Noc Muzeów 2015
: 17 maja 2015, 14:40
Najsłabiej to wypadły moim zdaniem atrakcje przygotowane przez Tramwaje Warszawskie, nic szczególnego, a i parada bardzo skromna. Nawet spółka nie chciała się pochwalić swoimi najnowszymi nabytkami. 
Sytuację można było poprawić wymieniając blokującego ruch bardzo ważnego pana w kamizelce "Nadzór ruchu". W jednej kolejce czeka ponad 500 chętnych na przejażdżkę, w drugiej kilka pustych ogórków, a on zamiast puszczać autobusy zaraz po zapełnieniu każe czekać wymownie spoglądając na zegarek...ikarus pisze:Sytuację można by choć trochę poprawić uruchamiając jednocześnie wsiadanie osób z kolejki zainteresowanych do dwóch pojazdów w jednej chwili.
Nie można było, bowiem wymagałoby to wysyłania dwóch wozów na raz, co oznaczałoby blokadę wyjazdu oraz brak wozów do wystawienia po chwili.ikarus pisze:Sytuację można by choć trochę poprawić uruchamiając jednocześnie wsiadanie osób z kolejki zainteresowanych do dwóch pojazdów w jednej chwili.
Cieszy mnie, że uważasz mnie za bardzo ważną osobą. Wytłumaczę Ci zatem po co tak wymownie spoglądałem na zegarek - bowiem dostałem sygnał, że wozy zbijają się na mieście w stada, więc warto było utrzymać jakąś regularność w odjazdach z krańca. Co lepsze - to się sprawdzało. Pozdrawiam Cię serdeczniealojz pisze:Sytuację można było poprawić wymieniając blokującego ruch bardzo ważnego pana w kamizelce "Nadzór ruchu". W jednej kolejce czeka ponad 500 chętnych na przejażdżkę, w drugiej kilka pustych ogórków, a on zamiast puszczać autobusy zaraz po zapełnieniu każe czekać wymownie spoglądając na zegarek...
Ciekawe że inne linie ruszały często po trzy naraz i wjechać jakoś dawały radę.Domas pisze:Nie można było, bowiem wymagałoby to wysyłania dwóch wozów na raz, co oznaczałoby blokadę wyjazdu oraz brak wozów do wystawienia po chwili.ikarus pisze:Sytuację można by choć trochę poprawić uruchamiając jednocześnie wsiadanie osób z kolejki zainteresowanych do dwóch pojazdów w jednej chwili.
Trudno, żeby nie zbijały się przy tej częstotliwości i przy różnym tempie jazdy poszczególnych wozów.Domas pisze:Wytłumaczę Ci zatem po co tak wymownie spoglądałem na zegarek - bowiem dostałem sygnał, że wozy zbijają się na mieście w stada, więc warto było utrzymać jakąś regularność w odjazdach z krańca. Co lepsze - to się sprawdzało.
Trudno żeby nie zabrakło, skoro 4 wozy miały podobno awarie.Domas pisze:Nie zmienia to faktu, że wozów na A i tak po pewnym czasie zabrakło.
Nawet tego nie trzeba. Widziałem w piątek dwa 522 - ten, który z Waryńskiegovernalisadonis pisze:Oraz znajomości trasy poszczególnych kierowców. Inaczej pojedzie kierowca takiego 2600, a inaczej krakowskiego ogórka, który jeździ pierwszy raz w życiu po Warszawie.
Tak, wiem że to byłeś Ty, dlatego wypowiedziałem się łagodnie.Domas pisze:Cieszy mnie, że uważasz mnie za bardzo ważną osobą. Wytłumaczę Ci zatem po co tak wymownie spoglądałem na zegarek - bowiem dostałem sygnał, że wozy zbijają się na mieście w stada, więc warto było utrzymać jakąś regularność w odjazdach z krańca. Co lepsze - to się sprawdzało. Pozdrawiam Cię serdecznie
viewtopic.php?p=851775#p851775W okolicach przystanku dla wsiadających proponuję postawić czytelną informację typu "autobusy zabytkowe przewożą tylko na miejscach siedzących".
Podczas podjazdu każdego ogórka proponuję rzucić przez megafon krótki opis autobusu typu "San H01A, rocznik 1959, odrestaurowany w roku 2012, jedyny tego typu czynny autobus w Polsce".
No, ale chyba nie wszystkich zabytków to dotyczy?alojz pisze:Na kolejne edycje podtrzymuję swoje propozycje sprzed dwóch latW okolicach przystanku dla wsiadających proponuję postawić czytelną informację typu "autobusy zabytkowe przewożą tylko na miejscach siedzących".
To jest kluczowe stwierdzenie. Na linii A regularność nie ma żadnego znaczenia bo 90% pasażerów albo i więcej chce się przejechać ogórkiem a nie dojechać dokądś. Trzeba tylko pilnować by nie zostać bez wozów na placu.alojz pisze:Zwracam uwagę, że linia A jako linia turystyczno-zabytkowa w żadnym wypadku nie musi mieć regularnego kursowania.
Jakieś 70-80% pasażerów jechało całe kółko, czyli ich celem nie był dojazd do muzeów, tylko przejażdżka ogórkiem. Tak - ogórkiem, nie zabytkiem. Nawet Chausson miewał problem z frekwencją.