Przekaż córce, że jeśli 7 lat kończy w tym roku, to bilet musi zacząć kasować 1 października, niezależnie od daty urodzin.Piottr pisze: Moja córeczka lat 6,5 wie, że ona jeszcze nie musi kasować biletu dopóki nie ma 7 lat.
Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27740
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
Człowieku. Mówimy o 12 letnich dzieciach. Nie każde jest świadome tego jakie konsekwencje niesie za sobą jazda bez biletu. Sam na pewno w tym wieku zrobiłeś wiele głupot. Jazda bez biletu nie jest ani przestępstwem ani nawet wykroczeniem. Nie należy tego porównywać do kradzieży. Jak dzieciak ma 15-16 lat sprawa jazdy bez biletu wygląda zupełnie inaczejPiottr pisze: To jakie nieogary musza być te 12-letnie dzieci, które nie wiedzą że jak się jedzie autobusem to się kasuje bilet...?
Naprawdę tak dużym problemem jest objęcie uczniów szkół przedgimnazjalnych legitymacja uprawniającą do jazdy komunikacja miejską? Przecież ten "koszt" zwróci sie tym że nie beda wożone o szkoły przez rodziców (pomijam tych którzy by zamknęli własne dzieci w bańce z pełnym monitoringiem po poza strzeżonym osiedlem panuje śmierć, dżuma i każdy inny obcy to morderca).
Gimnazjaliści i starsi an tyle dużo "miejsca" zajmują w komunikacji że rodzice powinni już jednak płacić. Stawkę ulgowa gdyż to w połowie osoba niezarabiająca, a w połowie jednak normalny uczestnik życia miejskiego.
Wzywanie policji, terroryzowanie nawet takiego 12 latka nie warte zachodu pokazania - ba, będzie sie tym jeszcze chwalił.
Gimnazjaliści i starsi an tyle dużo "miejsca" zajmują w komunikacji że rodzice powinni już jednak płacić. Stawkę ulgowa gdyż to w połowie osoba niezarabiająca, a w połowie jednak normalny uczestnik życia miejskiego.
Wzywanie policji, terroryzowanie nawet takiego 12 latka nie warte zachodu pokazania - ba, będzie sie tym jeszcze chwalił.

A co jak dzieciak zapomni tej legitymacji? Myślę że cała dyskusja prowadzi donikąd. Dziecko zgodnie z przepisami powinno mieć bilet. Jednakże wyegzekwowanie tego obowiązku w stosunki do 12 latka jest dla dziecka traumatycznym przeżyciem. Po drugie jest uciążliwe i czasochłonne dla kontrolera. W takiej sytuacji kontroler ma często przeciwko sobie innych pasażerów. Bo takie zachowanie jest po prostu nieetyczne. Poza tym od wychowywania dzieci są rodzice. Jak rodzic nie wytłumaczy dziecku że jazda bez biletu jest zła to on ponosi całą winę. Ale nie można karać dziecka.
Aha, dobrze wiedzieć, to trochę zaoszczędzę pieniędzy nie kupując w przyszłości biletu swoim dzieciom. 
Inna sytuacja jak dziecko jedzie samo a inna jak pod opieką rodziców lub nauczyciela. Dziecko otrzyma obowiązkowo kwita jak będzie posiadało przeterminowaną WKM.
Nie daj się zepchnąć z twojej drogi nawet przez ludzi idących w tym samym kierunku.
S.J.Lec
S.J.Lec
Czy ja dobrze pamiętam, że byłeś kiedyś kontrolerem biletów?Premo pisze:Jazda bez biletu nie jest ani przestępstwem ani nawet wykroczeniem. Nie należy tego porównywać do kradzieży.
Jeśli dobrze pamiętam, to skąd u Ciebie taka nagła zmiana poglądów?
Doszliśmy w Polsce do stanu, że rozkład jazdy pociągów to jest coś,
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
A co to ma do rzeczy gdzie pracowałem. W świetle przepisów wykroczeniem jest dopiero trzeci przejazd bez biletu w ciągu roku i to tylko w przypadku gdy podróżny nie opłaca wystawionych wezwań. Jazdy bez biletu w przypaku małolata nie powinno się porównywać do kradzieży i karać tak samo. W innych przypadkach poglądów nie zmieniłem
Proszę, uzasadnij swój pogląd (obawiam się, że wchodzimy na dyskusję o systemie wartości, która z natury rzeczy jest nierozwiązywalna).Premo pisze:Jazdy bez biletu w przypaku małolata nie powinno się porównywać do kradzieży i karać tak samo.
Doszliśmy w Polsce do stanu, że rozkład jazdy pociągów to jest coś,
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
Jeżeli chcesz rozmawiać o moich prywatnych poglądach to od tego są PW.
