy zaparkowali tam swoje auta przed godz. 6 rano. Po czterech godzinach stało już blisko 300 samochodów. A to oznacza, że zajęto niemal jedną trzecią wszystkich miejsc.
Chciałem przetestować parking i sprawdzić, czy przesiadając się do metra, dojadę szybciej do pracy - stwierdził Robert Synowiec z Truskawia pod Puszczą Kampinoską. Niewykluczone jednak, że część parkujących to byli pracownicy pobliskiej huty lub ZUS-u. Niezainteresowanych przesiadką do metra mają odstraszać wyrywkowe kontrole biletów. Żeby zaparkować w garażu, trzeba mieć ważną kartę miejską albo bilet dobowy, trzydniowy lub tygodniowy.
Od wczoraj działają też duże pętle - autobusowa i tramwajowa. Na tej ostatniej szwankowały zwrotnice. Pasażerów zdumiał widok motorniczych, którzy musieli wajchą przestawiać rozjazdy. - Zwrotnice są automatyczne. Być może jednak doszło do jakiejś usterki. Zostanie ona szybko usunięta - obiecał prezes Tramwajów Warszawskich Krzysztof Karos.
Pasażerowie narzekali też na autobusy odjeżdżające znad stacji Młociny. Wczoraj mocno się spóźniały. Nasz czytelnik pan Jacek z Ursynowa postanowił przesiąść się tam do linii 106, by dotrzeć na Chomiczówkę. "Czekałem 45 minut. Co ciekawe, w tym czasie powinny przyjechać trzy autobusy. Podróż do pracy zamiast 50 minut zajęła mi półtorej godziny" - skarżył się w liście do "Gazety".
Bez większych problemów do Młocin dojeżdżały za to pociągi metra. Wczoraj we wszystkich składach było już słychać zapowiedzi stacji. W weekend w wielu pociągach jeszcze ich brakowało. Brakowało jednak informacji o czasach dojazdu do nowych przystanków metra, a te są przydatne zwłaszcza dla tych, którzy kasują bilety czasowe. Braki mają być uzupełnione w ciągu kilku dni.
W metrze spodziewają się za to bicia kolejnych rekordów frekwencji. Ostatni padł w piątek, jeszcze przed otwarciem trzech ostatni stacji. Tego dnia metrem pojechało 470 tys. osób. Tłumy jeździły też w sobotę, gdy otwierano nowe przystanki. W ciągu godziny metro przewoziło 20 tys. osób.
W Metrze zdają sobie sprawę, że przy wzrastającej popularności kolejki trzeba będzie zwiększyć częstotliwość kursów. Miało temu służyć podwyższenie prędkości pociągów z 60 do 80 km na godz. Wciąż nie wiadomo jednak, kiedy do tego dojdzie, bo już od roku Metro czeka, aż Urząd Transportu Kolejowego wyda zgodę na przyspieszenie. Ma się to wiązać m.in. z wprowadzeniem innego systemu sterowania ruchem i UTK sprawdza, czy to będzie bezpieczne. - Przesłaliśmy im dodatkowe badania i czekamy na odpowiedź - mówi prezes Metra Warszawskiego Jerzy Lejk.
Częstotliwość ma się jeszcze zwiększyć po wprowadzeniu do ruchu dodatkowych pięciu pociągów, które Metro kupiło w Sankt Petersburgu. Pierwszy z pięciu składów od wielu tygodniu jest już na testach w stolicy, ale wciąż nie wiadomo, kiedy wyjedzie na tory. Jak mówią maszyniści, którzy nim jeździli, w trakcie prób wykryto kilka usterek. Zostały już jednak ponoć usunięte. Skład musi jeszcze otrzymać wszelkie pozwolenia, a na to możemy poczekać nawet trzy miesiące.
[ Dodano: Wto 28 Paź, 2008 11:25 ]
Dane z niedzieli są niereprezentatywne w ogóle dla niedziel, było wiele osób, które chciały zobaczyć stacje nowe po prostu.
Z Młocin jechałem wczoraj w porannym szczycie i dramatu nie było - sytuacja nie odbiegała od normy. Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby o 9 było gorzej niż o 7.30, no chyba, że akurat dziennikarz trafił na zjazd pociągu szczytowego na A-18.
Metro musi się rozpędzić
Konrad Majszyk 27-10-2008, ostatnia aktualizacja 27-10-2008 21:43
Po otwarciu trzech nowych stacji przybyło ponad 30 tys. pasażerów. Jak rozładować tłok? Pociągi mają jeździć nie 60, a 80 km/godz. Ale miasto musi także zamówić dodatkowe składy.
