Tolerancja i mniejszości
Moderator: Szeregowy_Równoległy
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Kolejna publikacja Giertycha w PE: Homoseksualizm to defekt
wys, PAP2007-04-26, ostatnia aktualizacja 2007-04-26 13:25
Po wydaniu uznanej za antysemicką broszury, eurodeputowany Maciej Giertych (LPR) wydał nową publikację z logo Parlamentu Europejskiego, w której uznaje homoseksualizm za "defekt" i przejaw "niemoralności".
Publikacja już wywołała kontrowersje w PE. Podczas środowej debaty o homofobii w UE, protestowała przeciwko niej francuska socjalistka Martine Roure. Pokazując innym deputowanym - jak określiła - "drugie dziełko" posła Giertycha, powiedziała, że jej zdaniem autor "daje do zrozumienia, że homoseksualizm to choroba". O publikacji poinformowały już w czwartek włoskie i francuskie media.
Homoseksualizm "biologicznie bezużyteczny"
W książeczce zatytułowanej "Wartości europejskie", Giertych zauważa, że homoseksualizm jest "z biologicznego punktu widzenia bezużyteczny", ponieważ nie prowadzi do prokreacji, która jest "biologicznym celem popędu seksualnego".
Podkreślając, że wypowiada się "jako genetyk" (Giertych jest profesorem dendrologii, czyli nauki o drzewach; zrobił habilitację z genetyki drzew), pisze dalej, że homoseksualizm "nie jest stanem wrodzonym", że "to defekt nabyty w drodze wychowania".
Rozwijając tę myśl, stwierdza, że homoseksualizm u kobiet wynika najczęściej "z jakichś nieprzyjemnych doświadczeń seksualnych w młodym życiu, których skutkiem jest obawa przed mężczyznami jako partnerami seksualnymi". Natomiast mężczyźni - zdaniem Giertycha - stają się homoseksualistami "w efekcie wychowania przez dominującą matkę z nieobecnym albo nieznaczącym ojcem jako modelem roli" mężczyzny.
Homoseksualizm można odwrócić dzięki "motywacji duchowej"
Maciej Giertych jest zdania, że wobec tego orientację homoseksualną można "odwrócić" we współpracy z terapeutami i przy odpowiedniej "motywacji duchowej".
Zdaniem eurodeputowanego, "ludzie, którzy uważają, że homoseksualizm jest normalnym stanem i chcą głosić tę opinię, czy też to, że sami są aktywnymi homoseksualistami, powinni być trzymani z daleka od zawodów, gdzie mogliby wywierać wpływ na nieletnich". "Zdecydowanie nie chcę, aby nauczyciele promowali w szkołach swoje nieuporządkowane obyczaje seksualne" - dodaje.
Homoseksualiści jak cudzołożnicy
"Homoseksualizm, podobnie jak rozwiązłość seksualna, są prywatnymi problemami, które powinny być traktowane z jak najmniejszym rozgłosem. Nie trzeba dodawać, że publiczne demonstracje wspierające homoseksualizm, jak parady gejów, powinny być oczywiście zakazane" - pisze Maciej Giertych.
Zastrzega przy tym, że opowiada się za tolerancją wobec homoseksualistów, ale uważa ich "za tę samą kategorię ludzi, co cudzołożników". "Potępiam cudzołóstwo, ale toleruję cudzołożników" - tłumaczy.
"Nie" dla politycznej poprawności
Giertych pisze w książce, że Polacy potrafili przeciwstawić się obcej ideologii w czasach komunistycznych, więc "przeciwstawimy się także politycznej poprawności pochodzącej z Unii Europejskiej". "W kwestiach moralnych UE nie będzie nam dyktować, jak mamy się zachowywać" - podkreśla.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
- Paweł_K
- Taki ligowy Bełchatów
- Posty: 5048
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
- Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
- Kontakt:
Genetyk.... Geriatryk to tak, ale gdzie on tam genetykiem jest... To jest wielkie semantyczne nadużycie... Szkoda słów na komentarze wyczynów tego pana, ale cóż, mamy demokrację i wolność słowa...
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
-
Gacek
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Loża Sadystów- marquis de Sade. Gare Centrale
- Kontakt:
mogę śmiało powiedzieć, ze pod tym tekstem bym się podpisał.http://www.wiadomosci24.pl/artykul/jest ... 22098.html
Nie chcę małżeństw homoseksualnych. Nie chcę prawa do adopcji dziecka. Nie
potrzebuję wystawnej ceremonii w Urzędzie Stanu Cywilnego. Nie potrzebuję
żadnych specjalnych przywilejów czy praw. Poczta, podatki, szpital, policja,
prokuratura i sąd – na regulacji tych instytucji mi zależy!
