: 25 mar 2009, 14:16
obawiam się, że ktoś tu czegoś nie rozumie. równość to pewna idea, bardzo słuszna, i nie wiem jak bardzo trzeba mieć zwichrowaną moralność, by tak nie uważać. może wynika to z kompletnego pomieszania pojęć 'równość' i 'identyczność'? widzę po dyskusji i podawanych przykładach, np. dotyczących wzrostu, że jest to możliwe.
nie mam pojęcia, jak nadal może funkcjonować tak niedorzeczne pojęcie jak 'prawa naturalne' - ludzie są istotami myślącymi i sami stwarzają sobie normy społeczne, wg których postepują, w żaden sposób żadne z nich nie są nadane z jakiejkolwiek 'góry', aby można było je nazwać naturalnymi.
normy społeczne podlegają ewolucji, jest ona ciągła i nieprzerwana, dlatego nazywanie norm panujących w jakimś danym okresie historycznym (np. przed rewolucją oświeceniową) bardziej słusznymi niż teraźniejsze, jest absurdem - jako że to ludzie sami dostosowują ramy owych norm do czasów, w których żyją, aby było im łatwiej. dlatego też normy obowiązujące w danych okresach historycznych są zawsze najlepszą możliwą opcją dla danego społeczeństwa; a gdy przestają być wygodne, lecz coś je brew woli mas blokuje, wybucha rewolucja. norm nie zsyłają z góry kosmici, nie podpowiadają spiskowcy, wielcy dyktatorzy ani urzędy. 'góra' może jedynie spowalniać pewne procesy, ograniczając masom dostęp do informacji, ale ruchów naprzód się nie uniknie.
odnośnie pieronka - brak słów. kościół, gdy chce mieć wpływ na prawo to dla mnie tak, jakby jedna ze stron w jakimś procesie chciała zepchnąć sędziego z jego miejsca mówiąc, że sama lepiej porowadzi proces. tu w ogóle nie ma o czym rozmawiać - wartości chrześcijańskie mogą być dla ludzi ważne, ale to jest sprawa tylko i wyłącznie osobista, ponieważ są to kwestie dotyczące moralności, a moralność ustawowo regulowana być nie może.
nie mam pojęcia, jak nadal może funkcjonować tak niedorzeczne pojęcie jak 'prawa naturalne' - ludzie są istotami myślącymi i sami stwarzają sobie normy społeczne, wg których postepują, w żaden sposób żadne z nich nie są nadane z jakiejkolwiek 'góry', aby można było je nazwać naturalnymi.
normy społeczne podlegają ewolucji, jest ona ciągła i nieprzerwana, dlatego nazywanie norm panujących w jakimś danym okresie historycznym (np. przed rewolucją oświeceniową) bardziej słusznymi niż teraźniejsze, jest absurdem - jako że to ludzie sami dostosowują ramy owych norm do czasów, w których żyją, aby było im łatwiej. dlatego też normy obowiązujące w danych okresach historycznych są zawsze najlepszą możliwą opcją dla danego społeczeństwa; a gdy przestają być wygodne, lecz coś je brew woli mas blokuje, wybucha rewolucja. norm nie zsyłają z góry kosmici, nie podpowiadają spiskowcy, wielcy dyktatorzy ani urzędy. 'góra' może jedynie spowalniać pewne procesy, ograniczając masom dostęp do informacji, ale ruchów naprzód się nie uniknie.
odnośnie pieronka - brak słów. kościół, gdy chce mieć wpływ na prawo to dla mnie tak, jakby jedna ze stron w jakimś procesie chciała zepchnąć sędziego z jego miejsca mówiąc, że sama lepiej porowadzi proces. tu w ogóle nie ma o czym rozmawiać - wartości chrześcijańskie mogą być dla ludzi ważne, ale to jest sprawa tylko i wyłącznie osobista, ponieważ są to kwestie dotyczące moralności, a moralność ustawowo regulowana być nie może.