Bilety, kontrole, taryfa
: 08 maja 2017, 22:16
To tłumaczy tak duże zaangażowanie Policji w poszukiwania pasażerki.
W wielu urzędach i instytucjach adres w starym dowodzie nadal jest niestety wiążący. Ja zmieniłem adres zameldowania ale w związku ze zmianą przepisów DO nie musiałem wymieniać ale po ok roku dowód zmieniłem bo praktycznie gdzie bym nie poszedł to nikt nie przyjmował do wiadomości, że adres zameldowania nie jest taki jak w dowodzie. Pani w Wydziale Komunikacji samochodu mi nie chciała przerejestrować na nowy adres bo w dowodzie jest inny. W końcu zmieniłem dowód by uniknąć tego typu sytuacji i od tamtej pory wszystkim pasuje adres, który podam. Żona dowodu nie zmieniła i poszliśmy coś załatwić to ją maglowali o adres "bo w dowodzie jest inny". Dopiero pokazała dowód rejestracyjny z nowym adresem i w końcu sprawę załatwiła a ja podałem adres ustnie i żadnych pytań nie było.gfedorynski pisze:A tak w ogóle, to gapowiczka o której mowa została złapana w 2012 i 2013, a wtedy jeszcze adres z dowodu był wiążący (przestał 1 marca 2015).
O ile wiem, prawo jest nadrzędne nad regulaminami wewnętrznymi spółki.Konsumenci na widok informacji w sklepach „Kupujący powinien mieć odliczoną kwotę" bądź w środkach komunikacji miejskiej „sprzedaż biletów tylko za odliczoną gotówkę" potulnie szukają drobnych, zdając sobie sprawę, że w przeciwnym razie albo nie dostaną reszty albo nie dokonają zakupu.
Eksperci jednak informują, że uzależnianie wydania towaru od zapłaty dokładnie odliczoną kwotą, bądź odmowa wydania reszty jest niezgodna z prawem. Kwestia wydania reszty bowiem to problem sprzedawcy, nie kupującego. Jeśli sprzedawca odmówi, może mu grozić grzywna.
[...]
Bydgoski rzecznik praw konsumentów uznał, że sprzedawca nie ma prawa do stawiania takich warunków.
Powyższą kwestię reguluje art. 535 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym: „Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę".
W przytoczonym przepisie nie ma mowy o tym, że kupujący musi mieć dokładną kwotę na zakup towaru.
Kupujący ma prawo płacić obowiązującym środkiem płatniczym, a więc monetami i banknotami o dowolnym nominale, a sprzedawca zobowiązany jest przyjąć płatność i w przypadku takiej konieczności – wydać resztę. Jeśli tego odmówi – zgodnie z obowiązującymi przepisami grozi mu grzywna w wysokości od 20 zł do 5 tys. zł.
Na jakiej podstawie?pawcio pisze:MZA przestanie sprzedawać bilety od przyszłego roku, więc skala problemu zmniejszy się znacząco.
W Łodzi zaprzestano sprzedaży przez prowadzących od 2.04, więc jakieś podstawy muszą być.fik pisze:Na jakiej podstawie?pawcio pisze:MZA przestanie sprzedawać bilety od przyszłego roku, więc skala problemu zmniejszy się znacząco.
O ile MZA zrealizuje aktualne zakupy taborowe.person pisze:Bo tylko MZA będzie miało wyposażone wszystkie pojazdy w biletomaty
Jeśli chodzi o autobusy to monetami można płacić tylko w 54 SU18 z Mobilisu, które pojeżdżą tylko do 31 grudnia 2018 roku, w pozostałych płaci się kartą, a jak już wycofywać sprzedaż biletów u kierowcy to oczywiście również dla ajentów, w innym przypadku nie ma to sensu.person pisze:Aczkolwiek niedobrze, że nie tylko w niektórych pojazdach można płacić tylko kartami, w niektórych tylko monetami, a jeszcze w innych będzie można kupić bilet u kierowcy albo nie.
W SU8,9LE płatność odbywa się kartą.fik pisze:A Alpino?