: 09 sty 2007, 20:47
Aha, ok sorry, dzięki za wyjaśnienie. Kolega chyba też nie wiedział.
A tak, też widuję takie puste 17-tki. Gdy jadą jako trzecie w stadzieRosa pisze:Dla porównania aby dojechac do Marymontu jechałem 17 z Arkadii i w moim wagonie ze mną były 2 osoby a w drugim były 4 osoby. To jest dopiero marnotrawstwo wozokm.
Dobre żarty nie są złe, tylko szkoda że kosztem pasażerów.geograf pisze:Gdzieś po 21:45 wtacza się na Wilsona wahadło.
Stoi stoi, megafon informuje, że jeszcze 10 sekund, ale wahadło nie rusza przez prawie minutę. Drzwi zamykają się w momencie, gdy są otwierane w pociągu z Kabat. Pociąg rusza o 21:50
Jak myślicie, ile osób się przesiadło?:>
Zgadłeśgeograf pisze:
A tak, też widuję takie puste 17-tki. Gdy jadą jako trzecie w stadzie
Gazeta Wyborcza pisze:
Liczymy pasażerów na stacji Marymont
Jarosław Osowski
2007-01-09, ostatnia aktualizacja 2007-01-09 21:32
Wybija godz. 23. Zgadnijcie, ilu pasażerów z najnowszej stacji metra zabierze do końca dnia pan Piotr. W tym miesiącu jest maszynistą jedynego pociągu z Marymontu
Na otwartym przed Nowym Rokiem przystanku metra pusto i sennie jest za dnia. Przed północą więcej tu czasem załogi niż podróżnych.
Jest jak jest
Na stację Marymont można się dostać starym rosyjskim składem, który wyrusza z placu Wilsona. Punktualnie o godz. 23 zastajemy tu spory tłum - właśnie przyjechał pociąg z centrum. Wagony odjeżdżają na bocznicę za stacją i tam zawrócą.
Na przesiadkę do Marymontu czeka tylko jeden pasażer. - Chciałem w końcu zobaczyć tę nową stację - mówi Marcin Flinkiewicz. Na monitorach informacja, że połączenie ma za pięć minut. Wkrótce w tunelu widać dwa światła, ale pociąg zatrzymuje się przed stacją. Na ten sam tor z bocznicy wyjeżdża inny. Nie wszyscy się zorientowali. Na peronie zamieszanie.
- Dokąd ten pociąg? Co znaczy ten komunikat? - wołają bezradnie kolejni ludzie, bo na monitorze miga teraz napis: "Kierunek Marymont, oczekiwanie na wjazd". O tej porze nikomu nie uśmiecha się jazda w złym kierunku. Ktoś biegnie upewnić się do maszynisty. Po prawie pięciu minutach pociąg odjeżdża do centrum.
Dopiero teraz kolej na marymoncki. Oprócz maszynisty nikt z niego nie wysiada. Pan Piotr idzie szybkim krokiem z jednego końca pociągu na drugi. To 80 metrów. Jego czas: 48 sekund. - Nie przykrzy panu się tak biegać po pustym peronie i jeździć wte i wewte 800 m w tunelu? - pytam. - Jest jak jest - uśmiecha się.
A rano też tak pusto? Nie wie, bo jeszcze nie miał pierwszej zmiany. Z placu Wilsona na Marymont i z powrotem razem ze zmiennikami może jeździć nawet przez cały miesiąc - zależy od grafiku.
Tymczasem na stacji słychać wydzierający się przez megafon męski głos: "Uwaga! Pociąg w kierunku stacji Marymont odjedzie za dwie minuty i zero sekund". Komunikat będzie powtarzany jeszcze 12 razy. Tuż przed ostatnim na stacji hamuje kolejny pociąg z centrum i kilku szczęściarzom udaje się jeszcze przeskoczyć do czterech wagonów na Marymont.