W niedzielę metro przewiozło przez cały dzień 211,9 tys. osób. Dla porównania: tydzień wcześniej – jeszcze przed otwarciem stacji Stare Bielany, Wawrzyszew i Młociny – było to tylko 169,2 tys. osób.
Wczoraj w podziemnej kolejce ścisk był jeszcze większy. O godz. 9 już na Słodowcu pasażerowie nie mieścili się do wagonów. Przez kolejnych sześć stacji do centrum jechali ściśnięci jak sardynki w puszce. Ile pasażerów przewiozło metro w poniedziałek? Dane z bramek biletowych spłyną do Metra Warszawskiego dziś rano. Według szacunków, liczba pasażerów wzrosła w dniu powszednim z 480 do ponad 510 tys.
Na parkingu Parkuj i Jedź obok stacji Młociny już pierwszego dnia było zajętych ponad 200 miejsc (sporo spośród nich mogło jednak należeć do pracowników Huty Warszawa i pobliskiego oddziału ZUS).
Teraz dane przewozowe mogą już tylko piąć się w górę. Dlaczego? Od 1 grudnia do Młocin dojedzie więcej linii autobusowych. Na dodatek do 2012 roku pod Hutę Warszawa ma dotrzeć Trasa Mostu Północnego. Wtedy przyjedzie tutaj pół Tarchomina. W ratuszu o tym wiedzą.
– Planujemy zwiększyć prędkość eksploatacyjną pociągów z 60 do 80 km/godz. Wtedy wzrośnie też częstotliwość kursowania – mówi prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Metro jeździ dziś w szczycie co 3 minuty – wtedy na trasę wyjeżdża 27 spośród 33 pociągów (reszta jest w naprawach, itp.). Teoretycznie mogłyby kursować co półtorej minuty.
Jak wyliczył prezes Metra Warszawskiego Jerzy Lejk, spółka musiałaby mieć wtedy 68 pociągów, z których w szczycie jeździłoby 56. Na razie kupiono pięć pociągów w Petersburgu. Czy będą kolejne? – tego na razie nie wiadomo.
Zwiększenie prędkości wymagałoby jazdy z zachowaniem tzw. elektronicznej widoczności, czyli wprowadzenia komputerowego systemu sterowania pociągami. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że maszynista dostałby odpowiednik lotniczego autopilota. Wtedy coraz mniej zależałoby od człowieka, a więcej od komputera.
Ratusz złożył wniosek w sprawie przyspieszenia metra do Urzędu Transportu Kolejowego już rok temu. Odpowiedź nie nadeszła. A decyzja niesie ze sobą sporą odpowiedzialność. Z powodu zbyt szybkiej prędkości i częstotliwości kursowania w 2006 roku na stacji Piazza Vittorio Emanuele na linii A w Rzymie w stojący na stacji pociąg wjechał drugi. Dwie osoby zginęły, a 235 zostało rannych.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Fakt. Nowy Merc S-klasy na pewno nie ulegnie wypadkowi i awarii..Polska pisze:Na tory wypuszczane są pociągi w złym stanie technicznym. W każdej chwili mogą ulec awarii lub wypadkowi.
Polska jak zwykle szuka dziury w całym. Trochę ostatnio mi podpadli (w sprawach transportu szynowego).
No i zaczęła się "wielka" akcja "Polski" przeciw Metru...
http://www.polskatimes.pl/warszawa/5651 ... l#material
Polska The Times pisze:W pociągach metra brakuje zabezpieczeń
Piotr Figiel 2008-10-29 10:34:54, aktualizacja: 2008-10-29 10:34:54
W razie awarii maszynista ma za wszelką cenę dojechać do stacji
Wiadomo już, że w piątek Urząd Transportu Kolejowego rozpocznie kontrolę w metrze. Po naszych doniesieniach inspektorzy sprawdzą stan techniczny pociągów.
Wczoraj napisaliśmy, że na tory wyjeżdżają składy, które w każdej chwili mogą ulec awarii. Dotarliśmy do książek przeglądów okresowych kilku pociągów. Z ich lektury wynika, że wagony często się psują, np. same hamują w tunelach między stacjami. Okazuje się, że zdarzeń zagrażających bezpieczeństwu pasażerów jest więcej, a maszyniści nie są szkoleni, jak reagować w takich sytuacjach. Mimo to ratusz upiera się, by zwiększyć prędkość jazdy pociągów z 60 do 80 km/godz.