NIe wejdzie do szkoły - Dzieci które sie kręcą bez legitymacji zabierane powinny być do ośrodka przy komendzie i czekać na obiór rodziców. Nie było by wagarowiczów.A co jak dzieciak zapomni tej legitymacji? Myślę że cała dyskusja prowadzi donikąd. Dziecko zgodnie z przepisami powinno mieć bilet.
Rodzice wystarczy żeby straszyli "Nie weźmiesz legitymacji to zgarnie Cie policja i będziesz siedział w izolatce ". Wystarczy legitymowanie dzieciaków przed wejściem do szkoły. Będzie pamiętać i rodzic by dzieciak wziął legitymacje.

No popatrz. Mi ładnych pare lat temu kontroler odpuścił. Nie kradnę, za bilety płacę i to sporo, bo za 2 strefy. Twoje myślenie jest jednak błędne.reserved pisze:Kurde... dlaczego ja muszę uczciwie płacić za bilety, a jakiś nastolatek sobie jeździ za darmo? Potem wyrośnie na takiego, co to ma w poważaniu kupowanie biletów... jeśli nie będzie uczony od dziecka, że za przejazd komunikacją miejską płaci się bilet, to co będzie potem? Jeśli dla kontrolera bez sensu jest wzywanie na komisariat za 1,70zł to może powinien zmienić pracę?
Autobus Czerwony, nie, nie myślałem ani o zawodzenia kontrolera, ani o zawodzie strażnika miejskiego, gdyż nie mam do tego kompletnie predyspozycji.
"A co jak dziecko zapomni szalika?" - przeziębi się.A co jak dzieciak zapomni tej legitymacji?
Co jak nie ma legitymacji? Świat się nie zawali, a dziecko czegoś się nauczy (ps. zacznie się przyzwyczajać do tego, że trzeba nosić dokument tożsamości)..
Traumatyczne? Może w ogóle nie powinno się sprawdzać biletu, bo to trauma dla dziecka? Troszkę powagi. Życia w społeczeństwie i pewnych zasad w których funkcjonujemy, nie uczymy się w wieku lat 16, ale od małego. Nawyki wyrobione w dzieciństwie, trudno jest zwalczyć później.Myślę że cała dyskusja prowadzi donikąd. Dziecko zgodnie z przepisami powinno mieć bilet. Jednakże wyegzekwowanie tego obowiązku w stosunki do 12 latka jest dla dziecka traumatycznym przeżyciem.
A jazda bez biletu jest etyczna? 12 latki są na tyle "dorosłe", by kopcić fajki, spożywać "promile" i zdobywać pierwsze doświadczenia, nazwijmy to "erotyczne". Nie mówmy więc, że wymaganie od nich posiadania biletu, jest znęcaniem psychicznym.W takiej sytuacji kontroler ma często przeciwko sobie innych pasażerów. Bo takie zachowanie jest po prostu nieetyczne.
Od wychowania dziecka jest całe społeczeństwo. Sami rodzice, widzą dziecko, góra 10-12 godzin dziennie, przy czym 7-8 godzin przypada na sen. Praktycznie cały okres szkolny, dziecko przebywa poza domem, nie masz więc możliwości, by rodzice je w pełni odchowali - owszem mogą przekazać pewne wzorce, ale nie wyegzekwują ich przyjęcia.Poza tym od wychowywania dzieci są rodzice. Jak rodzic nie wytłumaczy dziecku że jazda bez biletu jest zła to on ponosi całą winę. Ale nie można karać dziecka.
Jeśli będziesz nieletnich pozbawiał obowiązku ponoszenia odpowiedzialności, to kilka lat później, ten stan się utrzyma - raz dany przywilej trudno jest odebrać.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"
-
Stary Pingwin
- Posty: 6062
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Nie jestem na bieżąco( byłem w Puszczy Knyszyńskiej), stąd moje pytanie- kto to jest pan Roman z Filtrowej?
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.
Niszczą torowisko.
Dlaczego trzeba skoro wszystko zawsze jest w jakimś systemie a współczesna technologia pozwala na dostęp do dowolnej bazy z bardzo taniego urządzenia? Podobnie dlaczego jest mandat za jazdę bez prawa jazdy (dokumentu, nie uprawnień) skoro policja może w kilka sekund to sprawdzić (chyba każdy patrol ma terminal, jak nie to mogą zadzwonić na komendę, a jeśli z jakiegoś powodu jeszcze nie mogą to to jest sytuacja patologiczna). Nie prościej nauczyć się pięciu cyfr końcówki peselu?Co jak nie ma legitymacji? Świat się nie zawali, a dziecko czegoś się nauczy (ps. zacznie się przyzwyczajać do tego, że trzeba nosić dokument tożsamości)..