A co jak dzieciak zapomni tej legitymacji?
"A co jak dziecko zapomni szalika?" - przeziębi się.
Co jak nie ma legitymacji? Świat się nie zawali, a dziecko czegoś się nauczy (ps. zacznie się przyzwyczajać do tego, że trzeba nosić dokument tożsamości)..
Myślę że cała dyskusja prowadzi donikąd. Dziecko zgodnie z przepisami powinno mieć bilet. Jednakże wyegzekwowanie tego obowiązku w stosunki do 12 latka jest dla dziecka traumatycznym przeżyciem.
Traumatyczne? Może w ogóle nie powinno się sprawdzać biletu, bo to trauma dla dziecka? Troszkę powagi. Życia w społeczeństwie i pewnych zasad w których funkcjonujemy, nie uczymy się w wieku lat 16, ale od małego. Nawyki wyrobione w dzieciństwie, trudno jest zwalczyć później.
W takiej sytuacji kontroler ma często przeciwko sobie innych pasażerów. Bo takie zachowanie jest po prostu nieetyczne.
A jazda bez biletu jest etyczna? 12 latki są na tyle "dorosłe", by kopcić fajki, spożywać "promile" i zdobywać pierwsze doświadczenia, nazwijmy to "erotyczne". Nie mówmy więc, że wymaganie od nich posiadania biletu, jest znęcaniem psychicznym.
Poza tym od wychowywania dzieci są rodzice. Jak rodzic nie wytłumaczy dziecku że jazda bez biletu jest zła to on ponosi całą winę. Ale nie można karać dziecka.
Od wychowania dziecka jest całe społeczeństwo. Sami rodzice, widzą dziecko, góra 10-12 godzin dziennie, przy czym 7-8 godzin przypada na sen. Praktycznie cały okres szkolny, dziecko przebywa poza domem, nie masz więc możliwości, by rodzice je w pełni odchowali - owszem mogą przekazać pewne wzorce, ale nie wyegzekwują ich przyjęcia.
Jeśli będziesz nieletnich pozbawiał obowiązku ponoszenia odpowiedzialności, to kilka lat później, ten stan się utrzyma - raz dany przywilej trudno jest odebrać.