: 19 lis 2006, 18:24
Chyba raczej właśnie o tego
Chyba raczej właśnie o tego
A czy także do dawnej nazwy "wrócił" bezbożny i zdradziecki zdrajca komunistyczny, niejaki towarzysz ChodkiewiczBastian pisze:Jest jedno "ale" - Komarow "wrócił" do dawnej nazwy, zaś Pstrowski nie ma do czego wracać. Więc choćby dlatego mógłby zostać.
pawcio pisze:A gdzie taka? Bo ja jej na swoim planie (PPWK 2006) nie znalazłem.
To coś żle szukałeś. Ja mam w Atlasie dla kierowców Copernicusa (PPWK 2005)pawcio pisze:A gdzie taka? Bo ja jej naswoim planie (PPWK 2006) nie znalazłem.
czy ursynowską ZWM...jacek pisze:Gdy po upadku komuny była moda na zmiany nazw ulic, chciano też zmienić nazwę małej uliczki Służby Polsce, gdyż kojarzono ją z organizacją komunistyczną Służba Polsce. Chyba tylko ze względu na 5 bloków należących do tej ulicy i protest mieszkańców nazwa przetrwała do dziś.
Służby Polsce też na Ursynowie.MeWa pisze:czy ursynowską ZWM...jacek pisze:Gdy po upadku komuny była moda na zmiany nazw ulic, chciano też zmienić nazwę małej uliczki Służby Polsce, gdyż kojarzono ją z organizacją komunistyczną Służba Polsce. Chyba tylko ze względu na 5 bloków należących do tej ulicy i protest mieszkańców nazwa przetrwała do dziś.
GW pisze:Jak Wincenty Pstrowski nie wyrobił ostatniej normy - felieton Jarosława Osowskiego
Jarosław Osowski, ostatnia aktualizacja 2006-12-01 21:38
Większość skwerów już zdobyta, rondo Babka też. Teraz kombatancki bój o nazwy przenosi się na ulice.
To cicha ofensywa rozegrana strategicznie. Tuż przed wyborami radni nie mogli odmówić wsparcia. Ręce do góry i od razu sukces w głosowaniu: jest „ulica Zgrupowania AK »Kampinos «”. Półtora kilometra, jeden z dojazdów do Huty Warszawa - dawniej Wincentego Pstrowskiego. Gdy umarł w 1948 r., mówiło się: „Wincenty Pstrowski, górnik ubogi, wyrobił normę, wyciągnął nogi”. Stalinowska propaganda wykreowała go na czołowego przodownika pracy. Jedni uważają, że to symbol tamtego systemu, inni, że jego ofiara. Był patronem statku, sanatorium w Rabce, Politechniki w Gliwicach, osiedla w Żorach i dziesiątek ulic w całej Polsce. W Warszawie właśnie ją stracił.
- Naprawdę? - w otwartym kilka dni temu hipermarkecie Makro to wielka niespodzianka, bo wszyscy są przekonani, że zaczęli pracę i wciąż pracują przy ul. Pstrowskiego 8.
Naprawdę. Punkt 64h o wymianie patrona na przedostatniej w kadencji sesji Rady Warszawy 23 października przeszedł zupełnie bez echa. Zmiana wchodzi teraz w życie. Dokumenty musi wymienić m.in. kilkunastu mieszkańców, Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu, do którego zjeżdżają pacjenci z wielu stron kraju, szkoła zawodowa i zajezdnia tramwajowa. Do tego dochodzą tablice informacyjne na przystankach w całej Warszawie, bo ul. Pstrowskiego kursowały trzy linie tramwajowe. - A my od razu po otwarciu musimy aktualizować wszystkie pieczątki i pozwolenia! Tylko dlaczego nikt nas nie uprzedził? - denerwują się w pechowym Makro.
Pstrowski uległ dopiero za trzecim razem. Najpierw, na początku lat 90. miała tu być ul. ks. Popiełuszki. Ksiądz Jerzy był kapelanem hutników. Zmiana wydawała się tak oczywista, że uwzględniono ją na niektórych planach miasta. Za szybko - po zażartych protestach ks. Popiełuszce radni przydzielili nieodżałowaną Stołeczną na Żoliborzu.