Czego ja tak naprawdę chcę?
Jestem dwudziestodziewięcioletnim mężczyzną, mieszkającym w Polsce. Prowadzę
własną działalność gospodarczą. Płacę podatki, kupuję polskie produkty,
czytam polskie książki. Ogólnie rzecz biorąc wspieram naszą rodzimą
gospodarkę jak się da.
Mam również partnera, z którym żyję i mieszkam od dłuższego czasu. Tworzymy
wspólne gospodarstwo domowe, obaj zarabiamy, chodzimy na zakupy, do kina,
teatru, także do klubów. Poza tym, że obaj jesteśmy tej samej płci, pozornie
niczym nie różnimy się od przeciętnej pary heteroseksualnej, która z takich
czy innych powodów nie ma dzieci. Napisałem pozornie, gdyż brak różnic kończy
się natychmiast, kiedy zrobimy szybki bilans zysków i strat.
Co nas zatem różni od dajmy na to moich bezdzietnych sąsiadów, którzy wzięli
ślub mniej więcej w tym samym okresie, kiedy my postanowiliśmy razem
zamieszkać?
Poczta
Zacznijmy od wydawałoby się banalnej rzeczy jaką jest odbiór korespondencji.
Kiedy żona mojego sąsiada otworzy drzwi listonoszowi, który ma list polecony
albo przekaz dla jej męża, wystarczy że pokaże mu dowód osobisty, w którym
jest zapisana jako małżonka i bez problemu odbierze korespondencję. Ja
musiałem udać się ze swoim partnerem na pocztę, wytrzymać dziwne spojrzenia
pań w okienkach, wypełnić masę druczków i teraz za każdym razem, kiedy któryś
z nas odbiera pocztę za drugiego, jest zmuszony pokazywać specjalne,
podstemplowane przez pocztę upoważnienie. Trochę to niewygodne, bo takie
upoważnienia musimy mieć dwa i starać się ich nie zgubić. Gdybyśmy byli w
rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę regulowało by znowelizowane
prawo pocztowe.
Szpital
Pół roku temu w naszym bloku zaczął się ulatniać gaz. Nieszczęśliwie lekkiemu
zatruciu uległa moja zamężna sąsiadka i mój partner. Oboje zabrało pogotowie
na obserwację. Razem z sąsiadem oczywiście natychmiast pojechaliśmy do
szpitala, aby być na miejscu przy naszych bliskich. Jego wpuszczono na OIOM
bez zbędnych pytań. Ja zostałem w poczekalni. Ponieważ mój partner był
nieprzytomny i nie mógł wyrazić swojej woli, zostałem potraktowany jako osoba
obca, a taka nie ma prawa do informacji o stanie zdrowia pacjenta. Wyobraźcie
sobie, co czuje człowiek, który musi spędzić 6 godzin w poczekalni szpitala,
nie wiedząc nawet czy jego najbliższa osoba żyje. Gdyby była konieczność
przeprowadzenia operacji, również nie byłbym o tym poinformowany, nie miałbym
wpływu na przebieg leczenia, ani na dalszą rehabilitację.
Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę regulowałaby
znowelizowana Karta Praw Pacjenta.
Podatki
Jak wspomniałem już wcześniej obaj z moim partnerem pracujemy. Obaj
prowadzimy działalność gospodarczą. W podobnej sytuacji są moi sąsiedzi.
Kiedy przyszedł koniec roku, zabraliśmy się do rozliczeń. Moi sąsiedzi
ucieszyli się na wieść, że przysługuje im spory zwrot, jako że rozliczając
się wspólnie mieli szanse razem podliczyć koszty i zyski. My nie mieliśmy
tego szczęścia. Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim,
przysługiwałoby nam prawo do wspólnego rozliczania się, a tym samym nasze
wspólnie prowadzone gospodarstwo domowe miałoby szansę być w nieco lepszej
kondycji finansowej.
Policja, sąd i prokuratura
Gdyby jakimś nieszczęśliwym wypadkiem, mój sąsiad popadł w konflikt z prawem,
jego żona mogłaby z całym spokojem odmówić składania zeznań na jego
niekorzyść. Gdyby taka historia przydarzyłaby się mojemu partnerowi, ja za
odmowę składania zeznań odpowiadałbym karnie.
Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę załatwiłoby
znowelizowane prawo karne.
Sprawy ostateczne
Moi sąsiedzi wykupili swoje mieszkanie na własność. Nie boją się, bo oboje
wiedzą, że po śmierci jednego z nich, drugie dziedziczy mieszkanie, jako
osoba najbliższa. Ponieważ sąsiad ma brata, zapisał żonie jeszcze kawałek
ziemi pod Warszawą, w obawie aby brat nie zajął całości. Po jego ewentualnej
śmierci, żona zapłaci 10 proc. podatek od spadku i będzie właścicielką ziemi.
Ja zapisałem swój majątek swojemu partnerowi. On zresztą zrobił to samo w
stosunku do mnie. Tyle, że obaj wiemy, że to niewiele pomoże, kiedy rodzina
któregokolwiek z nas zechce obalić testament. A nawet jeżeli tego nie zrobi,
to i tak ten z nas, który przeżyje drugiego, będzie musiał zapłacić 40 proc
podatek od spadku.
Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę załatwiłoby
znowelizowane prawo cywilne.
Dzieci
To jedyny punkt, w którym różnimy się od naszych sąsiadów. Oni mogą w każdej
chwili zgłosić się do ośrodka adopcyjnego i postarać się o dziecko. My tego
nie zrobimy. Dlaczego?
Bo podobnie jak 98 proc. par homoseksualnych w Polsce nie czujemy potrzeby
posiadania dziecka. Realizujemy się doskonale jako para i chcemy spędzić ze
sobą całe życie. We dwójkę.
Jednak jesteśmy w stanie zrozumieć tragedię naszych znajomych lesbijek, z
których jedna jest matką biologiczną wspaniałego 5 letniego Jasia. Ich
tragedia polega głównie na tym, że biologiczna mama jest wedle prawa
traktowana jako matka samotnie wychowująca dziecko, a jej partnerka nie ma
żadnych praw do opieki nad Jasiem. Tym samym, gdyby cokolwiek stało się
biologicznej matce, Jaś będzie skazany na dom dziecka, mimo że od urodzenia
żyje z dwiema kochającymi go kobietami. To oczywiście ewenement, nawet w
naszym dwumilionowym środowisku homoseksualnym w Polsce. Ale takie pary są i
ich problemy też należałoby jakoś rozwiązać. Jak? Tego doprawdy nie wiem.
Czego nie chcę?
Nie potrzebuję małżeństw homoseksualnych. Nie potrzebuję prawa do adopcji
dziecka. Nie potrzebuję wystawnej ceremonii w Urzędzie Stanu Cywilnego. Nie
potrzebuję żadnych specjalnych przywilejów czy praw.
Jeżeli będę chciał wziąć ślub, poproszę swojego znajomego pastora i on mi
takiego ślubu udzieli. Jeżeli będę chciał mieć wystawną ceremonię, to ją sam
zorganizuję.
Chcę tylko poczuć, że jestem pełnoprawnym obywatelem kraju, który utrzymuję
ze swoich podatków, takim samym jak moi sąsiedzi, korzystającym z tych samych
praw. Chcę przestać być obywatelem drugiej kategorii, z którego
nacjonalistyczni politycy robią wroga publicznego.
I chcę, aby prawo do godności życia zapisane w Konstytucji Rzeczypospolitej
Polskiej, dotyczyło mnie w takiej samej mierze i takim samym zakresie, jak
każdego innego obywatela mojego kraju.
Czy to naprawdę zbyt wiele?
Całuję Was w Wasze małe serduszka.
-
Gacek
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Loża Sadystów- marquis de Sade. Gare Centrale
- Kontakt:
Tegoroczna Parada Równości ma być największa w historii. Paradoksalnie
rozsławił ją Lech Kaczyński, dwukrotnie zabraniając przemarszu homoseksualistom
Znamy już trasę sobotniej Parady Równości. Demonstracja w obronie praw
mniejszości seksualnych wyruszy spod Sejmu w sobotę o godz. 14. Następnie
przejdzie ulicami: Piękną, Marszałkowską i zatrzyma się na pl. Bankowym przed
ratuszem. Organizatorzy z Fundacji Równości spodziewają się przynajmniej 10
tys. manifestantów z Polski i zagranicy.
