Tolerancja i mniejszości

Moderator: Szeregowy_Równoległy

Awatar użytkownika
person
(geograf)
Posty: 9538
Rejestracja: 15 gru 2005, 2:45
Lokalizacja: z szafy

Post autor: person » 13 mar 2007, 20:33

inż. Glonojad pisze:Czy zachowany jest parytet w liczbie bohaterów homoseksualnych i heteroseksualnych, zgodnie z wynikami badań statystycznych?
Uważasz, że te dzieci nie będą miały dostępu do innych bajek i książek, z heteroseksualnymi bohaterami? Przecież te bajki są włączane do programu nauczania, nie zastępują wszystkich wcześniejszych.
wp.pl pisze:Nauczyciel, który wpuści na teren szkoły agitatorów będzie mógł stracić pracę, a nawet trafić do więzienia. Podobnie będzie z osobami, które będą promowały homoseksualizm
Ja tu widzę niezłe pole do nadużyć i zastraszania nauczycieli. A jeśli uczniowie będą chcieć o tym temacie rozmawiać, na przykład na godzinach wychowawczych? A jeśli temat wypłynie np. na WOSie, to nauczyciel powinien być biernym obserwatorem czy uciąć dyskusję w obawie o oskarżenia pociagające za sobą utratę pracy (przez dyrektora szkoły, jak podały Fakty)?
Jarek pisze:Środowiska homoseksualne są, jak widać, dalece bardziej dogmatyczne niz KK, którego nienawidzą. Jakim prawem chcą wpajać takie rzeczy dzieciom? Następne pokolenie pokaże skutki tego eksperymentu.

Nie można tego inaczej nazwać, jak kryptoreklamą zachowań homoseksualnych.
O jakiej dogmatyczności mówisz? Przecież program lektur zmienia demokratycznie wybrany rząd, a nie organizacje LGBT. Sprawa pdobna jak w Szkocji z tytułowaniem rodziców, tyle że w tym przypadku program jest pilotażowy, równie dobrze może nie wypalić.
Szczerze cieka jestem tych "skutków dla następnego pokolenia". Możesz rozwinąć? Myślisz o spadku dzietności, zmniejszenie się przyrostu naturalnego?
I o jakiej kryptoreklamie mówisz? Czy w przypadku gdyby pokazywano, np. poprzez bohaterów książek, silne, wyemancypowane kobiety odnoszące sukces na polu zawodowym też należy tego zakazać, bo szkodzi to wizerunkowi "tradycyjnej" (patriarchalnej) rodziny i miesza dzieciom w głowach? Dzieci nie mogą wiedzieć, że nie istnieją tylko heteroseksualności? Może nie powinniśmy też nauczać o innych religiach, kulturach, bo nie daj Boże wzięły by to przesadnie do siebie, zrobiły coś wbrew polskiemu wzorcowi kulturowemu?
Nie tędy droga...
Kryptoreklama? Polecam stronę: http://www.borndifferent.org/ a w szczególności ostatnie pytanie z intra: "When did you choose to be straight?" :D

[ Dodano: 2007-03-13, 20:35 ]
Jarek pisze:ale nie, przepraszam, rodzina na Zachodzie jest passé.
Nie, na Zachodzie nie ma dogmatycznej definicji rodziny.
Mało tego, w Szwecji rodzi się więcej dzieci w związkach pozamałżeńskich, a kto jak kto, ale szwedzka polityka pronatalistyczna odnosi spore sukcesy...

Awatar użytkownika
chruscik
Dysklawiaturzysta
Posty: 1209
Rejestracja: 11 mar 2006, 9:17
Lokalizacja: 411101 - Rakowiec
Kontakt:

Post autor: chruscik » 13 mar 2007, 20:40

MEN pisze:MEN o walce z homoseksualizmem i „innymi zboczeniami”
](*,) ](*,) ](*,) tyle ode mnie... (deklarowany heteryk + bardzo szanujacy homo)
MOBILIS Ursus

Awatar użytkownika
Jarek
Posty: 2963
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:09

