Wczoraj po raz ostatni jechałem RegioJet to nawet nie było serwowanej kawy w "największej kawiarni na torach u drugiego najlepszego przewoźnika w Europie". Kierowniczka pociągu zapowiedziała, że będzie można skosztować włoskiej kawy Illy, w aplikacji dało radę wybrać, po czym przyszedł steward i się okazało, że jednak nie będzie kawy, bo nie działa ekspres. Ostatnio jak czytam to te "awarie" są już normą.

Później przez 2 godziny aż do końca trasy to nawet żaden steward nie przyszedł zebrać śmieci, talerzyków, sztućców, mimo, że pociągiem jechało niewielu pasażerów. Podejrzewam, że z każdym dniem coraz mniej się będą starali i mogą być coraz większe braki w zatowarowaniu, bo wczoraj nawet było nieźle.
Na 12 moich przejazdów to praktycznie w każdym przejeździe coś było nie tak: odwołany kurs, opóźnienia z winy przewoźnika, awaria lokomotywy, wyłączenia lub zamiana wagonów, brak ogrzewania, niesprawne toalety, brudne wagony z zewnątrz i czasem też wewnątrz, brak produktów z menu, w tym z darmowego poczęstunku, niewłaściwa kolejność wagonów, a już zwłaszcza często odwrócony wagon. Radim Jancura próbował porównywać RJ do Pendolino, ale jego produkt zdecydowanie nie był premium ani powtarzalny. Ostatnia podwyżka cen biletów pokazała, że większość wyceniała ten standard na poziom TLK/IC i to z podwyższonym ryzykiem dodatkowych przygód.