Strona 4 z 10
: 25 sie 2012, 22:23
autor: Glonojad
Podane przeze mnie stopnie napełnienia są bliskie obiektywnym, choć zgrubne. "Zupełnie przyzwoite zapełnienie" jest natomiast wyraźnie subiektywne.
: 23 paź 2012, 18:15
autor: Płowieszczołak
reserved pisze:* - przez ledwozabieralność uznaję autobus, w którym jest ciasno ale da się spokojnie wejść
** - przez niezabieralność uznaję autobus, w którym, żeby wejść trzeba się mocno wpychać, żeby drzwi się zamknęły
*** - w miarę luźne czyli wszystkie miejsca zajęte, nikt nie stał.
No wreszcie doczekałem się jeszcze paru definicji.
Proszę podrzućcie jeszcze co znaczy "autobus pusty"

: 23 paź 2012, 18:16
autor: reserved
Ale o co Ci chodzi? Po prostu każdy różnie to definiuje i chciałem, żeby było jasne co mam na myśli.
: 23 paź 2012, 18:26
autor: Płowieszczołak
Naprawdę nie ma tu wobec Ciebie podtekstów.
Cieszy mnie i absolutnie popieram definiowanie tego co się przez dane słowa uważa!
(A "autobus pusty" to nawiązanie do moich wcześniejszych wątpliwości co pod tym zwrotem się kryje. Nie ma to żadnego związku z bieżacą dyskusją o Ochocie,
choć nadal mnie ciekawi jak to byś zdefiniował...).
: 23 paź 2012, 18:36
autor: KwZ
Większość osób o niezabieralności mówi wtedy, gdy faktycznie ktoś się nie zabierze.
Ledwozabieralność np. definicję sprowadza do ciasnoty, więc może nie mnóżmy bytów.
To zdefiniujmy jeszcze konkretnie ciasnotę: gdy mimo obrócenia się bokiem do kierunku przechodzenia i tak ocieramy się z niejaką siłą o współpasażerów, a wytworzony korytarz natychmiast się zakleszcza, chyba że zaraz za nami też ktoś idzie.
Tłoczno: jw., tylko odpada kryterium siły, a ślad korytarza nieco pozostaje.
Przyzwoicie zapełniony - gdy wg mnie zapełnienie jest optymalne, nie za ciasno, nie za luźno.
Luźny. Np. wszystkie siedzące plus kilka stojących.
Marnie, miernie, słabo zapełniony - dużo poniżej oczekiwań.
Pusty dla mnie - połowa miejsc siedzących albo mniej w miejscu, gdzie nie powinien mieć aż tak mało. Względnie zapełniony bardzo słabo w porównaniu do innych autobusów na danej trasie (np. tyleż miejsc wolnych co ludzi stojących w jednej linii, a w drugiej regularnie ciasno).
Uwaga. Z łatwością można się spotkać, że w tramwaju jest tłoczno przy drzwiach i luźno w przegubie (w Pesach - nad wózkiem).
: 23 paź 2012, 18:39
autor: reserved
KwZ pisze:Z łatwością można się spotkać, że w tramwaju jest tłoczno przy drzwiach i luźno w przegubie (w Pesach - nad wózkiem).
Albo w krótkich Jelczach - tłoczno przy drzwiach na najniższym poziomie a w przestrzeni siedzeń luźno.

: 23 paź 2012, 18:39
autor: KwZ
"Ja jestem umysł ścisły, ja dyskusję zaczynam od definicji"
[ Dodano: Wto 23 Paź, 2012 18:41 ]
reserved pisze:Albo w krótkich Jelczach.