Post autor: Jarek » 13 mar 2007, 21:13

geograf pisze:O jakiej dogmatyczności mówisz? Przecież program lektur zmienia demokratycznie wybrany rząd, a nie organizacje LGBT. Sprawa pdobna jak w Szkocji z tytułowaniem rodziców, tyle że w tym przypadku program jest pilotażowy, równie dobrze może nie wypalić.
Szczerze cieka jestem tych "skutków dla następnego pokolenia". Możesz rozwinąć? Myślisz o spadku dzietności, zmniejszenie się przyrostu naturalnego?
Mówię, że środowiska homoseksualne wciskają nachalnie pewną propagandę tak, że już na Zachodzie nie można od niej się odciąć, choć jeśli ktoś chce może się dla odmiany odciąć od KK. Rodzice nie nauczą dziecka pacierza, nie poślą na religię - wolno im. Ale już rodzicom-katolikom trudno będzie uchronić dzieci od wciskania im homoseksualnej propagandy, bo w przedszkolu czy szkole będą czytane bajeczki "z gejami", do tego może z odpowiednim komentarzem "lewicującego" wychowawcy.

Wyemancypowane kobiety? Ja w bajkach, które mi kiedyś czytano, nie pamiętam. I może też darujmy je sobie. Proponuje pozostać przy tradycyjnej literaturze dla dzieci. Tej, która nie wciska treści, których niedojrzałe dziecko nie będzie mogło nawet krytycznie ocenić. Niech te baśnie uczą podstawowych rzeczy dotyczących dobra i zła, niech bawią i wychowują tak jak wiele pokoleń przed nami.

A rodzice niech zdecydują, co chcą dziecku powiedzieć o gejach. To jest ich suwerenne prawo do wychowywania dzieci wg własnych przekonań. A nie polityków, którzy dzisiaj są z takiej opcji a jutro innej. Nie politycy będą decydować, co się wpaja do głowy młodym w takich kwestiach jak stosunek do homoseksualizmu.
geograf pisze:Nie, na Zachodzie nie ma dogmatycznej definicji rodziny.
Mało tego, w Szwecji rodzi się więcej dzieci w związkach pozamałżeńskich, a kto jak kto, ale szwedzka polityka pronatalistyczna odnosi spore sukcesy...
Na Zachodzie są wolne związki. W Skandynawii pojawiają się pomysły legalizacji związków kohabitacyjnych, poligamicznych. Współczuję jednak tym społeczeństwom, które płodzą tak masowo dzieci pozamałżeńskie. Na pewno wychowają sobie mądrych, dojrzałych emocjonalnie i szczęśliwych ludzi. Poszukaj ludzi wychowanych w rozbitych rodzinach w swoim otoczeniu, porozmawiaj z nimi. Myślisz, że się cieszą, że w takich warunkach dorastali i , jakby mogli wybrać, nie chcieli by rodziny z mamusią i tatusiem, którzy są sobie poślubieni. Takiej, jak to określiłeś, dogmatycznej rodziny.

Jožin z bažin
Posty: 1207
Rejestracja: 31 mar 2008, 17:51
Lokalizacja: z bažin
Kontakt:

Post autor: Jožin z bažin » 13 mar 2007, 21:20

Jarek pisze:choć jeśli ktoś chce może się dla odmiany odciąć od KK
A transmisje mszy w publicznej TV i radiu. Nie da się. Choć nie mówię, że jest to złe, bo z tymi wartościami się identyfikuję.
xxx

Awatar użytkownika
Jarek
Posty: 2963
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:09

Post autor: Jarek » 13 mar 2007, 21:27

Hieronim pisze:A transmisje mszy w publicznej TV i radiu. Nie da się. Choć nie mówię, że jest to złe, bo z tymi wartościami się identyfikuję.
Możesz zmienić kanał. Jeśli na Zachodzie (aktualnie najbliżej do tego Hiszpanii) do programu oświaty zostanie wprowadzone nauczanie odpowiedniego myślenia na temat homoseksualizmu, to rodzicie wiele nie będa mogli zrobić.

Jožin z bažin
Posty: 1207
Rejestracja: 31 mar 2008, 17:51
Lokalizacja: z bažin
Kontakt:

Post autor: Jožin z bažin » 13 mar 2007, 21:32

Jarek pisze:Jeśli na Zachodzie (aktualnie najbliżej do tego Hiszpanii) do programu oświaty zostanie wprowadzone nauczanie odpowiedniego myślenia na temat homoseksualizmu, to rodzicie wiele nie będa mogli zrobić.
A jeśli ja jako rodzic nie chcę, aby moje dziecko było uczone geometrii analitycznej (bo takie mam przekonania), to co mogę zrobić? Nic. I dobrze. Bo pewna wiedza należy do kanonu wiedzy ogólnej i KAŻDY powinien ją posiąść. Mi wartości głoszone przez kościół absolutnie nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie zgadzam się z nimi w znaczącej większości. Niemniej uważam, że młody człowiek powinien znać wiele dróg życiowych, różne religie i różne poglądy. Szkoła w dniu dzisiejszym tego nie zapewnia.
xxx

