Strona 43 z 153

: 28 mar 2010, 15:17
autor: geograf_OSU
drwina i zaczepka, bo mozna tylko krytykowac w jedna strone, w druga juz nie. Ale zapomnialem, wszystkim nam sie zyje lepiej!!!

: 28 mar 2010, 15:27
autor: Glonojad
Następny.

: 28 mar 2010, 15:28
autor: pawcio
A jakby tak użyć PW do zakończenia tego sporu, co?

: 29 mar 2010, 18:16
autor: endrju
a ja dzis NIE czulem sie bezpiecznie w autobusie linii 167 (brygada 4, wóz 8153) z powodu "kierowcy". Zaznaczam, że jakiś czas temu miałem nieprzyjemność odbyc z nim niemalże identyczną podróż. Muszę przyznać, że takiego chamstwa i buractwa ze strony kierowcy KM to bardzo dawno nie widziałem. Podczas podróży między przystankami Ciołka->Rakowiecka "kierowca" ten:
- 4 razy darł sie na cały autobus "kur*&", "pizd&#*" i innymi "chu&@#" pod adresem kierowców, którzy (wg niego) albo za wolno jechali, albo niepotrzebnie czekali na mozliwość skrętu w prawo itp. albo wjezdzali przed niego na swoim zielonym, bo on musial przeskoczyc na poznym zoltym,
- na odcinku trasy linii biegnącym Trasą Łazienkowską, jadąc buspasem zwolnił do ok 5-10 km/h, aby przyblokować jadące za nim samochody. Dopiero jak te go wyprzedziły, to sam również przyspieszył (od egzekwowania przestrzegania prawa "chyba" jest policja, a nie kierowcy MZA).
- wielokrotnie przejeżdzał na późnym żółtym rozwijając przy tym prędkości 70-80 km/h (a może i więcej), po czym trąbił na kierowców, którzy ruszali na swoim zielonym
- między przystankami RZS -> BITWY WARSZAWSKIEJ 1920 praktycznie cały czas trzymał w łapsku telefon i czytał/pisał smsy (obiema rękami na raz-kierownice tylko czasem naprowadzał na właściwy kierunek), czasami tylko zerkając na drogę
- notorycznie nie otwierał pierwszych drzwi, mimo że na przystanku podchodzili do nich pasażerowie (otwierał tylko jak ktoś staną przy nich, żeby wysiąść). Na jednym z przystanków do autobusu (z przodu) dobiegały dwie starsze kobiety. Pierwsze drzwi otworzył dopiero wtedy, gdy kobiety widząc, że pierwsze są zamknięte, udały się do drugich. Wtedy zamknął drugie. Kobiety stały chwile przy nich wciskając "ciepły guzik", a gdy zobaczyły, że kierowca otworzył jednak pierwsze drzwi, to podbiegły do nich i wtedy..."kierowca" zamknał drzwi i odjechał. "Kierowca" widział je, jak dobiegały, widział, jak próbowały wsiąść przez drugie drzwi a pozniej przez pierwsze (siedziałem na pierwszym siedzeniu i bacznie go obserwowałem).
Ledwo dałem rade powstrzymać się przed udzieleniem kilku uwag temu osobnikowi takim samym językiem, jakiego on uzywal. Ale na szczescie udalo mi sie nie znizyc do jego poziomu. Z autobusu wysiadlem nieprzecietnie zdenerwowany, mimo ze na codzien trudno mnie wkurzyc. Nie mam pojecia jak taka istota mogla zostac kierowca autobusu i dlaczego nadal nim jest. Jest to osobnik sprawiajacy wrazenie chorego i niezrownowazonego psychicznie. Mam zamiar wystosować jakąś skargę do ZTM/MZA, ale nie wiem czy jest sens i czy to cos da.

: 29 mar 2010, 22:31
autor: jgas
Jeśli nie masz kilku świadków, to nie ma sensu pisać skargi.

: 29 mar 2010, 22:37
autor: BJ
endrju pisze:a ja dzis NIE czulem sie bezpiecznie w autobusie linii 167 (brygada 4, wóz 8153) z powodu "kierowcy". Zaznaczam, że jakiś czas temu miałem nieprzyjemność odbyc z nim niemalże identyczną podróż. Muszę przyznać, że takiego chamstwa i buractwa ze strony kierowcy KM to bardzo dawno nie widziałem. Podczas podróży między przystankami Ciołka->Rakowiecka "kierowca" ten:
- 4 razy darł sie na cały autobus "kur*&", "pizd&#*" i innymi "chu&@#" pod adresem kierowców, którzy (wg niego) albo za wolno jechali, albo niepotrzebnie czekali na mozliwość skrętu w prawo itp. albo wjezdzali przed niego na swoim zielonym, bo on musial przeskoczyc na poznym zoltym,
- na odcinku trasy linii biegnącym Trasą Łazienkowską, jadąc buspasem zwolnił do ok 5-10 km/h, aby przyblokować jadące za nim samochody. Dopiero jak te go wyprzedziły, to sam również przyspieszył (od egzekwowania przestrzegania prawa "chyba" jest policja, a nie kierowcy MZA).
- wielokrotnie przejeżdzał na późnym żółtym rozwijając przy tym prędkości 70-80 km/h (a może i więcej), po czym trąbił na kierowców, którzy ruszali na swoim zielonym
- między przystankami RZS BITWY WARSZAWSKIEJ 1920 praktycznie cały czas trzymał w łapsku telefon i czytał/pisał smsy (obiema rękami na raz-kierownice tylko czasem naprowadzał na właściwy kierunek), czasami tylko zerkając na drogę
- notorycznie nie otwierał pierwszych drzwi, mimo że na przystanku podchodzili do nich pasażerowie (otwierał tylko jak ktoś staną przy nich, żeby wysiąść). Na jednym z przystanków do autobusu (z przodu) dobiegały dwie starsze kobiety. Pierwsze drzwi otworzył dopiero wtedy, gdy kobiety widząc, że pierwsze są zamknięte, udały się do drugich. Wtedy zamknął drugie. Kobiety stały chwile przy nich wciskając "ciepły guzik", a gdy zobaczyły, że kierowca otworzył jednak pierwsze drzwi, to podbiegły do nich i wtedy..."kierowca" zamknał drzwi i odjechał. "Kierowca" widział je, jak dobiegały, widział, jak próbowały wsiąść przez drugie drzwi a pozniej przez pierwsze (siedziałem na pierwszym siedzeniu i bacznie go obserwowałem).
Ledwo dałem rade powstrzymać się przed udzieleniem kilku uwag temu osobnikowi takim samym językiem, jakiego on uzywal. Ale na szczescie udalo mi sie nie znizyc do jego poziomu. Z autobusu wysiadlem nieprzecietnie zdenerwowany, mimo ze na codzien trudno mnie wkurzyc. Nie mam pojecia jak taka istota mogla zostac kierowca autobusu i dlaczego nadal nim jest. Jest to osobnik sprawiajacy wrazenie chorego i niezrownowazonego psychicznie. Mam zamiar wystosować jakąś skargę do ZTM/MZA, ale nie wiem czy jest sens i czy to cos da.
Zmiana B?
To nawet w ogóle nie jestem zdziwiony :P