Siedem lat temu przed pielgrzymką Jana Pawła II pojawił się pomysł, by Pstrowskiego zastąpił ks. Henryk Kaczorowski. To jeden ze 108 męczenników drugiej wojny światowej, których beatyfikował w Warszawie Papież. Pstrowskiego uratował wtedy protest dziewięciu firm (groziły odwołaniami do NSA) i... działu kontroli biletów ZTM, do którego przez wiele lat trafiali gapowicze z całej Warszawy.
Ostatnia zmiana nie podobała się dzielnicowym radnym z Bielan i Zespołowi Nazewnictwa Miejskiego, który opiniuje wszystkie nowe nazwy. Żeby wilk był syty i owca cała, w najdłuższej wojnie nazewniczej współczesnej Warszawy proponowali poświęcić Zgrupowaniu AK "Kampinos" planowany w tej okolicy plac. Rada Warszawy zdecydowała inaczej. Ale nic straconego, dla placu kombatanci też pewnie znajdą jakiś oddział.
solaris8315 pisze:To dobrze, że Rondo Żaba nie ma nazwy kombatanckiej.
GW pisze:Patroni stratowani bykiem
- felieton o błędzie ortograficznym na tablicy Miejskiego Systemu Informacji
Michał Wojtczuk, ostatnia aktualizacja 2006-12-07 10:43
Zwykły błąd ortograficzny przyjęło się nazywać bykiem. Zaś na tablicy Miejskiego Systemu Informacji przy Jagiellońskiej na Pradze sroży się rozszalały, zionący ogniem z nozdrzy buhaj - drogowskaz kieruje na "rondo Stefana Stażyńskiego"!
Heroiczny prezydent miasta Stefan Starzyński zapewne przewraca się w grobie. Jak miejscy urzędnicy mogli zawiesić tablicę z tak kompromitującym błędem?
- To nie my go popełniliśmy - zarzeka się Michał Trzciński, dyrektor Miejskiego Systemu Informacji. - Sprawdziłem: na zamówieniu nazwisko patrona było napisane poprawnie. To czysto mechaniczna pomyłka. Robotnik firmy, która w tym roku wygrała przetarg na ustawianie słupków i tablic, musiał się zagapić, nakładając litery. A może ma dysleksję? Ten drogowskaz został zamocowany zaledwie kilka dni temu. Nie zdążyliśmy go jeszcze odebrać. Gdyby ktoś z MSI go obejrzał, na pewno zaleciłby, żeby go zdemontować. I to właśnie czeka słupek po sygnale od "Gazety". Zdejmiemy go jeszcze w środę - obiecał wczoraj.
I zaczął przekonywać, że na tablicach i drogowskazach MSI pojawiają się "setki tysięcy" napisów. Przy takiej liczbie wpadek nie da się uniknąć. W rzeczy samej - nie jest to pierwszy byk, który na tablicach MSI tratuje nazwisko patrona warszawskich ulic.
Najczęściej pomyłki zdarzały się na początku wprowadzania systemu, prawie dziesięć lat temu. Zamiast Idzikowskiego pojawiał się Idźkowski, aleja 3 Maja zamieniała się w ulicę. Zamiast Ogrodu Saskiego był "Park", na tabliczce przy ambasadzie Belgii ktoś pożałował jednego "i" na końcu nazwy kraju. Na Pradze ktoś doszukał się w naszej historii nieznanego zrywu niepodległościowego, nadając placowi Weteranów 1863 r. nazwę "plac Weteranów 1963 r.". Generała Maczka czasowo przekwalifikowano do lotnictwa, podpisując na tablicy kierującej do jego pomnika na pl. Inwalidów, że macierzystą jednostką generała był dywizjon, a nie właściwa wojskom pancernym dywizja. Na ulicy Antoniego Odyńca na Mokotowie przez chwilę wisiała tabliczka przypisująca patronat tej ulicy nie poecie, ale po prostu... samcowi dzika. Z czasem błędów zrobiło się mniej, ale wciąż się zdarzają - w 1999 r. na ulicy przy Łazienkach pojawiły się tablice z nazwą "ulica Karola L. Agricola", choć od lat w oficjalnych dokumentach używana jest nazwa Agrykola, a nie dalej jak w ubiegłym roku na Ochocie znalazła się tablica z nazwą "ul. Małrycego Mochnackiego", a na Żoliborzu - "ul. Julisza Słowackiego".