Tm
Posty: 7492
Rejestracja: 13 gru 2005, 21:27
Lokalizacja: Boskie Buenos

Post autor: Tm » 13 mar 2007, 21:39

Jarek pisze:Ja w bajkach, które mi kiedyś czytano, nie pamiętam.
bo teraz to są inne bajki, dzieci nie wolno uczyć o przemocy, więc Czerwony Kapturek, babcia i leśniczy tańczą razem z wilkiem, a potem żyją długo i szczęśliwie, nie ma już nic o ukaraniu zła, rozróżnieniu od dobra, ma być bez przemocy i już
აბგდევზთიკლმნოპჟრსტუფქღყშჩცძწჭხჯჰ
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى

Awatar użytkownika
Colony
Posty: 2826
Rejestracja: 05 sty 2006, 17:43
Lokalizacja: tam gdzie tramwaj wciąż nie może dojechać
Kontakt:

Post autor: Colony » 13 mar 2007, 21:49

Ta potrzeba politycznej i kulturowej poprawności wobec najmłodszych mierzi mnie tak bardzo. Rozumiem indoktrynację nas, tak było zawsze, ale chociażby ze względu na swojej dzieci przechowuję do tej pory 30-letniej często książki z bajkami, które czytali mi rodzice, żeby czytać je i im.
(podpis tymczasowy zanim nie znajdę czegoś niebanalnego co was zbije z pantałyku)

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27722
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 13 mar 2007, 22:04

Jarek pisze:Ale już rodzicom-katolikom trudno będzie uchronić dzieci od wciskania im homoseksualnej propagandy, bo w przedszkolu czy szkole będą czytane bajeczki "z gejami"
Oczywiście bajeczka, w której książę ratuje księżniczkę, żyją długo i szczęśliwie i płodzą całe pokolenia dobrych władców królestwa już heteroseksualną propagandą nie jest?
Jarek pisze:Proponuje pozostać przy tradycyjnej literaturze dla dzieci. Tej, która nie wciska treści, których niedojrzałe dziecko nie będzie mogło nawet krytycznie ocenić.
KAŻDA literatura wciska jakieś treści.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

Szamot
Posty: 2278
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:09

Post autor: Szamot » 13 mar 2007, 23:18

Jarek pisze:Środowiska homoseksualne są, jak widać, dalece bardziej dogmatyczne niz KK, którego nienawidzą.
No bez przesady... popatrz dookoła siebie (niedaleko) i zastanów sie czy na pewno piszesz prawdę. Bo jeśli pojawiają sie negatywne emocje to zwykle w pełni wzajemne. Bo teoria i katechizm sobie, a życie życiem (z proboszczami i wikarymi pokrzykującymi z ambon na czele)
Jakim prawem chcą wpajać takie rzeczy dzieciom?
Jakie rzeczy? Że istnieją relacje uczuciowe homoseksualne? A jakim prawem ma sie o tym nie mówić? ŻE któryś z kościołów dzieli miłość na lepszą i gorszą. Ten podział jest sprawą jego wyznawców, a jak nie daj Boże sa homoseksualistami, trudno, niech cierpią - ich wybór. Czemu ma Cierpieć reszta? Bo jak wiesz np ja w tę misję nie wierzę i mam pełne prawo. I to od małego!
A rodzice niech zdecydują, co chcą dziecku powiedzieć o gejach. To jest ich suwerenne prawo do wychowywania dzieci wg własnych przekonań. A nie polityków, którzy dzisiaj są z takiej opcji a jutro innej. Nie politycy będą decydować, co się wpaja do głowy młodym w takich kwestiach jak stosunek do homoseksualizmu.
A skąd i co mają wiedzieć? Każdy studiował medycynę endokrynologię i seksuologię? Bo przeciez to punkt wyjścia do zrozumienia omawianego zjawiska, gdyz ono jest bardzo złożone naukowo. A o problemach społecznych homoseksualistow nie wiedzą nic bo nimi (zwykle) nie są. Oświata należy do zadań szkół, a opierac się powinny na podstawie aktualnej wiedzy. Czy sie mylę?