52 tam, czterech z powrotem
W sumie pociąg wiezie 11 pasażerów. O godz. 23.19 będzie ich 15, o 23.31 - ośmiu, o 23.46 - 13, a o 23.55 - pięciu. Z Marymontu odjeżdżam sam i czuję się jak w wielkiej kuszetce. Następnym razem towarzyszy mi dwóch pasażerów, potem jeden, a raz mechanik Metra. Właśnie zablokował windę, żeby nie zjeżdżała już w nocy na peron. Po stacji kręci się też dwóch strażników, ekipa sprzątająca, ktoś wspina się po drabinie pod sufit, a drugi go ubezpiecza.
O północy przed ostatnim kursem pojawia się jeszcze dyżurna stacji. Razem z maszynistą i strażnikiem przechodzą przez wagony. Z każdej szyby muszą odkleić tablice z informacją o tym, że pociąg kursuje na skróconej trasie. Rano przykleją je znowu.
Wsiada ostatni dziś pasażer z Marymontu. - Jestem tu przypadkiem. Zobaczyłem, jak parę osób wychodzi ze stacji i zdziwiłem się, że jeszcze czynna. To dokąd jedzie ten pociąg? - pyta Mariusz Pieńkos.
- Ma pan szczęście, bo tym razem wyjątkowo aż na Kabaty - odpowiada mu strażnik.
- A można wiedzieć, kiedy ta stacja będzie otwarta? Tak już normalnie - interesuje się pan Mariusz. Tego dokładnie nie wiemy. Może już za rok?
Od środy pociągi wahadłowe między stacją Plac Wilsona a Marymontem mają jeździć co 9 minut, a nie co 12 jak dotychczas. Na początku kursowały raz na kwadrans. Metro wspólnie z Zarządem Transportu Miejskiego zastanawia się teraz, jak poprawić system informacji. Z wczorajszego komunikatu wynika, że urzędnicy rozważają też, czy nie ograniczyć kursowania pociągu wahadłowego "w godzinach najmniejszego popytu".
No fakt, nie wiedziałem. Heh to sytuacja jest idiotyczna, bo Metro wiedząc, że Słodowiec jest opóźniony o rok, powinno zamontować tam zwrotnicę umożliwiającą wykonanie takiego manewru. Chyba nie byłoby to zbyt drogie i trudne, bo przecież wystarczyło by tylko zbudowanie zwrotnicy, aby nie tylko z torów odstawczych dało się wjechać na tor w kierunku Kabat.Piotrek pisze:Aha, ok sorry, dzięki za wyjaśnienie. Kolega chyba też nie wiedział.
hmm problem w tym, żewłaśnie byłoby to trudne - konieczność przebicia się przez ścianę na końcu torów bądź usunięcie słupów podporowych.Nazgul pisze:Chyba nie byłoby to zbyt drogie i trudne, bo przecież wystarczyło by tylko zbudowanie zwrotnicy, aby nie tylko z torów odstawczych dało się wjechać na tor w kierunku Kabat.
tego samego doświadczyłem dziś, ale w godzinach szczytu, tylko drzwi zamknęły się w momencie, gdy większość już biegła pomiędzy pociągami, z tym, że pociąg odjechał zgodnie z czasem.geograf pisze:Drzwi zamykają się w momencie, gdy są otwierane w pociągu z Kabat
METRO WARSZAWSKIE pisze:Wahadło co 9 minut
Informacje
09.01.2007
Od jutra pociąg wahadłowy metra kursujący między stacjami Pl. Wilsona-Marymont zwiększy częstotliwość do 9 minut, czyli tylu ile wynosi czas następstwa pociągów na trasie Pl. Wilsona-Kabaty przed szczytem porannym i w godzinach wieczornych. Zmiana stała się możliwa po obserwacji wpływu "wahadła" na częstotliwość kursowania pociągów między Kabatami a Pl. Wilsona.