Głośno w Europie
Prawie 10 km warszawskich ulic, które Parada Równości pokonała przez ostatnie
pięć lat, doprowadziło ją do rangi wydarzenia-symbolu. Uliczny przemarsz w
obronie praw lesbijek, gejów, osób bi- i transseksualnych stał się głośny na
świecie.
W zeszłorocznej Paradzie maszerowali Niemcy, Szwedzi, Holendrzy, Amerykanie,
Irlandczycy, a obok transparentów w języku polskim powiewały flagi z hasłami:
"It's time to make it with friends" (Czas zrobić to z przyjaciółmi) i "Smash
homophobia" (Niszcz homofobię).
Z platformy poparcie wyraziła m.in. Claudia Roth, szefowa niemieckich
Zielonych. W tym roku udział w przemarszu zadeklarowało 25 posłów z kilku
parlamentów w Europie, a także szwedzka minister ds. Europy Cecilia Malmström.
Tę popularność Parada Równości zyskała w mało przyjaznych okolicznościach. Dwa
razy z rzędu (w 2004 i 2005 r.) zakazał jej ówczesny prezydent Warszawy Lech
Kaczyński. Dwa tygodnie temu Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu
ogłosił, że zakaz z 2005 r. naruszył Europejską Konwencję Praw Człowieka.
Z szafy na ulicę
A początki były skromne. 1 maja 2001 r. w pierwszej Paradzie Równości przeszło
zaledwie 300 osób. Powiewała tylko jedna tęczowa flaga (emblemat dumy
gejowskiej, symbol równości w różnorodności). Jednak z roku na rok przybywało
manifestantów. W 2003 r. ulicami Warszawy przeszło już 4 tys. osób.
Pierwsze Parady miały charakter ludyczny: głośna muzyka, taniec na ulicy, drag
queens w pełnym entourage'u machające z platformy. Chodziło o to, by być
zauważonym, wyjść z szafy, zamanifestować obecność mniejszości seksualnych w
społeczeństwie polskim. Demonstracji towarzyszył zawsze kilkudniowy program
kulturalny (koncerty, konferencje, pokazy filmowe) nazywany najpierw "Dniami
Kultury Queer", a potem "Dniami Równości".
Polski Stonewall
Sytuacja zmieniła się w 2004 r., gdy prezydent Warszawy Lech Kaczyński nie
udzielił zgody na majowy przemarsz mimo konstytucyjnego prawa do demonstracji.
Decyzję tłumaczył zagrożeniem dla moralności, promowaniem zboczeń i obrazą
uczuć religijnych.
Również rok później Fundacja Równości nie uzyskała zgody na majowy przemarsz.
Tym razem Lech Kaczyński uzasadniał decyzję względami bezpieczeństwa. W tym
samym czasie wydał zgodę na kontrmanifestację pod hasłem Parada Normalności
organizowaną przez Młodzież Wszechpolską, LPR i Obóz Narodowo-Radykalny.
Sprawa Parady Równości stała się kwestią polityczną. Wiele organizacji
pozarządowych i partii politycznych w Polsce i Europie prezydencki zakaz
odczytało jednoznacznie: jako zamach na demokrację i prawa człowieka.
Pomimo zakazu w akcie obywatelskiego nieposłuszeństwa 5 tys. osób wyszło na
ulicę. Pod Pałacem Kultury i Nauki grupka kontrmanifestantów z MW i ONR
obrzucała tęczowy tłum jajkami. Na oficjalnej stronie internetowej Parady
Równości przemarsz z 2005 r. nazywany jest "polskim Stonewall". W 1969 r.
nowojorska policja zaatakowała pub środowisk homoseksualnych Stonewall Inn.
Zamknięci w środku bywalcy stanęli do walki. Uważa się, że te zamieszki
zapoczątkowały amerykański i światowy ruch walki o prawa mniejszości seksualnych.
Źródło: Gazeta Wyborcza - Stołeczna
Wawkomowa reprezentacja obowiązkowo obecna...
Całuję Was w Wasze małe serduszka.
Strzeżmy się!
Przyszedł czas na lustrację (moralną) bajek i kreskówek
Przyszedł czas na lustrację (moralną) bajek i kreskówek
Zaznaczony fragment rozkłada totalnie na łopatki."Czy teletubisie promują homoseksualizm?"
- Poproszę moich psychologów z biura, by obejrzeli bajkę "Teletubbies" i ocenili, czy może być ona pokazywana w telewizji publicznej - deklaruje w rozmowie z "Wprost" rzeczniczka praw dziecka, Ewa Sowińska.