Tam chyba powinienem był napisać "w pojeździe", wszak zjawisko znane nie tylko z tramwajów. Wręcz w szerokoprzejściowych akwariach chyba to występuje słabiej (ale w metrze - tak).
: 23 paź 2012, 19:15
autor: Glonojad
KwZ pisze:
Uwaga. Z łatwością można się spotkać, że w tramwaju jest tłoczno przy drzwiach i luźno w przegubie (w Pesach - nad wózkiem).
W autobusach, przez wąskie przejścia, jest z tym jeszcze gorzej.
: 24 paź 2012, 12:58
autor: Płowieszczołak
Dzięki z definicje. (Na razie nie będę wybrzydzać i proszę o jeszcze). Bardzo twórczo działają na moje spojrzenie na komunikacje.
Dwie drobniutkie uwagi od których nie mogę się powstrzymać, mimo że obiecałem nie grymasić:
Ja tam wole jednak określenie "ledwozabieralność" niż "niezabieralność", które jest względne.
(Czasem owszem ludzie proszą usilnie abym nie wsiadał... ale nigdy jeszcze nie trafiłem na takie metro, tramwaj lub autobus żebym do niego nie wsiadł kiedy czuję taką potrzebę. Inny przykład. Mam znajomego, ktory potrafił rano przepuścić wszystkie tramwaje 17 czytając książkę na przystanku, aż koło 9 dopiero wsiadał uznając jej stan za "zabieralny").
Aby mieć wszystkie możliwe sytuacje brakuje mi też kategorii "nadniezabieralność". Rozumiem, że tu są głównie ścisłe umysły nastawione na definiowanie zjawisk obserwowanych w praktyce. Jako nadniezabieralność mam na myśli tę liczbę pasażerów, która występuje pomiędzy max. liczbą pasażerów (odczytaną z tabliczki znamionowej, np. 121 pasażerów stojących w solarisie U18) a max. liczbą, w której pojawiają się lokalnie stany utraty stateczności (środek ciężkości przesunięty poza obszar w jakim są w stanie utrzymać nogi pasażera w pozycji pionowej i liczenie tylko na siłę mięśni kończy górnych) lub/i zbliżenia się do stanu trwałych odkształceń plastycznych pasażerów (w najłagodniejszym przypadku siniaki) z dużym prawdopodobieństwem ich wystąpienia podczas jazdy lub hamowania.
(Pewnie tego nie widzieliście, ale czy próbowaliście sobie wyobrazić 30 osób stojących pomiędzy 1 a 2 drzwiami w U18? A do tego wózek, automat biletowy + 30 kolejnych pomiędzy 2 a 3 drzwiami? .... Nie ma takich możliwości. Nie sądzicie, że ktoś to oszacował w fabryce autobusów tak jak w przemyśle okrętowym na wyporność?).
: 24 paź 2012, 13:01
autor: reserved
Hm... dla mnie np. niezabieralnością jest stan gdy próbujesz bezskutecznie wejść do autobusu i popychasz ludzi ale nie udaje Ci się nawet na schodek wejść. Chociaż różnie to można definiować. Czy autobus niezabieralny to taki, do którego się co najmniej jedna osoba nie zabrała czy to taki, do którego wszyscy chętni weszli ale już więcej nikt nie wejdzie?

: 24 paź 2012, 13:24
autor: drapka
Trzeba też chyba uwzględnić w obliczeniach wskaźnik determinacji pasażera. Inny bedzie u kogoś dokumentnie spóźnionego, inny dla opisanego kolegi, który przepuszcza 17 z książką w ręku.
: 24 paź 2012, 13:24
autor: Bastian
Wszystkie rozważania Płowieszczołaka wymagają przede wszystkim zwrócenia uwagi, że wynik zależy przede wszystkim od przyjętej normy (a przyjmuje się niejednolicie) liczby osób na metr kwadratowy. Stąd też danych fabrycznych nie ma sensu przenosić na rzeczywisty stan napełnienia pojazdu, przekraczający te normy.
: 24 paź 2012, 13:32
autor: drapka
Normy, dodajmy, które można "podrasowywać", żeby otrzymać całkiem przyzwoite wyniki tam, gdzie ludzie psioczą na tłok. Ale to już zderzenie tego, co obiektywne, z tym, co subiektywne.
: 24 paź 2012, 15:10
autor: Płowieszczołak
Bastian pisze:stan napełnienia pojazdu, przekraczający te normy
W przypadku autobusu, o ktorym wspomniałem rzeczywiste napełnienie pojazdu nie jest w stanie fizycznie osiągnąć danych z tabliczki znamionowej, a co jeszcze ją przekroczyć. Nie wiem natomiast jaka jest to relacja informacji z tabliczki z normami na metr kwadratowy i czy autobusy są projektowane pod te normy, czy też normy tworzy się pod dostępne modele autobusów, ale te informacje jak widać i tak niewiele są warte.
Jakoś niespodziewanie nabieram przekonania, że granica niezabieralności (w postaci średniej z iluś prób dla danego modelu pojazdu), a nie tabliczka znamionowa czy normy na metr kwadratowy, były by dobrym rozwiązaniem by się do tego odnosić w obliczeniach komunikacyjnych od strony projektowej. Dla mnie np. granica niezabieralności dla U18 to jakieś 42+1+80 pasażerów, a nie 160.
Natomiast faktycznie z punktu widzenia pasażera, ocena sytuacji zmienia się diametralnie w zależności od tego po ktorej stronie drzwi pojazdu się znajduje. Jeśli jest wewnątrz pojazdu to raczej nie mówi o niezabieralności, tylko definiuje to jako np. tłok wzbogacony o odruchowe pojawianie się postawy obronnej w postaci kierowania parasola czubem w stronę drzwi wejściowych.
Odnośnie narzekania. Aż tak źle nie ma, mimo wszystko orgaznizator nie stara się epatować tymi normami po za przypadkami szczególnego napierania na jakieś rozwiązanie.
: 24 paź 2012, 17:44
autor: Glonojad
Bastian pisze:Wszystkie rozważania Płowieszczołaka wymagają przede wszystkim zwrócenia uwagi, że wynik zależy przede wszystkim od przyjętej normy (a przyjmuje się niejednolicie) liczby osób na metr kwadratowy. Stąd też danych fabrycznych nie ma sensu przenosić na rzeczywisty stan napełnienia pojazdu, przekraczający te normy.
Zwłaszcza, że niektórzy producenci taboru liczą dopuszczalną pojemność według dopuszczalnej masy pojazdu i założonej masy pasażera.