Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
Temu się odpuści, tamtemu się odpuści a potem czytamy:
Wsiadlam na stacji sulejowek (z uwagi na to ,że padał deszcz na peronie stalam pod wiata i wsiadłam w połowie pociagu).Chwilę pozniej zadzownił do mnie telefon ,usiadlam na 10 sekund po czym zorientowalam sie,że zapomnialam kupić bilet. Pospiesznie udalam sie do biletomatu na koncu pociagu (jak się okazalo kontroler,który byl na poczatku skladu podazal za mna) Zdążylam dojść do biletomatu i w tym momencie poprosil mnie o bilet, ( dokladnie w tym czasie dojechalismy na kolejna stacje wola grzybowska - na ktorej zaczyna sie pierwsza strefa i na którą mam ważny 3 miesięczny bilet). Po okazaniu karty kontroler stwierdził ,że jest nieważna na tej stacji i zażądał dokument tożsamości lub bilet z poprzednich stacji ) . Wystawił mi mandat, którego nie przyjęlam. Próbowałam z nim dyskutować jednak nie docierały do niego zadne z moich argumentów. Chwilę później dwóch panów pod lekkim wpływem alkoholu wstało z miejsc a kontroler wyprosił ich z skm ponieważ nie posiadali biletu. Twierdził ,że drugi kanar ( który był na początku składu pociagu )sprawdzał im bilety jednak panowie zgodnie sugerowali,że podrózują bez waznych biletow i nikt im nic za to nie zrobił, co potwierdziło kilku świadków którzy siedzieli obok nich. Moje tłumaczenia w dalszym ciągu nie byly brane pod uwagę. Oczekiwałam wyjasnienia dlaczego Ci panowie moga jezdzic bez biletu jednak zaczelam byc zastraszana policja, która ma zostać wezwana w związku z moimi insynuacjami. Arogancki kontroler nerwowo twierdził ,że kolega sprawdzał panom bilet i zażądał ode mnie legitymacji ktora mnie upoważnia do sprawdzania biletów... Na kolejnej stacji wsiadła para, która jak się okazało równiez jedzie bez waznych biletow i zadne z nich nie posiada dokumentów po czym zostali wypuszczeni z pociągu beż jakichkolwiek konsekwencji. Zaraz po tym jak nie chciałam się zgodzić na podpisanie dokumentu Kontroler zwrócił mi dowód osobisty po czym wysiadł na kolejnej stacji.
Wsiadlam na stacji sulejowek (z uwagi na to ,że padał deszcz na peronie stalam pod wiata i wsiadłam w połowie pociagu).Chwilę pozniej zadzownił do mnie telefon ,usiadlam na 10 sekund po czym zorientowalam sie,że zapomnialam kupić bilet. Pospiesznie udalam sie do biletomatu na koncu pociagu (jak się okazalo kontroler,który byl na poczatku skladu podazal za mna) Zdążylam dojść do biletomatu i w tym momencie poprosil mnie o bilet, ( dokladnie w tym czasie dojechalismy na kolejna stacje wola grzybowska - na ktorej zaczyna sie pierwsza strefa i na którą mam ważny 3 miesięczny bilet). Po okazaniu karty kontroler stwierdził ,że jest nieważna na tej stacji i zażądał dokument tożsamości lub bilet z poprzednich stacji ) . Wystawił mi mandat, którego nie przyjęlam. Próbowałam z nim dyskutować jednak nie docierały do niego zadne z moich argumentów. Chwilę później dwóch panów pod lekkim wpływem alkoholu wstało z miejsc a kontroler wyprosił ich z skm ponieważ nie posiadali biletu. Twierdził ,że drugi kanar ( który był na początku składu pociagu )sprawdzał im bilety jednak panowie zgodnie sugerowali,że podrózują bez waznych biletow i nikt im nic za to nie zrobił, co potwierdziło kilku świadków którzy siedzieli obok nich. Moje tłumaczenia w dalszym ciągu nie byly brane pod uwagę. Oczekiwałam wyjasnienia dlaczego Ci panowie moga jezdzic bez biletu jednak zaczelam byc zastraszana policja, która ma zostać wezwana w związku z moimi insynuacjami. Arogancki kontroler nerwowo twierdził ,że kolega sprawdzał panom bilet i zażądał ode mnie legitymacji ktora mnie upoważnia do sprawdzania biletów... Na kolejnej stacji wsiadła para, która jak się okazało równiez jedzie bez waznych biletow i zadne z nich nie posiada dokumentów po czym zostali wypuszczeni z pociągu beż jakichkolwiek konsekwencji. Zaraz po tym jak nie chciałam się zgodzić na podpisanie dokumentu Kontroler zwrócił mi dowód osobisty po czym wysiadł na kolejnej stacji.
Dlaczego tak wielu ludzi zapomina kupić biletu akurat na ten jeden odcinek?
Moj syn ma 13,5 roku i ostatnio po 23 wracalismy KM-ka konduktor sprawdzal bilety , nam sprawdzil i udal ze syna nie widzi i poszedl dalej choc wlasnie chcialem mu pokazac jego bilet. Czyli dla swietego spokoju maloletnim nigdy sie nie sprawdza. Moze zrobmy bezplatne przejazdy do 18 roku i skonczmy z ta fikcja?