I to stricte wiedzy! Uniezaleznionej od wspomnianiej wcześniej misji, gdyż ta misja jest tylko fragmentem tej wiedzy. Natomiast politycy powinni stać na tego straży. Niezależnie od tego co myślą prywatnie. Z to im płacą i katolicy i muzułmanie, protestenci, żydzi, jak i tacy jak ja. A jeśli ktos z wyznawców omawianej(-nych) misji stawia ją wyzej od aktualnego stanu nauki, jego sprawa. Ale tylko jego, nie moja, ani moich dzieci. I jeśli już ktoś ją uważa za prawdę absolutną, zawsze może wysłać swe dzieci do szkoły wyznaniowej. Przyjma z otwartymi rekami!

Nie można tego inaczej nazwać, jak kryptoreklamą zachowań homoseksualnych.
Zaraz, ale do czego prowadzi ta dyskusja?

:arrow: Tego, że homoseksualiści nie mogą byc pozytywnymi bohaterami? Że przyjaźń, miłośc królewny i księcia jest cacy, a Bolka i Lolka be? (nawiasem, jak to cholernie musiał wzrosnąc współczynnik homoseksualności wśród dzieci w PRL-u, po wyswietleniu odcinka, gdzie Bolek i Lolek kąpią się razem pod prysznicem!!! Tfu! zgnilizna!!!)

:arrow: A może do tego, że dziecko nie powinno miec dostepu do faktu istnienia homoseksualizmu? Wychowanie wybiórcze? O tym mowimy, a o tym nie. No może łaskawie powiemy na lekcji przysposobienia do życia w rodzinie, w odpowiednim wieku, że homoseksualiści to sa tacy panowie co sie kryćkaja w pupę, ale my nie chcemy mieć z nimi nic wspólnego, bo zaraz kryćkną i nas... I juz jest fajnie, bo mamy zdrowe dojrzałe i świadome spoleczeństwo. Które w pełni zna prawde objawioną o jakiejś tam marginalnej mniejszości... Tylko jakoś ta metoda postepowania czymś niefajnym mi trąci...

A przede wszystkim (juz pomijając czym to trąci) szkoda tej mniejszości. Ludzi, których problemy i zainteresowania krzywdząco zafałszowuje się sprowadzajac do aspektów wyłącznie erotycznych, a która to mniejszość niczym (w jakimś brodatym dowcipie) Krasjnaja Armia była jest i budziet...

Więc może tak może zamiast robić raban to tę mniejszośc po prostu odmitologizować? Że się da, wie wielu współforumowiczów. A wtedy takie cudactwa jak KPH zgina śmiercia naturalną, bo nie będą nikomu potrzebne. Co więcej, o zgrozo! Wszelkie znaki na niebie i ziemii zebrane do kupy przez kilka dziesięcioleci doświadzceń medycznych (zresztą bardzo interesujących, choć może nie dla obiektów tychze doświadczeń) wskazują, że kto ma byc hetero, hetero będzie. A kto ma byc gejem będzie gejem (podobnie biseksualistą). Bo wyżej nerek Pan nie skoczysz i każdy szanujący sie seksuolog to powie...

Taki lajf..

/i IMO stąd te bajki. Żadna tam promocja (uczucia to nie czekoladki), tylko odmitologizowanie i uczłowieczenie./

edit23:42

Awatar użytkownika
Jarek
Posty: 2963
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:09