: 29 mar 2010, 23:22
autor: henio_wpz
Dziwne, ja jadąc z nim czułem się wyjątkowo bezpiecznie, nawet podczas ciasnych mijanek z innymi autobusami, a bajkopisarstwo to nie ten wątek 8-(

: 29 mar 2010, 23:35
autor: fraktal
jgas pisze:Jeśli nie masz kilku świadków, to nie ma sensu pisać skargi.
Woronicza to nie Stalowa. Ale pewnie też zależy od tego jak się napisze, co się napisze i na kogo się trafi.

: 30 mar 2010, 0:36
autor: dzidek
Co się dziś działo popołudniu na pętli r.Wiatraczna? Policja na bombach, karetka pogotowia i zamieszanie na pętli.

: 30 mar 2010, 7:59
autor: endrju
BJ pisze:Zmiana B?
To nawet w ogóle nie jestem zdziwiony :P
Znasz tego typka? on tak ma zawsze, czy akurat trafilem na jakies jego gorsze dni?
henio_wpz pisze:Dziwne, ja jadąc z nim czułem się wyjątkowo bezpiecznie, nawet podczas ciasnych mijanek z innymi autobusami, a bajkopisarstwo to nie ten wątek 8-(
równie dobrze ja ciebie moge posadzic o bajkopisarstwo. niestety ja mialem tylko 3 z polaka na maturze, wiec bajkopisarstwo mnie nie ekscytuje. pozatym nie pisalem o technice jazdy, tylko o zachowaniu wobec innych uzytkownikow drog, pasazerow i o respektowaniu przez niego przepisow prawa.

: 30 mar 2010, 13:59
autor: henio_wpz
Większość osób na tym forum go zna, poza Tobą, a widać, że nie masz prawa jazdy, a tym bardziej nie znasz się na prowadzeniu autobusu, poza tym jest kilka błędów merytorycznych w Twoim wywodzie i część rzeczy jest sporo podkolorowana...
Poza tym ciekawe czemu jeszcze nie odpisał :-k

: 30 mar 2010, 14:11
autor: yavorius
henio_wpz pisze:Większość osób na tym forum go zna, poza Tobą, a widać, że nie masz prawa jazdy, a tym bardziej nie znasz się na prowadzeniu autobusu
Ale argumentacja, o ja pierniczę...

: 30 mar 2010, 16:12
autor: henio_wpz
Przez ten wybieg słowny miałem na myśli sytuacje na drodze, których nie da się uniknąć prowadząc jakikolwiek pojazd, takie jak wymuszanie pierwszeństwa, czy inne nieprawidłowe manewry powodowane przez część kierowców, które zmuszają do gwałtownego hamowania, czy innych manewrów zapobiegających kolizji, a używanie epitetów nachodzi samo, jako reakcja odstresowująca... pasuje?

: 30 mar 2010, 18:12
autor: MeWa
jak sam może pisać, to po co bawisz się w adwokata, skoro - jak rozumiem - nie byłeś nawet świadkiem zdarzenia?

: 30 mar 2010, 19:22
autor: Pink
henio_wpz pisze:...a używanie epitetów nachodzi samo, jako reakcja odstresowująca... pasuje?
Nie, nie pasuje! Jak jedziesz sobie we własnym pojeździe, to możesz się wyzłośliwiać ile wlezie, ale kierowca autobusu komunikacji miejskiej nie jedzie sam, tylko ma pasażerów i swoje nieobyczajne komentarze powinien zachować dla siebie, przynajmniej na tyle, by nikogo innego nimi nie "uszczęśliwiać". Zresztą, jeszcze rozumiem raz, gdy wyjątkowo irytująca sytuacja ma miejsce (w takiej sytuacji też po epitetach mile widziane byłoby "przepraszam", ale już nie wymagajmy zbyt wiele), ale nie tak jak pisał kolega, że to miało miejsce co chwila. Nie wiem, czy to jest podkoloryzowane, bo nie jechałem tym autobusem, ale wykluczałbym tego, bo sam bywałem świadkiem podobnych akcji.