Uczciwie trzeba przyznać, że fachowców od gospodarki w PiS-ie po prostu nie ma. Przeciągnęli parę lat temu na swoją stronę Zytę Gilowską - babkę, która niewątpliwie na finansach publicznych zna się wyśmienicie. Ale później wystawili ją w Poznaniu i - jeśli dobrze pamiętam - w ogóle nie dostała się do parlamentu. Ostatnim akcentem było wskazanie jej przez Kaczyńskich do Rady Polityki Pieniężnej - co jak wiadomo z powodu teoretycznej apolityczności banku centralnego - wyklucza ją z doradzania i pokazywania się przy PiS-ie.Daniel_FCB pisze:![]()
![]()
Ok, jest to przede wszystkim zagrywka PRowa, bo pomysł jest nie realny. Nie z Kaczyńskim. Pewnie jakoś się wykręcą, bo po co mówić o konkretach, skoro jest Smoleńsk. Ale jestem ciekaw jakby wyglądali "fachowcy" PiSu z dziedziny gospodarki czy spraw zagranicznych przy osobach typu Rostowski i Sikorski, (...)
Mieli jeszcze Glapińskiego - dawnego kolegę z PC, ale jego też - z powodu "krótkiej ławki" kadrowej - wskazali do RPP.
Mogliby wystawić Bauca, ale dawny AWS z ówczesnym premierem Buzkiem dorobił Baucowi obrzydliwą "gębę" zwalając na niego winę za problemy budżetowe 2001 roku (stąd pejoratywnie podłe określenie "dziura Bauca", choć on tylko wskazał, ile kosztowałyby budżet socjalne pomysły niedouczonych posłów AWS). Więc Bauc z PiS-em też raczej się nie będzie pokazywał...
Jest Bugaj - ale ten jak wiadomo uwielbia skakać z kwiatka na kwiatek, a jego dorobek naukowy i publicystyczny kończy się mentalnie na syntezie neoklasycznej z lat 60. (mówiąc wprost - Pan Bugaj jest trochę do tyłu...)
O postaciach typu posłanka Szydło nie będę się rozwodził (mgr etnografii: http://sejm.gov.pl/poslowie/posel6/380.htm