Post autor: Jarek » 14 mar 2007, 11:27

Fikander pisze:Oczywiście bajeczka, w której książę ratuje księżniczkę, żyją długo i szczęśliwie i płodzą całe pokolenia dobrych władców królestwa już heteroseksualną propagandą nie jest?
KAŻDA literatura wciska jakieś treści.
Czy jesteś w stanie mi udowodnić, że klasyczne bajki mają na dzieci zły wpływ? A bajki z bohaterami homoseksualnymi dobry wpływ? Wątpię.
Hieronim pisze:A jeśli ja jako rodzic nie chcę, aby moje dziecko było uczone geometrii analitycznej (bo takie mam przekonania), to co mogę zrobić? Nic. I dobrze. Bo pewna wiedza należy do kanonu wiedzy ogólnej i KAŻDY powinien ją posiąść. Mi wartości głoszone przez kościół absolutnie nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie zgadzam się z nimi w znaczącej większości. Niemniej uważam, że młody człowiek powinien znać wiele dróg życiowych, różne religie i różne poglądy. Szkoła w dniu dzisiejszym tego nie zapewnia.
Formowanie postaw wobec homoseksualizmu NIE NALEŻY do kanonu wiedzy ogólnej! Zresztą temat jest niesłychanie kontrowersyjny nawet z naukowego punktu widzenia. Istnieje uzasadniona obawa, że treści, jakie mają być wprowadzone do programu nauczania, będą kłamliwe. Analogia z geometrią analityczną nie istnieje. W przypadku przytoczonej dziedziny matematyki mamy do czynienia z wiedzą sprawdzoną - wszystkie pojęcia są wyprowadzone z pewnych pojęć pierwotnych, a każde twierdzenie udowodnione w sensie ścisłym (nie spotkałem sie w szkole, by mnie uczono twierdzeń jeszcze nie udowodnionych). W przypadku wiedzy o homoseksualiźmie jest wciąż więcej znaków zapytania niz rzeczy pewnych. O jakim kanonie wiedzy my tutaj więc mówimy? Raczej o zlepku hipotez.
Szamot pisze:No bez przesady... popatrz dookoła siebie (niedaleko) i zastanów sie czy na pewno piszesz prawdę. Bo jeśli pojawiają sie negatywne emocje to zwykle w pełni wzajemne. Bo teoria i katechizm sobie, a życie życiem (z proboszczami i wikarymi pokrzykującymi z ambon na czele)
Nie powiedziałem nigdy, że w KK nie ma osób nieprzygotowanych na spotkanie z homoseksualistami. Wspólnota KK jest wspólnotą grzeszników, w niczym nie lepszych niż geje czy lesbijki. Powinna być otwarta na osoby o orientacji homoseksualnej i zapewniać im poczucie afirmacji, miłości i braterstwa, czego ci ludzie, często w życiu bardzo poranieni, najbardziej potrzebują (jak większość ludzi zresztą).
Szamot pisze:Jakie rzeczy? Że istnieją relacje uczuciowe homoseksualne? A jakim prawem ma sie o tym nie mówić? ŻE któryś z kościołów dzieli miłość na lepszą i gorszą. Ten podział jest sprawą jego wyznawców, a jak nie daj Boże sa homoseksualistami, trudno, niech cierpią - ich wybór. Czemu ma Cierpieć reszta? Bo jak wiesz np ja w tę misję nie wierzę i mam pełne prawo. I to od małego!
Tutaj mylisz pojęcia i bardzo upraszczasz, co do Ciebie niepodobne. Faktu istnienia osób o orientacji homoseksualnej nikt nie zaneguje, bo to w ogóle niemożliwe i niepotrzebne. Podobnie tego, że są ludzie, którzy tworzą związki homoseksualne, także erotyczne (choć ten ostatni temat nie dla małych dzieci).
KK mówi co innego. Ludzie, którzy szukają spełnienia w życiu poprzez zaangażowanie się w taki związek z osobą tej samej płci tego spełnienia nie znajdą. Wiele w tym będzie bólu i cierpienia. KK mówi o tym, choć czasami w zbyt szorstki, może upokarzajacy dla homoseksualistów sposób, ale wierzę że ten ton sie z czasem zupełnie zmieni. Ale o tym mówić musi, chocby miało to wywoływać taki bunt.
KK katolicki proponuje jednak homoseksualistom coś znacznie lepszego, niż oni szukają dla siebie. Akceptacje takimi, jakimi są we wspólnocie tegoż kościoła, gdzie nie ma nikogo sprawiedliwego. Oraz poprowadzenie do Boga, który jest im w stanie zapewnić sto razy więcej miłości i akceptacji niż oni mogą znaleźć w związku z osobą tej samej płci. Wiele jest świadectw homoseksualistów, którzy w kościele odnaleźli spełnienie w swoim życiu. Zbyt wiele, by tę kwestię zanegować.
Szamot pisze:A skąd i co mają wiedzieć? Każdy studiował medycynę endokrynologię i seksuologię? Bo przeciez to punkt wyjścia do zrozumienia omawianego zjawiska, gdyz ono jest bardzo złożone naukowo. A o problemach społecznych homoseksualistow nie wiedzą nic bo nimi (zwykle) nie są. Oświata należy do zadań szkół, a opierac się powinny na podstawie aktualnej wiedzy. Czy sie mylę?