Sprawdzać małolata źle, nie sprawdzać też źle. Nie da się wam wszystkim dogodzić
-
Autobus Czerwon
- Posty: 4553
- Rejestracja: 08 sie 2011, 23:20
- Lokalizacja: Stary Mokotów
- Kontakt:
Ja nie wiem w jakim wy świecie żyjecie. Mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło żeby kanar traktował kogokolwiek ulgowo. Nawet pana Romana z Filtrowej. Może mieszkam po złej stronie Wisły?
Premo pisze:Niektórych dorosłych nie da się nauczyć kupowania biletów, a ty chcesz męczyć 12 letnie dzieci, które w większości nie są świadome tego co robią.
W Radomiu od września będzie obowiązywał nowy regulamin przewozów, w którym będzie między innymi taki punkt:
A wszystko dlatego, że zdarzały się awantury, gdy rodzic broniąc dziecka-gapowicza (jadącego bez opieki) zarzucał kontrolerom, że bez jego wiedzy (sic!) wypisywali dziecku kwitek, przez co nie wysiadło ono tam, gdzie zamierzało. Przepis ma na celu uświadomienie takim rodzicom, kto zgodnie z polskim prawem jest winny w przypadku samodzielnej podróży dziecka poniżej 13 lat.Osoby nieposiadające zdolności do czynności prawnych (dzieci poniżej lat 13 i osoby ubezwłasnowolnione) mogą korzystać z komunikacji miejskiej tylko pod opieką osób całkowicie zdolnych do czynności prawnych. Rodzice lub opiekunowie prawni wyżej wymienionych osób ponoszą pełną odpowiedzialność za samodzielny przejazd takich osób autobusami komunikacji miejskiej w Radomiu.
-
Autobus Czerwon
- Posty: 4553
- Rejestracja: 08 sie 2011, 23:20
- Lokalizacja: Stary Mokotów
- Kontakt:
I weź tu naucz dziecko samodzielności, jak nawet autobusem do piątej czy szóstej klasy podstawówki nie podjedzie.
Ustawa mowi ze od 6-tego roku zycia jest oplata za bilet.Premo pisze:Sprawdzać małolata źle, nie sprawdzać też źle. Nie da się wam wszystkim dogodzić
Dure lex sed lex.
Moj syn od 9 roku zycia sam jezdzi do szkoly komunikacja. I fakt do dzis kontroli nie mial, ale bilet ma, bo jak jelen mu kupuje
Żeby wypisać kwita potrzebny jest dokument potwierdzający tożsamość. Założę się że dzieciaki o których opowiadał rhemek żadnych dokumentów nie posiadały.
Autobus Czerwon pisze:I weź tu naucz dziecko samodzielności, jak nawet autobusem do piątej czy szóstej klasy podstawówki nie podjedzie.
Natomiast mlodzieniec , ktory wsiadl razem ze mna i usiadl przedemna juz jak zaczela sie kontrola grzecznie dokumenty wyciagnal i spokojnie czekal na kontrole i podal do spisania jak gdyby nigdy nic.
Chyba bylem wredny bo 10 minut z kontrolerami stalem na przystanku ( wysiedli z autobusu , ktorym podjechalem na chwile do sklepu i wracali chyba z powrotem) i moglem glosna rozmowa o nich ostrzec czekajacych na przystanku przed niespodzianka
Chyba bylem wredny bo 10 minut z kontrolerami stalem na przystanku ( wysiedli z autobusu , ktorym podjechalem na chwile do sklepu i wracali chyba z powrotem) i moglem glosna rozmowa o nich ostrzec czekajacych na przystanku przed niespodzianka
Tak, i tłuc uczniów po rękach kijem od zwrotnic.Premo pisze:Kontrolerzy mają wpisywać uwagi do dzienniczka?
Jak ja chodzilem do szkoly, to mnie wtedy kontrolerzy kontrolowali normalnie, i jakos wtedy nic sie nie dzialo, ale to bylo ponad 20 lat temu.
Kurde... dlaczego ja muszę uczciwie płacić za bilety, a jakiś nastolatek sobie jeździ za darmo? Potem wyrośnie na takiego, co to ma w poważaniu kupowanie biletów... jeśli nie będzie uczony od dziecka, że za przejazd komunikacją miejską płaci się bilet, to co będzie potem? Jeśli dla kontrolera bez sensu jest wzywanie na komisariat za 1,70zł to może powinien zmienić pracę?
Autobus Czerwony, nie, nie myślałem ani o zawodzenia kontrolera, ani o zawodzie strażnika miejskiego, gdyż nie mam do tego kompletnie predyspozycji.
Autobus Czerwony, nie, nie myślałem ani o zawodzenia kontrolera, ani o zawodzie strażnika miejskiego, gdyż nie mam do tego kompletnie predyspozycji.
Mój syn, lat 9, wie, że jak jedzie autobusem w wakacje, i skończyła mu się karta miejska, to musi skasować bilet, bo za usługę się płaci i jakby nie skasował to jest tak samo jakby ukradł batonik ze sklepu. Moja córeczka lat 6,5 wie, że ona jeszcze nie musi kasować biletu dopóki nie ma 7 lat.Premo pisze:Niektórych dorosłych nie da się nauczyć kupowania biletów, a ty chcesz męczyć 12 letnie dzieci, które w większości nie są świadome tego co robią.
To jakie nieogary musza być te 12-letnie dzieci, które nie wiedzą że jak się jedzie autobusem to się kasuje bilet...?
Doszliśmy w Polsce do stanu, że rozkład jazdy pociągów to jest coś,
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....