Wiliam pisze:Demonizujesz rowerzystów (nie po raz pierwszy), ale faktem jest jakiś paniczny strach przed prowadzeniem dróg rowerowych (czy nawet pasów rowerowych) w ramach jezdni. W efekcie czego tworzy się dziwne esyfloresy na chodnikach, a widoczność na przejazdach jest kiepska, także dla rowezystów.
Bo ta bardziej januszowa część cyklistów po prostu boi się jeździć po ulicy. Najlepszy tego przykład mamy teraz na Ursynowie. Remontują ddr wzdłuż al. KEN, na wysokości Leclerka. Na ulicę zjeżdżają jedynie najwytrwalsi miłośnicy portek z pieluchą i wyczynowych rowerów. Rowerzyści po cywilnemu i veturilowcy dzielnie cisną chodnikiem po wschodniej stronie al. KEN. (A weź takiemu zaproponuj uprzejmie przenieść się na ulicę. Każe spieprzać co najwyżej, jak to janusze mają w zwyczaju)
Inny przykład - jeżdżę do roboty 192. Nie widziałem jeszcze na Cynamonowej na pasach rowerowych ani jednego rowerzysty.
Stawiam tezę, że casualowym rowerzystom po prostu nie zależy na prowadzeniu ddrów w jezdni.
Z drugiej strony - dla lobby samochodowego też jest to lepsza opcja, bo a) można jeździć szybko ale bezpiecznie, bez zważania na słabszych uczestników ruchu b) ddr w jezdni to jeden pas mniej dla samochodów, ubytek miejsc parkingowym, spadek św. przepustowości.
Wciąż się zastanawiał, jak nielogiczne może się stać logiczne rozumowanie, jeśli zajmuje się nim dostatecznie duży komitet - Pratchett, Świat finansjery
A mówili nauczyciele "z gminem nie zadajemy się nie z powodu ich niskiego urodzenia, ale dlatego, że nie ma po co" - Ziemiański, Achaja
FCBARCA.COM