- Kiedyś, gdy jechałem metrem do centrum, nagle pociąg zahamował w tunelu i otworzyły się drzwi - opowiada Marek, mieszkaniec Żoliborza. - Pasażerowie byli zdezorientowani i zgłaszali problem maszyniście - dodaje. Innym razem drzwi przejściowe między wagonami były otwarte w czasie jazdy. Zdarzyło się również, że gdy pociąg zatrzymał się na stacji Słodowiec, drzwi otworzyły się po niewłaściwej stronie i pasażerowie nie mogli wyjść na peron. Do tego dochodzą przypadki, gdy komputer w pociągach sam włącza hamulec awaryjny. Wtedy maszynista nie może zareagować i go wyłączyć.
Maszyniści nie wiedzą też, jak zachować się, gdy dojdzie do wypadku i pociąg zatrzyma się w tunelu. - Na szkoleniach dowiadujemy się, że za wszelką cenę powinniśmy dojechać do stacji, żeby pociąg nie stał w tunelu - zdradza nam jeden z maszynistów chcący zachować anonimowość. Jego zdaniem nikt nie bierze pod uwagę takiej sytuacji, że w wagonach może pęknąć tzw. magistrala hamulcowa. Wtedy w składzie włączy się hamulec postojowy i pociąg utknie w tunelu.
Co więcej, sprowadzone w zeszłym roku wagony produkcji rosyjskiej pozbawiono kładek umożliwiających pasażerom bezpieczne przechodzenie między wagonami w czasie ewakuacji. Pociągi zostały wyposażone w te urządzenia przez producenta na koszt Metra Warszawskiego. Demontaż podzespołów odbył się na polecenie kierownictwa podziemnej kolejki. W metrze nie wprowadzono także elektronicznej blokady uniemożliwiającej otwarcie drzwi w wagonie po niewłaściwej stronie peronu. System jest już gotowy od dawna.
Od maszynistów metra dowiedzieliśmy się również, że hamulec awaryjny w pociągach francuskich sterowany jest elektronicznie, a nie mechanicznie tak jak w pociągach produkcji rosyjskiej i lokomotywie służącej do przetaczania składów. Oba systemy nie współpracują ze sobą właściwie. Jeśli więc lokomotywa pcha francuski pociąg, to najpierw trzeba w nim wyłączyć hamulce. Nie trzeba tego robić w pociągach rosyjskich. - Gdy lokomotywa manewrowa w bazie na Kabatach przepychała francuski pociąg na inny tor, skład odłączył się od niej, wybił dziurę w drzwiach elektrowozowni i potoczył dalej - powiedział nam jeden maszynista metra.
Tymczasem Metro Warszawskie, zamiast wyeliminować usterki, zamierza jeszcze intensywniej eksploatować wagony. Spółka złożyła już wniosek do UTK o zwiększenie dozwolonej prędkości pociągów. Decyzja urzędu zależy m.in. od wyników kontroli w metrze. To nie pierwszy raz, kiedy władze metra przymykają oko na bezpieczeństwo pasażerów kolejki. Gdy dwa lata temu miasto uruchomiło stacje Marymont, dojeżdżał tam tylko pociąg wahadłowy z placu Wilsona. Na stacji, na której tory i perony idą łukiem, maszyniści pociągu wahadłowego widzieli tylko pierwszy z czterech wagonów składu. Drzwi zamykali na czuja, bo metro nie zainstalowało monitorów umożliwiających obserwację całego pociągu. Zamontowano je dopiero po interwencji dziennikarzy. Wtedy urzędnicy tłumaczyli, że na montaż zabezpieczeń musieli rozpisać przetarg.
Tymczasem szefowa biura bezpieczeństwa ratusza twierdzi, że metro jest chyba najbezpieczniejszym środkiem transportu w naszym mieście. - W jego tunelach dwa razy do roku odbywają się ćwiczenia wszystkich służb ratowniczych. System GPS śledzi ruch każdego pociągu pod ziemią - zapewnia Ewa Gawor. Jej zdaniem, jeśli coś się stanie, służby są w stanie dokładnie ocenić położenie zagrożonych ludzi oraz przeprowadzić ewakuację.
http://www.polskatimes.pl/warszawa/5651 ... l#material
Pozdrawiam.
Mam pytanko, czy to aby na pewno jest system GPS? Przecież Zwyczajny GPS w Tunelu jest bezużyteczny. Czym się on różni od tego samochodowego.8917 pisze:System GPS śledzi ruch każdego pociągu pod ziemią - zapewnia Ewa Gawor. Jej zdaniem, jeśli coś się stanie, służby są w stanie dokładnie ocenić położenie zagrożonych ludzi oraz przeprowadzić ewakuację.
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
