Bilety, kontrole, taryfa
: 21 sie 2014, 22:49
Temu się odpuści, tamtemu się odpuści a potem czytamy:
Wsiadlam na stacji sulejowek (z uwagi na to ,że padał deszcz na peronie stalam pod wiata i wsiadłam w połowie pociagu).Chwilę pozniej zadzownił do mnie telefon ,usiadlam na 10 sekund po czym zorientowalam sie,że zapomnialam kupić bilet. Pospiesznie udalam sie do biletomatu na koncu pociagu (jak się okazalo kontroler,który byl na poczatku skladu podazal za mna) Zdążylam dojść do biletomatu i w tym momencie poprosil mnie o bilet, ( dokladnie w tym czasie dojechalismy na kolejna stacje wola grzybowska - na ktorej zaczyna sie pierwsza strefa i na którą mam ważny 3 miesięczny bilet). Po okazaniu karty kontroler stwierdził ,że jest nieważna na tej stacji i zażądał dokument tożsamości lub bilet z poprzednich stacji ) . Wystawił mi mandat, którego nie przyjęlam. Próbowałam z nim dyskutować jednak nie docierały do niego zadne z moich argumentów. Chwilę później dwóch panów pod lekkim wpływem alkoholu wstało z miejsc a kontroler wyprosił ich z skm ponieważ nie posiadali biletu. Twierdził ,że drugi kanar ( który był na początku składu pociagu )sprawdzał im bilety jednak panowie zgodnie sugerowali,że podrózują bez waznych biletow i nikt im nic za to nie zrobił, co potwierdziło kilku świadków którzy siedzieli obok nich. Moje tłumaczenia w dalszym ciągu nie byly brane pod uwagę. Oczekiwałam wyjasnienia dlaczego Ci panowie moga jezdzic bez biletu jednak zaczelam byc zastraszana policja, która ma zostać wezwana w związku z moimi insynuacjami. Arogancki kontroler nerwowo twierdził ,że kolega sprawdzał panom bilet i zażądał ode mnie legitymacji ktora mnie upoważnia do sprawdzania biletów... Na kolejnej stacji wsiadła para, która jak się okazało równiez jedzie bez waznych biletow i zadne z nich nie posiada dokumentów po czym zostali wypuszczeni z pociągu beż jakichkolwiek konsekwencji. Zaraz po tym jak nie chciałam się zgodzić na podpisanie dokumentu Kontroler zwrócił mi dowód osobisty po czym wysiadł na kolejnej stacji.
Wsiadlam na stacji sulejowek (z uwagi na to ,że padał deszcz na peronie stalam pod wiata i wsiadłam w połowie pociagu).Chwilę pozniej zadzownił do mnie telefon ,usiadlam na 10 sekund po czym zorientowalam sie,że zapomnialam kupić bilet. Pospiesznie udalam sie do biletomatu na koncu pociagu (jak się okazalo kontroler,który byl na poczatku skladu podazal za mna) Zdążylam dojść do biletomatu i w tym momencie poprosil mnie o bilet, ( dokladnie w tym czasie dojechalismy na kolejna stacje wola grzybowska - na ktorej zaczyna sie pierwsza strefa i na którą mam ważny 3 miesięczny bilet). Po okazaniu karty kontroler stwierdził ,że jest nieważna na tej stacji i zażądał dokument tożsamości lub bilet z poprzednich stacji ) . Wystawił mi mandat, którego nie przyjęlam. Próbowałam z nim dyskutować jednak nie docierały do niego zadne z moich argumentów. Chwilę później dwóch panów pod lekkim wpływem alkoholu wstało z miejsc a kontroler wyprosił ich z skm ponieważ nie posiadali biletu. Twierdził ,że drugi kanar ( który był na początku składu pociagu )sprawdzał im bilety jednak panowie zgodnie sugerowali,że podrózują bez waznych biletow i nikt im nic za to nie zrobił, co potwierdziło kilku świadków którzy siedzieli obok nich. Moje tłumaczenia w dalszym ciągu nie byly brane pod uwagę. Oczekiwałam wyjasnienia dlaczego Ci panowie moga jezdzic bez biletu jednak zaczelam byc zastraszana policja, która ma zostać wezwana w związku z moimi insynuacjami. Arogancki kontroler nerwowo twierdził ,że kolega sprawdzał panom bilet i zażądał ode mnie legitymacji ktora mnie upoważnia do sprawdzania biletów... Na kolejnej stacji wsiadła para, która jak się okazało równiez jedzie bez waznych biletow i zadne z nich nie posiada dokumentów po czym zostali wypuszczeni z pociągu beż jakichkolwiek konsekwencji. Zaraz po tym jak nie chciałam się zgodzić na podpisanie dokumentu Kontroler zwrócił mi dowód osobisty po czym wysiadł na kolejnej stacji.