Linie nocne po reformie
Moderator: Wiliam
Poniato(w)szczak, czyli wyraz z końcówką -szczak (nie: -ak), o najnormalniejszy wytwór gwary warszawskiej, coś jak schaboszczak. I w dyskusji o warszawskiej KM jest jak najbardziej na miejscu. Trudno się jednak dziwić, że Gdynianin, o ile jest gdynianinem, tego nie wie. A jeśli chodzi o osowe ,,trącenie myszką"... Uważasz, że gwara warszawska jest kotwicą postępu? Myślę, że akurat to jedna z niewielu rzeczy wyróżniających nasze miasto, bo ani zabytków, ani nowych, pięknych budowli, to tu wiele nie ma.
Generalnie "w" w tym użyciu ma tendencję do bycia upraszczanym fonetycznie. Gwara w formie pisanej jest zaś próbą jak najwierniejszego zapisu mowy za pomocą dostępnych liter, co oznacza, że tam "w" również nie będzie występować. Nie wiem, co tu jest do mylenia.
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears
Trzeba koniecznie most Poniatowskiego przemianować na coś krótkiego, dwusylabowego.
Czy my na pewno dyskutujemy o liniach nocnych?
Czy my na pewno dyskutujemy o liniach nocnych?
Tylko kto w Warszawie mówi gwarą? Przydawanie jej jakiegoś wielkiego znaczenia wydaje mi się przesadą. A Wiech dużo rzeczy ponoć powymyślał.
Serio, wciąż o tym samym? Starsze pokolenie mówi Poniatoszczak, młodsze Poniat. Język się zmienia wraz ze zmianą pokoleń. Na tym skończmy i wróćmy do tematu nocnych, w tym N25.
N25 powinien wreszcie jechac Czecha , nie przez Marysin, tam jest za duzo nocnych, a zespol Trawiasta , przy przychodni gdzie ejst jedyna NPL dla Wawra nie ma nocnego.
-
Stary Pingwin
- Posty: 6034
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Podsłuchane w 9:
-Dokąd jedziesz?
-Na Nowik.
Długo myślałem, aż przypomniałem sobie Pietrynę. To byli ludzie z miasta na dwie litery.
-Dokąd jedziesz?
-Na Nowik.
Długo myślałem, aż przypomniałem sobie Pietrynę. To byli ludzie z miasta na dwie litery.
miłośnik 13N
Nowik?
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36163
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Też długo myślałem. Obawiam się, że Nowy Świat...
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
-
Stary Pingwin
- Posty: 6034
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Co następne? Kraków? Marszał? Solid?
Stara forma, już Irena Santor śpiewała w piosence "Maleńki znak":
"Na Kamiennych Schodkach
Swój znajdziesz ślad
I on cię zawiezie
Wśród zgiełku aut
Przez wesoły Nowik
Przez Marszałkowską
I jeszcze dalej
Do Alej gdzie zielony kwitł bez".
"Na Kamiennych Schodkach
Swój znajdziesz ślad
I on cię zawiezie
Wśród zgiełku aut
Przez wesoły Nowik
Przez Marszałkowską
I jeszcze dalej
Do Alej gdzie zielony kwitł bez".
A gdyby nawet nazywali tę ulicę "Różową estradą", to w zasadzie co nam/wam/tobie to przeszkadza? To była ich prywatna rozmowa, użyli określenia zrozumiałego dla obu stron dyskusji.
Tak samo jak młodzież zdrabnia/zmienia nazwę swoich szkół, tak samo jak mówi inaczej na swoją dzielnię, czy osiedle, niż ich rodzice, dziadkowie, czy "koledzy" ze szkoły stopień wyżej. Taki urok młodości i/lub małych grup, które operują własnym slangiem/używają własnych słów. A gdy będą mówiąc "spotkajmy się na placu", to też zaczniecie ciosać kołki na głowie, bo nie mówiąc co to za plac?
Teraz kobiety powinny zacząć szydzić z mężczyzn, którzy na wszystko co czerwone mówią "czerwień", choć pewnie byłoby to -naście innych kolorów itp. itd.
W zasadzie czemu podobnego oburzenia nie ma, gdy mówi się na tym forum o "łabędziach", "samolotach" i innych hermetycznych, miłośniczych określeniach linii, hm? One też nie są oficjalne, są bardzo potoczne!
Dopóki takie nazwy nie zaczną być używane oficjalnie (np. przez mainstreamowe media), to w zasadzie co wam szkodzi, czy był to Poniat, Nowik, czy po prostu Krakowskie.
Wiem czemu to szkodzi - dyskusji o meritum.
Tak samo jak młodzież zdrabnia/zmienia nazwę swoich szkół, tak samo jak mówi inaczej na swoją dzielnię, czy osiedle, niż ich rodzice, dziadkowie, czy "koledzy" ze szkoły stopień wyżej. Taki urok młodości i/lub małych grup, które operują własnym slangiem/używają własnych słów. A gdy będą mówiąc "spotkajmy się na placu", to też zaczniecie ciosać kołki na głowie, bo nie mówiąc co to za plac?
Teraz kobiety powinny zacząć szydzić z mężczyzn, którzy na wszystko co czerwone mówią "czerwień", choć pewnie byłoby to -naście innych kolorów itp. itd.
W zasadzie czemu podobnego oburzenia nie ma, gdy mówi się na tym forum o "łabędziach", "samolotach" i innych hermetycznych, miłośniczych określeniach linii, hm? One też nie są oficjalne, są bardzo potoczne!
Dopóki takie nazwy nie zaczną być używane oficjalnie (np. przez mainstreamowe media), to w zasadzie co wam szkodzi, czy był to Poniat, Nowik, czy po prostu Krakowskie.
Wiem czemu to szkodzi - dyskusji o meritum.
Ukamieniować ją, zatrzeć jej ślad w historii polskiej piosenki. Dziewczyna niszczy język, wymyśla jakieś bzdurne nazwy!osa pisze:Stara forma, już Irena Santor śpiewała w piosence "Maleńki znak":
- Matrix2441
- Posty: 1234
- Rejestracja: 08 lip 2010, 17:27
Jest tu jakiś Moderator, by zamknąć ten offtop?