Szeregowy_Równoległy pisze:Ale głosując nie wybierasz partii, na którą się obrazisz, jeśli przypadkiem uczciwie zacznie realizować obietnice? Chodzi mi o to, że ludzie, których poglądy powinny sprawić, że będą elektoratem negatywnym danego ugrupowania, i to takim raczej żelaznym, głosują na to, czego nie chcą. Wyższy poziom paranoi. I nie jest to związane z zachowaniem polityków, a z tym, że - moim zdaniem oczywiście - wielu ludzi nie rozumie na czym ta zabawa polega.
Przepraszam, nie zrozumiałem pierwszego zdania z pytajnikiem, więc nie mogę ci na to odpowiedzieć. Powiem ci za to, że owszem, wielu ludzi nie rozumie na czym polityka polega. Ale wśród nich są także i ci, którzy sugerują się zbytnio programami. Program to tylko ogólny zarys tego, do czego dana partia mogłaby dążyć, gdyby w danym momencie jej się to opłacało, nie musiałaby ponieść zbyt dużych kosztów oraz nie byłoby to zbyt skomplikowane plus okruszki dla najróżniejszych nisz elektoratu, które partia próbuje przyciągnąć a których to elementów programu nawet nigdy realizować nie zamierza. Jeśli program partyjny rozumie się dosłownie, to naprawdę ciężko mi znaleźć większą emanację frajerstwa.
Dużo ważniejsze są: 1) ludzie, jacy partią kierują - ich osobowość: stabilność emocjonalna, wytrwałość, wewnątrzsterowność, kompromisowość, kultura osobista, rzeczowość; 2) wachlarz specjalistów, jakim partia dysponuje i którzy będą potrafili sprawnie administrować resortami; 3) zdolność koalicyjna oraz oczywiście 4) profil polityczny partii, o którym jednak program świadczy w stopniu najmniejszym. Jeśli chodzi o Polskę, dzisiaj profil polityczny to stosunek to osiągnięć cywilizacji zachodniej oraz dychotomia zamknięcie/otwarcie wobec wszelkich grup poza tymi, z którymi się identyfikujemy. To jeśli chodzi o kwestie czysto polityczne, jeśli chodzi o gospodarcze - nie ma żadnej dychotomii ani zauważalnych różnic między partiami. Kwestia leży tylko w zdolności decyzyjnej oraz sprawności organizacyjnej; każdą partię jest stać na wszystko a wolty typu obniżka/podwyżka podatków nie powinny dziwić nikogo.