przewoz pisze:
Koleją dojeżdżam regularnie (codziennie) od 15 ponad lat (a w ogóle od jakiś 30). ZTMem 10.
Dzień w dzień, czasem samochód własny/służbowy. Rocznie robię po 30-40 tys km pociągami (w tym roku wychodzi, że już zarobiłem 12 tysięcy, mamy 3 miesiące za sobą). Roczne sumaryczne opóźnienie to jakieś 10-15 godzin? ...
Napisałeś bardzo ciekawie podsumowanie swoich doświadczeń z koleją. Dla mnie to może pewna odtrutka na moją fobię (może to moje mocne słowo) do kolei w Polsce. Jeżdżę rzadko, od czasów tzw. reformy na kolei może 3-4 razy na rok. Co mnie w niej drażni (w kolejności ważności) :
1. Totalna niemoc ustalenia taktów w ruchu lokalnym/podmiejskim/miejskim - w takich Niemczech wiem, że np. co godzinę mam połączenie
2. Rozdrobnienie feudalne i niedasizm. Łatwo było popsuć wspólny bilet PKP, jak do tego wrócić ?
3. Chaos w Intercity - w zeszłym roku (od początku listopada) jak patriota (wyszedłem na idiotę) próbowałem kupić bilet w Intercity na BWE do Berlina na 10.12 i ciągle dostawałem odpowiedź, że na razie rozkład nieznany i proszę się udać do kas i ... bez problemu kupiłem ten bilet na stronie DBahn (na stronie IC dalej nie był dostępny). Inny ból - brak skomunikowania połączeń i co jeden pociąg się spóźni i następny dzień później (albo szukaj innego przewoźnika).
4. Akurat w tych 3-4 przejazdach rocznie (TP) mam 100% spóźnień, takich po 30 minut, a najbardziej irytujące jest, iż jak dojedzie na Zachodni o czasie to zawsze miałem już ok. 15-20 minut spóźnienia na Wschodnim
5. Standard pociągów - nawet ten niby reprezentacyjny BWE jest bardzo mocno wyeksploatowany, w innych zawsze coś jest zepsute (najczęściej toaleta).
6. Brak informacji w przypadku opóźnień, czy opóźnienie się zwiększy czy zmniejszy ...
I teraz pozytyw - WARS, no ten się zmienił na plus

i korzystam z niego.
Prośba o wybaczenie za takie odejście od tematu
