Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
-
Stary Pingwin
- Posty: 6071
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Sam w to kiedyś nie wierzyłem, ale....
Przestało mi odczytywać kartę, a byłem pewien jej ważności. Już miałem wymieniać, kiedy ktoś poradził mi odczytanie karty w M2. Odwiesiła się.
Przestało mi odczytywać kartę, a byłem pewien jej ważności. Już miałem wymieniać, kiedy ktoś poradził mi odczytanie karty w M2. Odwiesiła się.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.
Niszczą torowisko.
Te kilka lat pracy w zawodzie kompletnie wyprało mózg? Sam mogę przytoczyć co najmniej kilka sytuacji w których to oprogramowanie urządzeń do kontroli powodowało brak możliwości odczytu biletu.fik pisze:Jeśli bilet nie może zostać sprawdzony czytnikiem, to jest nieważny.
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27747
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
No nie wiem, jeśli tak jest, to bardzo mi przykro, ale wydaje mi się, że jeszcze masz szanse.Premo pisze:Te kilka lat pracy w zawodzie kompletnie wyprało mózg?fik pisze:Jeśli bilet nie może zostać sprawdzony czytnikiem, to jest nieważny.
Raz jeszcze: bilet nie może zostać odczytany w czytniku kontrolera = wezwanie do zapłaty. Kontroler nie wie, co jest na karcie, czy brak możliwości odczytu nie wynika z grzebania przy karcie, wgrania zmodyfikowanego kontraktu na lewo, czegokolwiek, co nie jest wykrywane poprawnie przez oprogramowanie kasownika. Pasażer wtedy bierze kwita i kartę i turla się do POPu, gdzie jest weryfikowana historia karty (czego nie może zrobić kontroler) i to, czy pasażer uczciwie opłacił przejazd, czy może jednak niekoniecznie.
Z ciekawych historii z życia wziętych: pasażer okazuje do kontroli bilet jednorazowy na strefę 1, dość wymemłany. Bilet w czytniku kontrolerskim odbija się jako ważny, w kasowniku jako nieczytelny, dodatkowo posiada na sobie nadruk informujący, że termin jego ważności upłynął kilka miesięcy temu. Wystawiono wezwanie do zapłaty, którego pasażer nie przyjął, a po weryfikacji okazało się, że bilet jest wadliwy i każde jego włożenie do kasownika powodowało zapisanie nowej daty i godziny ważności, tak jakby nie był wcześniej skasowany. Pół roku jazdy za 4,40, całkiem niezły interes.
Oczywiście, można stwierdzić, że tego typu przypadki to incydenty i celem poprawy wizerunku można wszystkie wątpliwości rozstrzygać na korzyść pasażera, jednak nie leży to w gestii kontrolera, tylko zupełnie gdzie indziej, i wcale nie wydaje mi się, aby to była dobra ścieżka w tym kraju.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
-
gfedorynski
- Posty: 912
- Rejestracja: 09 sie 2010, 15:45
Na pewno lepszą jest obciążać pasażera efektami niedostatków technicznych systemu. Rozumiem, że w takim razie zwrot kosztów wizyty w POP-ie (wraz z utraconym wynagrodzeniem za ten czas) jest dla Ciebie naturalną konsekwencją sytuacji?
Jak to było? Wątpliwości na korzyść oskarżonego? 
Ostatnio widziany 12.04.2018 w 522
To nie czasy MZK i Senatorskiej. POP-ów w Warszawie parę jest i naprawdę można znaleźć chwilę czasu i podjechać aby sprawę wyjaśnić.
Afera jakby facet dostał 3-letni wyrok.
Afera jakby facet dostał 3-letni wyrok.
-
gfedorynski
- Posty: 912
- Rejestracja: 09 sie 2010, 15:45
Chwila czasu to często będzie pół dniówki (czyli w wielu przypadkach bliżej ceny kwartalnego, niż miesięcznego). To ZTM spieprzył i niech wyjaśnia sprawę na swój koszt.
Jeśli bilet jest wymemłany to należy się kwit za nieczytelność danych osobowych. Ważność biletu definiuje system a nie czytnik nośnika. Czy ZTM naprawdę chce wydać kilkadziesiąt tysięcy na koszty sądowe?
ŁK
Pamiętajmy, że na początku to koszta sądowe ponosi skarżący. A wygrana w sądzie co najmniej wątpliwa. Jak sam napisałeś, ważność biletu definiuje system, a kontroler w czasie kontroli do systemu dostępu nie ma. Więc wystawienie wezwania i odesłanie do POP-u celem wyjaśnienia było prawidłowe. Więc z jakiego powodu te kilkadziesiąt tysięcy na koszty sądowe?
