Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
W Nowym Bytomiu to jest nawet Urząd Miasta Ruda Śląska.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
Pamiętam czasy Zetki (tak się chyba ta firma nazywała) i szczerze mówiąc nie spodziewam się niczego dobrego po tym rozwiązaniu, czy to będzie Renoma, czy inna prywatna firma. Nie chodzi oczywiście o zwiększenie liczby kontroli - to akurat bardzo dobrze - ale o poziom kultury osobistej i stosunek do pasażerów. Przeciętny pasażer nie będzie rozróżniał, czy kontroluje go pracownik ZTM czy prywaciarza, a sposób przeprowadzenia kontroli to jeden z ważniejszych czynników wpływających na postrzeganie komunikacji miejskiej. Doświadczenia z Zetką uczą, że kontrolerzy prywatni mniej (lub wręcz wcale) identyfikują się z komunikacją jako pracodawcą (pracodawcą w sensie faktycznym, bo prawnie będzie to jakaś firma prywatna). Obym się mylił.
Myślę że problemem było to w jaki sposób firma Zetka traktowała swoich pracowników. Bo gdyby byli uczciwie wynagradzani nie byłoby takich cyrków. Kontrolerzy podobnie jak PKB otrzymywali wyłącznie prowizje od opłaconych wezwań. Tylko że przy wypłacie okazywało się że praktycznie nikt ich nie opłacał. Słyszałem o kontrolerze który w miesiącu wystawił ponad 200 wezwań a zapłacono mu prowizje jedynie za 5. Więc nic dziwnego że kontrolerzy woleli brać lewiznę. Inną sprawą były stawiane wymogi. Firma zażyczyła sobie aby kontrolerzy wystawiali min. 100 wezwań w ciągu miesiąca. A że nie każdy był w stanie tyle wypisać to aby utrzymać stanowisko wystawiali wezwania na dane z nagrobków oraz klatek schodowych.
Ideałem byłoby rozliczać taką zewnętrzną firmę kontrolerską ze.... wzrostu liczby skasowań w ciągu komunikacyjnym objętym danego dnia kontrolą.
Przecież nawet przy tym archaicznym systemie Monetela, który mamy w Warszawie, dane o skasowaniu są przypisane do linii i brygady. No i kontroler odbija się w systemie swoją kartą blokującą kasowniki. Napisać odpowiednie zapytanie SQL, które wyłapie wzrost liczby skasowań na liniach danego dnia objętych kontrolą to dla informatyka nie byłoby nic trudnego.
I potem rozliczać jakość kontroli nie po wystawionych wezwaniach, tylko po wzroście skasowań względem średniej z poprzednich 7 dni na danej linii.
Przecież nawet przy tym archaicznym systemie Monetela, który mamy w Warszawie, dane o skasowaniu są przypisane do linii i brygady. No i kontroler odbija się w systemie swoją kartą blokującą kasowniki. Napisać odpowiednie zapytanie SQL, które wyłapie wzrost liczby skasowań na liniach danego dnia objętych kontrolą to dla informatyka nie byłoby nic trudnego.
I potem rozliczać jakość kontroli nie po wystawionych wezwaniach, tylko po wzroście skasowań względem średniej z poprzednich 7 dni na danej linii.
Doszliśmy w Polsce do stanu, że rozkład jazdy pociągów to jest coś,
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
Na ilość skasowanych biletów nie ma wpływu jedynie obecność kontrolerów. Dane z kasowników nie są miarodajne
Naprawdę ludzie nie kasują więcej na widok kanara?
Natomiast nie ma większej paranoi niż wynagradzanie kanarów od liczby 'mandatów'.
Natomiast nie ma większej paranoi niż wynagradzanie kanarów od liczby 'mandatów'.
A od czego? Liczby sprawdzonych pojazdów?
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Osób, pojazdów, ...
Praktycznie każda metoda wynagradzania kanarów ma swoje wady. Np. biorąc pod uwagę ilość skontrolowanych
Wtedy jest ryzyko, że kontroler może przymykać oko na brak biletu. Po co ma się narażać na agresję czy inne nieprzyjemności, tracić czas na spisywanie jak można machnąć ręką i kasa będzie i tak taka sama.MichalJ pisze:Osób, pojazdów, ...
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27703
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Ludzie kasują więcej również na widok osoby w koszulce z logo ZTM wsiadającej do pojazdu (BTDT), ale żeby to miało jakieś statystycznie zauważalne odzwierciedlenie, to ciężko powiedzieć. Większy wpływ na liczbę skasowań ma pewnie pogoda.MichalJ pisze:Naprawdę ludzie nie kasują więcej na widok kanara?
To już było i gapowicze jeździli za jabłko.MichalJ pisze:Osób, pojazdów, ...
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
Przecież można sobie wyobrazić system hybrydowy. To kwestia odpowiedniego algorytmu.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
A teraz nie przymyka? Np. na grupki pijanych, lumpów.Sebastian pisze: Wtedy jest ryzyko, że kontroler może przymykać oko na brak biletu. Po co ma się narażać na agresję czy inne nieprzyjemności, tracić czas na spisywanie jak można machnąć ręką i kasa będzie i tak taka sama.
Może sprawdziłby się system: solidna (a nie minimalna) podstawa na umowę o pracę plus przyzwoita prowizja od opłaconego wezwania. Z rygorystyczną kontrolą czasu i jakości pracy (nie tylko liczba kontroli i wystawionych wezwań, ale także wygląd, kultura osobista, umiejętność rozwiązywania sytuacji konfliktowych itd.). Krótko mówiąc: dajemy zatrudnienie na uczciwych zasadach, w zamian wymagamy porządnego wykonywania obowiązków. Wiem, że outsourcing jest nie tylko coraz powszechniejszy i tańszy, ale w dłuższej perspektywie tańszy nie znaczy lepszy, zwłaszcza w obszarze, o którym dyskutujemy.