Dzulikiewicz pisze:Wina obustronna:
A nie ustąpił pierwszeństwa.
B złamał nakaz jazdy prosto.
Szeregowy_Równoległy pisze:Wina jest obustronna, kierujący pojazdem A nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu zmieniając pas ruchu, a na tym rondzie jadąc prawym pasem i nie zjeżdżając z ronda przecina inny pas ruchu, a jednocześnie kierujący pojazdem B winny jest nie zastosowania się do znaku namalowanego na jezdni i podpartego tabliczką, który to znak zakazuje skrętu w prawo ze środkowego pasa.
Panowie nie jestem do końca taki pewien, czy faktycznie wina jest obustronna. Zauważcie, że to bezpośrednią przyczyną kolizji nie było nieustąpienie pierwszeństwa pojazdowi B przez pojazd A, ale na skutek tylko i wyłącznie złamania przepisów przez kierowcę pojazdu B. Kierowca pojazdu A nie może przecież wiedzieć, że kierowca pojazdu B złamie przepisy. Nie "działa" w tym momencie żadne prawo pierwszeństwa, bo takiej relacji pomiędzy oboma pojazdami być nie może, bo takiej relacji nie zakłada oznakowanie sprzed skrzyżowania.
Dam przykład innej analogicznej sytuacji. Mamy zwykłe skrzyżowanie, cztery wloty, każdy po dwa pasy. Z kierunku północnego lewy pas jest tylko do skrętu w lewo, drugi do jazdy na wprost i w prawo. Już na samym skrzyżowaniu nie ma żadnych oznaczeń poziomych , a za skrzyżowaniem mamy nadal dwa pasy. Z południa jest analogicznie. Pojazd A nadjeżdża z północy lewym pasem, a pojazd B z południa lewym pasem. Pojazd B skręca w lewo, pojazd A łamie przepisy i jedzie prosto uderzając w bok pojazdu B. Winien w jakimkolwiek stopniu jest kierowca pojazdu B? Wg Waszej interpretacji na skrzyżowaniu obowiązuje pierwszeństwo wg oznakowania poziomego już na samym skrzyżowaniu, a ponieważ nie ma żadnego oznakowania, pierwszeństwo nagle ma pojazd A, który jedzie prosto po złamaniu nakazu wynikającego z oznakowania sprzed skrzyżowania. W tej sytuacji oznakowanie sprzed skrzyżowania znowu nie zakłada żadnej relacji pomiędzy kierowcami, gdyż obaj mogą jechać tylko w lewo. Nie widzę tu w żadnym stopniu winy kierowcy B, ponieważ dlaczego on ma zakładać złamanie przepisów przez kierowcę A?
Oczywiście to są moje przemyślenia, ale jeśli policja takie przypadki rozpatruje jako winę obustronną, to tylko pokazuje absurd takiego prawa. Bo ja jadąc absolutnie poprawnie, muszę zakładać, że inny kierowca może złamać przepisy i ponadto o zgrozo nagle "zyskuje" pierwszeństwo, choć żadnej relacji pomiędzy pojazdami oznakowanie sprzed skrzyżowania nie przewiduje.
[ Dodano: Wto 21 Paź, 2008 22:30 ]
mkm101 pisze:A w którym miejscu pozwala skręcać w prawo? Ono wskazuje jazdę prosto do zjazdu - jadąc do zjazdu jedziesz prosto.
Fajnie, tylo że w żadnym miejscu tam nie skręcasz w prawo - układ linii na "kółku" wskazuje tylko kierunek prosto (do najbliższego zjazdu) i w lewo (do następnych zjazdów)
Mylisz się i to bardzo. Wiesz co w ogóle oznacza sformułowanie jazda prosto na rondzie lub jazda w prawo na rondzie?