Tak, dokładnie to miałem na myśli przywołując ją w tym temacie. Oczywiście "wyróżnia się" to za dużo powiedziane, bo linii wycinających obertasy, za które dodatkowo płaciłby tranzyt jest trochę w Warszawie. Ot, chociażby podjazdy 708 czy trasy linii legionowskich, kółko pod STOCER-em i tak dalej... Nie dość, że użytkownik systemu traci czas, to jeszcze miałby za to płacić? Nie widzę tego.KwZ pisze:Robi dodatkowe kółko po drodze, przeciw któremu można by protestować (skoro kosztuje nie tylko czas, ale i pieniądze w hipotetycznej taryfie)?
Może być, ale to cofnie nasz system do poziomu larwalnego, czy też mówiąc wprost w ogóle zabije go jako system. Bo co, każdy przystanek miałby mieć własną cenę dojazdu do Warszawy? Aż mnie zmroziło na tę myśl, zwłaszcza że z niektórych by pewnie wyszło, że taniej jest taksówkę brać.ashir pisze:Ej, ale jak jechałem w wakacje PKS Wejherowo i był podjazd 1 km do jakiejś wioski i z powrotem kolejny 1 km, czyli razem 2 km, to wcale ten podjazd się nie liczył. I jak w rozkładzie było napisane, że trasa liczy 71 km, tak na bilecie się drukowało 69 km i przez to łapało się w widełki do 70 km i byłem miło zaskoczony z zaoszczędzenia 2 zł. Tu tak nie może być?