I to stricte wiedzy! Uniezaleznionej od wspomnianiej wcześniej misji, gdyż ta misja jest tylko fragmentem tej wiedzy. Natomiast politycy powinni stać na tego straży. Niezależnie od tego co myślą prywatnie. Z to im płacą i katolicy i muzułmanie, protestenci, żydzi, jak i tacy jak ja. A jeśli ktos z wyznawców omawianej(-nych) misji stawia ją wyzej od aktualnego stanu nauki, jego sprawa. Ale tylko jego, nie moja, ani moich dzieci. I jeśli już ktoś ją uważa za prawdę absolutną, zawsze może wysłać swe dzieci do szkoły wyznaniowej. Przyjma z otwartymi rekami!
Widzisz, ale ta "wiedza" jest bardzo grząska. Wielu ludzi kwestionuje jej podstawy naukowe na drodze naukowej. Po dzień dzisiejszy nie udowodniono niezbicie, że orientacja homoseksualna jest uwarunkowana biologicznie. Nie udowodniono wcale, że osoby aktywnie homoseksualne osiągają szczęście. Przeciwnie, pomija się milczeniem wiele wstydliwych faktów dotyczących środowiska homoseksualistów - jakie są tam zachowania, przede wszystkim rozwiązłość. I jakie cierpienie z tego wynika.
Po odsunięciu na bok emocji i uwarunkowań religijnych zostaje nadal zbyt wiele znaków zapytania i wątpliwości odnośnie nauk, które mają być wprowadzone do szkół. Choćby dlatego należy zaprotestować przeciwko tym pomysłom.
Tego, że homoseksualiści nie mogą byc pozytywnymi bohaterami? Że przyjaźń, miłośc królewny i księcia jest cacy, a Bolka i Lolka be? (nawiasem, jak to cholernie musiał wzrosnąc współczynnik homoseksualności wśród dzieci w PRL-u, po wyswietleniu odcinka, gdzie Bolek i Lolek kąpią się razem pod prysznicem!!! Tfu! zgnilizna!!!)
Żadna przyjaźń i miłość nie jest "be". A przykład ze wspólną kąpielą pokazuje tylko, że w PRL się mniej na temat homoseksualizmu rozmawiało, dlatego podejrzewam, że mało komu przyszło do głowy, że dwaj młodzi chłopcy kąpiący się pod prysznicem moga być gejami. Ta sytuacja mogła być zupełnie nienacechowana seksualnie. To na skutek wałkowania tego tematu doszliśmy do punktu, że oglądając kreskówkę sprzed lat myślimy o rzeczach zupełnie niezamierzonych przez autora tejże kreskówki.
Szamot pisze: A może do tego, że dziecko nie powinno miec dostepu do faktu istnienia homoseksualizmu? Wychowanie wybiórcze? O tym mowimy, a o tym nie. No może łaskawie powiemy na lekcji przysposobienia do życia w rodzinie, w odpowiednim wieku, że homoseksualiści to sa tacy panowie co sie kryćkaja w pupę, ale my nie chcemy mieć z nimi nic wspólnego, bo zaraz kryćkną i nas... I juz jest fajnie, bo mamy zdrowe dojrzałe i świadome spoleczeństwo. Które w pełni zna prawde objawioną o jakiejś tam marginalnej mniejszości... Tylko jakoś ta metoda postepowania czymś niefajnym mi trąci...

A przede wszystkim (juz pomijając czym to trąci) szkoda tej mniejszości. Ludzi, których problemy i zainteresowania krzywdząco zafałszowuje się sprowadzajac do aspektów wyłącznie erotycznych, a która to mniejszość niczym (w jakimś brodatym dowcipie) Krasjnaja Armia była jest i budziet...

Więc może tak może zamiast robić raban to tę mniejszośc po prostu odmitologizować? Że się da, wie wielu współforumowiczów. A wtedy takie cudactwa jak KPH zgina śmiercia naturalną, bo nie będą nikomu potrzebne. Co więcej, o zgrozo! Wszelkie znaki na niebie i ziemii zebrane do kupy przez kilka dziesięcioleci doświadzceń medycznych (zresztą bardzo interesujących, choć może nie dla obiektów tychze doświadczeń) wskazują, że kto ma byc hetero, hetero będzie. A kto ma byc gejem będzie gejem (podobnie biseksualistą). Bo wyżej nerek Pan nie skoczysz i każdy szanujący sie seksuolog to powie...
Czemu piszesz o skrajnościach? Dzieciom wcale nie trzeba mówić o kryćkaniu w pupę, ale też nie taić, że homoseksualiści istnieją. Smutna i nieakceptowalna dla środowisk homoseksualnych prawda brzmi, że ludzie nie znajdą spełnienia w związku z osobą tej samej płci. A na pewno nie w związku erotycznym. Człowiek jest skonstruowany w taki a nie inny sposób. Nawet budowa ciała pokazuje, że niemożliwe jest przeżywanie miłości fizycznej w analogiczny sposób, jak to robi mężczyzna i kobieta. Do tego dochodzi szerego uwarunkowań natury psychicznej, które jednak również sprawiają, że mężczyzna żyjący z mężczyzną albo kobieta żyjąca z kobietą, jakby byli małżeństwem, nie będą szczęśliwi tak jak może być małżeństwo szczęśliwe. Wiele będzie za to w ich życiu pustki, samotności i cierpienia.