-
gfedorynski
- Posty: 912
- Rejestracja: 09 sie 2010, 15:45
ZTM może jeszcze nie miał okazji, ale dostawcy prądu już parę razy boleśnie się przekonali, że próba przenoszenia swoich problemów z licznikiem na klienta może skończyć się niefajnie, jeśli klient jest wystarczająco kumaty.
Że dostał kwita, to się nie dziwię. Choć kontroler powinien podać punkt regulaminu. Nie musi z pamięci - powinien mieć przy sobie pełną wersję. Coś w rodzaju fikowego "bilet nie może zostać odczytany w czytniku kontrolera = wezwanie do zapłaty."
Jeśli bilet faktycznie był prawidłowy, to wezwanie powinno być anulowane (co zapowiada komunikat ZTM) - bez opłaty manipulacyjnej.
Z komunikatu ZTM:
"Podając kontrolerowi Warszawską Kartę Miejską pasażer powiedział, że nie uda się jej odczytać w czytniku kontrolerskim. Musiał więc być świadomy, że jest ona wadliwa."
"Przeanalizowana została również historia Karty Miejskiej pasażera. Wielokrotnie dochodziło do nieudanej próby aktywacji nowo zakupionych biletów, jak również nieudanego odczytu aktywowanych biletów w bramce metra."
Skoro pasażer wiedział, że karta jest felerna, bo czytniki mają z nią problem i powiedział coś takiego kanarowi, to ten mógł tendencyjnie zapamiętać/zaraportować, że "[na pewno] nie uda się jej odczytać w czytniku kontrolerskim". Wnioskowanie, że "pasażer był świadomy, że urządzenie kontrolerskie jej nie odczytuje." jest imo nieostrożne.
Jeśli bilet faktycznie był prawidłowy, to wezwanie powinno być anulowane (co zapowiada komunikat ZTM) - bez opłaty manipulacyjnej.
Z komunikatu ZTM:
"Podając kontrolerowi Warszawską Kartę Miejską pasażer powiedział, że nie uda się jej odczytać w czytniku kontrolerskim. Musiał więc być świadomy, że jest ona wadliwa."
"Przeanalizowana została również historia Karty Miejskiej pasażera. Wielokrotnie dochodziło do nieudanej próby aktywacji nowo zakupionych biletów, jak również nieudanego odczytu aktywowanych biletów w bramce metra."
Skoro pasażer wiedział, że karta jest felerna, bo czytniki mają z nią problem i powiedział coś takiego kanarowi, to ten mógł tendencyjnie zapamiętać/zaraportować, że "[na pewno] nie uda się jej odczytać w czytniku kontrolerskim". Wnioskowanie, że "pasażer był świadomy, że urządzenie kontrolerskie jej nie odczytuje." jest imo nieostrożne.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27747
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Ale to nie jest problem z czytnikiem, tylko problem z kartą.gfedorynski pisze:ZTM może jeszcze nie miał okazji, ale dostawcy prądu już parę razy boleśnie się przekonali, że próba przenoszenia swoich problemów z licznikiem na klienta może skończyć się niefajnie, jeśli klient jest wystarczająco kumaty.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
-
gfedorynski
- Posty: 912
- Rejestracja: 09 sie 2010, 15:45
To już jest dyskusja akademicka. Jeśli w kasowniku karta zawsze działa, to dopiero rzeczoznawca może stwierdzić, czy standardu nie trzyma karta, czy czytnik. Oraz, uszkodzona nie z winy pasażera karta, to wciąż problem ZTM.
Ano jest. Może i racja jest po jego stronie, może rację ma ZTM pisząc, że z kartą wcześniej były problemy. Zamiast włóczyć się po sądach, wydawać pieniądze na biegłych (który może nie wydać jednoznacznej opinii) wystarczy iść do POP-u i sprawę wyjaśnić. Cóż, tak to w życiu bywa, że czasem trzeba udowodnić że nie jest się wielbłądem. Oczywiście koleś może się unieść honorem i sprawy nie wyjaśnić. Minie niecały rok, pisma z sądu pewnie nie odbierze (przecież miał ważny bilet), minie kilka miesięcy, odezwie się komornik i będziemy mieli kolejnego męczennika....
Jak pasażer ma nieczytelną kartę to tylko kwit może go zmusić do wizyty w POP.
Nie daj się zepchnąć z twojej drogi nawet przez ludzi idących w tym samym kierunku.
S.J.Lec
S.J.Lec