Chodzi o sugestie, że popularny animowany program dla najmłodszych promuje homoseksualizm. - Słyszałam o tym problemie. Sprawa jest niezwykle delikatna, bo ta bajka jest wyjątkowo przez dzieci lubiana - informuje wprost.pl.
- Mnie się zdarzyło kiedyś obejrzeć jeden z odcinków i muszę przyznać, że te postaci wydały mi się bardzo sympatyczne. Jest jednak prawdopodobnie problem jednej z postaci - twierdzi Sowińska. - Zauważyłam, że Tinky Winky ma damską torebkę, ale nie skojarzyłam, że jest chłopcem. W pierwszej chwili pomyślałam, że ta torebka musi temu teletubisiowi przeszkadzać. Taki balast niepotrzebny. Później się dowiedziałam, że w tym może być jakiś ukryty homoseksualny podtekst - twierdzi Sowińska.
Rzeczniczka praw dziecka popiera też pomysł ministerstwa edukacji, by zakazać zapraszania do szkół przedstawicieli mniejszości seksualnych. - Taka osoba może przyjść na lekcję ekstrawagancko ubrana, a młodzieży może się to spodobać. Z pozoru nic się złego nie dzieje, a jednak jakiejś formy promocji homoseksualizmu można się tu dopatrzeć - ocenia pani rzecznik.
W rozmowie z "Wprost" Ewa Sowińska mówi też m.in. o powodach wysłania listu do papieża w obronie abp. Stanisława Wielgusa, zapowiada powrót do pomysłu urzędowej rejestracji konkubinatów i tłumaczy, dlaczego zgwałcona kobieta nie powinna mieć prawa do aborcji.
Cała rozmowa Marcina Dzierżanowskiego i Katarzyny Nowickiej z Ewą Sowińską w najbliższym wydaniu tygodnika "Wprost".
takie dziecko to jeszcze chyba wtedy do konca nie wie co to jest homoseksualizm...levar pisze:A co to znaczy "ekstrawagancko ubrana"?!Różowy dresik ma mieć, czy dziurę w spodniach w miejscu 4 liter?!
A damska torebka teletubisia mnie rozwaliłaNie wiem, bo nigdy tego nie oglądałem, ale przecież takie dziecko oglądając bajkę nie zastanawia się do cholery nad homoseksualizmem!!!
A (paradoksalnie) cala sytuacje dobrze skomentowal Ludwik Dorn prosząc, żeby nasza szanowna pani rzecznik hamowala sie od takich wypowiedzi, bo naraza urzad na smiesznosc
"Ile razy upadniesz, tyle razy wstawaj i zaczynaj wszystko od nowa"
Carlo Karges
---
ex. Tramwaj Solo
Carlo Karges
---
ex. Tramwaj Solo
Hm... Robiłem referat o Pałacu Kultury i mój historyk podsunął mi taka ciekawostkę powołując się na Walkę dyplomatyczną o miejsce Polski w Europie: (1939-1945) Włodzimierza Kowalskiego.MeWa pisze:Ten urząd został już narażony na śmieszność w związku z wyborem tej pani.
PS. Widzę, że w podpisie powołujesz się na mit, który nie ma potwierdzenia w rzeczywistości...
"Ile razy upadniesz, tyle razy wstawaj i zaczynaj wszystko od nowa"
Carlo Karges
---
ex. Tramwaj Solo
Carlo Karges
---
ex. Tramwaj Solo
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Faktem jest jednak, że po wojnie poczyniono starania do budowy metra i budowę tę rozpoczęto, czego ślady są po dziś dzień. Zresztą na forum były zamieszczane kroniki. Z kolei materiały dotyczące budowy Pałacu wyraźnie mówią, że z propozycją wyszedł Mołotow podczas wizyty w Warszawie (o czym oczywiście strona polska była uprzedzona).
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Skoro tak mówiszMeWa pisze:Faktem jest jednak, że po wojnie poczyniono starania do budowy metra i budowę tę rozpoczęto, czego ślady są po dziś dzień. Zresztą na forum były zamieszczane kroniki. Z kolei materiały dotyczące budowy Pałacu wyraźnie mówią, że z propozycją wyszedł Mołotow podczas wizyty w Warszawie (o czym oczywiście strona polska była uprzedzona).
"Ile razy upadniesz, tyle razy wstawaj i zaczynaj wszystko od nowa"
Carlo Karges
---
ex. Tramwaj Solo
Carlo Karges
---
ex. Tramwaj Solo