Przed tym chcą uchronić kolejne dorastające dopiero pokolenie ludzie, którzy blokuję pewne treści przed wprowadzeniem ich do szkół. Obawiam się, że to się nie uda. My jednak nie dożyjemy czasów, kiedy gołym okiem będą widoczne spustoszenia, jakie dokonają się w zachodnich społeczeństwach. Choć bardzo nie lubię PiS i LPR, cieszę się, że ludzie ci mają jeszcze na tyle zdrowe spojrzenie na zycie, że być może Polskę przed tym procesem uchronią. Przynajmniej do czasu aż Zachód się opamięta. Jestem pewny, że kiedyś się opamięta, jak zobaczy, do czego doprowadził.

P.S.
Szamot pisze:taki lajf
Nie lajf, lecz lifestyle, a co coś zupełnie innego. Różnica tak kosmiczna jak pomiędzy przyjemnością a szczęściem.

Awatar użytkownika
Paweł_K
Taki ligowy Bełchatów
Posty: 5048
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
Kontakt:

Post autor: Paweł_K » 14 mar 2007, 11:37

Jarek pisze:. Nie udowodniono wcale, że osoby aktywnie homoseksualne osiągają szczęście.
A to się da zmierzyć, udowodnić ? A czy udowodniono że osoby heteroseksualne osiągają szczęście ?
Jarek pisze:przeciwnie, pomija się milczeniem wiele wstydliwych faktów dotyczących środowiska homoseksualistów - jakie są tam zachowania, przede wszystkim rozwiązłość. I jakie cierpienie z tego wynika.
Heteroseksualistów to nie dotyczy ? Przepraszam Jarku, ale posuwasz się zbyt daleko w demonizowaniu środowisk homoseksualnych. To czy ktoś jest rozwiązły czy nie, nie jest uwarunkowane tym, jakiej jest orientacji
Jarek pisze:Smutna i nieakceptowalna dla środowisk homoseksualnych prawda brzmi, że ludzie nie znajdą spełnienia w związku z osobą tej samej płci. A na pewno nie w związku erotycznym.
A to skąd wiesz ? To też udowodniono ? Czy Bóg może zstąpił z nieba i objawił tą prawdę wybranym ?
Jarek pisze:mężczyzna żyjący z mężczyzną albo kobieta żyjąca z kobietą jakby byli małżeństwem nie będą szczęśliwi jak małóżeństwo. Wiele będzie za to w ich zyciu pustki, samotności i cierpienia.
Pusty frazes... zwłaszcza jeśli się patrzy na niektóre heteroseksualne małżeństwa w naszym kraju...
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon

Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...

Awatar użytkownika
Jarek
Posty: 2963
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:09

Post autor: Jarek » 14 mar 2007, 12:59

Paweł_K pisze:A to się da zmierzyć, udowodnić
Jeśli sie nie da, to po co do takiego stylu życia ludzi zachęcać? Za to na pewno można znaleźć mnóstwo przykładów szczęśliwych małżeństw (hetero). OWszem, są ludzie, którzy w swoim otoczeniu widzieli wiele małżeństw porozbijanych i sami z tego powodu nie chcę się związać na stałe, ale to jest zupełnie odmienny problem, bardzo szeroki zresztą.
Paweł_K pisze:Heteroseksualistów to nie dotyczy ? Przepraszam Jarku, ale posuwasz się zbyt daleko w demonizowaniu środowisk homoseksualnych. To czy ktoś jest rozwiązły czy nie, nie jest uwarunkowane tym, jakiej jest orientacji
Nie jest uwarunkowane samą orientacją, ale tym, czy ktoś ma do swojej orientacji takie podejście, jak chce teraz mówić świat. Powiedz mi, jak długo aktywni homoseksualiści pozostają w jednym związku? Ilu mają przeciętnie w zyciu partnerów? Jak trwałe są ich związki? Choć przeczuwam, że pewnie powiesz mi, że z tego też nic nie wynika.
Paweł_K pisze:A to skąd wiesz ? To też udowodniono ? Czy Bóg może zstąpił z nieba i objawił tą prawdę wybranym ?
Akurat Bóg przedstawił swoje zdanie na ten temat nie wybranym, ale wszystkim, którzy tylko mają dostep do Biblii. Jest kilka jednoznacznych fragmentów na ten temat. Ciekawe są też świadectwa ludzi, którzy wracali do kościoła i opowiadali o swoich wcześniejszych doświadczeniach, gdy wchodzili w związki z ludźmi tej samej płci.
Pusty frazes... zwłaszcza jeśli się patrzy na niektóre heteroseksualne małżeństwa w naszym kraju...
Żaden frazes, tylko samo życie. To prawda, że wiele małżeństw się rozpada, wciąż jednak bardzo wiele żyje szczęśliwie. Małżeństwo daje wielką szanse na spełnienie się w życiu, ale z różnych przyczyn (najczęściej z własnej winy) wielu ludziom się nie udaje. Związki homoseksualne nie dają takiej szansy.

Awatar użytkownika
Paweł_K
Taki ligowy Bełchatów
Posty: 5048
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
Kontakt:

Post autor: Paweł_K » 14 mar 2007, 13:42

Jarek pisze:Powiedz mi, jak długo aktywni homoseksualiści pozostają w jednym związku? Ilu mają przeciętnie w zyciu partnerów?
Dlaczego z góry zakładasz, że ktoś, kto trwa w związku homoseksualnym, musi zdradzać partnera, uważasz homoseksualistów za podgatunek jakiś czy co ? Nadal będę twierdził że zdrada, ilość partnerów itp. to zależy indywidualnie od człowieka a nie od jego orientacji seksualnej
Jarek pisze:Małżeństwo daje wielką szanse na spełnienie się w życiu, ale z różnych przyczyn (najczęściej z własnej winy) wielu ludziom się nie udaje. Związki homoseksualne nie dają takiej szansy.
No cóż, definicję spełnienia w życiu każdy pewnie będzie rozumiał inaczej, niektórym homoseksualizm nie da takiej możliwości, innym da...
Jarek pisze:Ciekawe są też świadectwa ludzi, którzy wracali do kościoła i opowiadali o swoich wcześniejszych doświadczeniach, gdy wchodzili w związki z ludźmi tej samej płci.
A co ze świadectwami tych, którzy trwają w związkach homoseksualnych po 25 lat ?

I w ramach przypisu : a może najpierw przekonać zwierzęta (je łatwiej, można prądem) żeby nie przejawiały zachowań homoseksualnych, bo to niezgodne z wolą ich Stwórcy, może zwierzęta też padły ofiarą promowania zachowań homoseksualnych ?
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon

Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...

Jožin z bažin
Posty: 1207
Rejestracja: 31 mar 2008, 17:51
Lokalizacja: z bažin
Kontakt:

Post autor: Jožin z bažin » 14 mar 2007, 19:35

Jarek pisze:Formowanie postaw wobec homoseksualizmu NIE NALEŻY do kanonu wiedzy ogólnej!
Ale dostarczenie przesłanek dla tego formowania już tak.
Jarek pisze:Istnieje uzasadniona obawa, że treści, jakie mają być wprowadzone do programu nauczania, będą kłamliwe. Analogia z geometrią analityczną nie istnieje.
Skoro tak drążysz temat, to podam inny przykład. Moja mama programowała komputer "Odra" za pomocą taśm perforowanych. Ja na zajęciach z informatyki uczyłem się komend DOSa. A mój brat nie zna ani jednej z nich. I czy to, że rozwinęły się komputery oznacza, że wiedza, którą zdobywała moja mama była kłamliwa? Czy może tak jak w przypadku homoseksualizmu nie była do końca poznana? Dalej, jeśli chodzi o ideologię, nie jestem w stanie wysłać mojego dziecka do szkoły, aby nie stykało się z produktami Microsoftu. Nawet, jeśli z powodów ideologicznych, uważałbym działalność tej firmy za szkodliwą.

PS. Ja bym nie chciał, aby moje dziecko chodziło na zajęcia z "edukacji homoseksualnej". Ale chciałbym, aby jeśli będzie tym tematem zainteresowane mogło o nim rozmawiać w szkole. A nie usłyszeć od nauczyciela "nie możemy o tym rozmawiać, bo mnie wsadzą za kratki". O to mi chodzi.
xxx

ODPOWIEDZ