Przy PKP Kasprzaka?person pisze:Gdzie w Warszawie są spoczniki przy przejściu dla pieszych?cns80 pisze:Spoczniki żeby nie zsiadać z roweru przed przejściem też pewnie nie dla nich ?
Ścieżki i pasy rowerowe
Moderator: Wiliam
-
Stary Pingwin
- Posty: 6062
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Rembielińska/Budowlana.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.
Niszczą torowisko.
Tam spoczniki są przy DDRce. Pytałem o PRZEJŚCIA (wyłącznie) DLA PIESZYCH.ashir pisze:Przy PKP Kasprzaka?person pisze:Gdzie w Warszawie są spoczniki przy przejściu dla pieszych?
- Solaris U10
- Posty: 2660
- Rejestracja: 18 gru 2005, 13:26
Chodzi Wam o podpórki rowerowe? Spocznik to jest płaska część pomiędzy biegami schodów.
Nie żartuję, krawężników na przejściach nie obniża się dla rowerzystów.
Nie żartuję, krawężników na przejściach nie obniża się dla rowerzystów.
Aż pojechałem tam dzisiaj specjalnie po pracy.Stary Pingwin pisze:Rembielińska/Budowlana.
Nie, sorry, ale spoczniki/podpórki nie są przy chodniku, tylko zdecydowanie przy DDRce:
http://i.imgur.com/FKLVBc1.jpg
No dobra, "spoczniki" jeśli przy samym przejściu dla pieszych, a nie przy przejściu+przejeździe, to pewnie się nie znajdzie.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Ja tylko dyskutuję ze stwierdzeniem:
cns80 15 lipca o 9:05 pisze:Spoczniki żeby nie zsiadać z roweru przed przejściem też pewnie nie dla nich ?
Co prawda nie dotyczy to ścieżek ani pasów rowerowych tylko przejazdu rowerowego ale chyba mieści się w granicach tego wątku...
http://www.haloursynow.pl/artykuly/zrob ... y,6481.htm

http://www.haloursynow.pl/artykuly/zrob ... y,6481.htm
Ja jestem w tej grupie. Nie jestem szalony i jak jadę sobie veturillo to trzymam się chodnika i na ulice wjadę w ostateczności. Miłe mi jest moje zdrowie i nie mam zamiaru ryzykowac (oraz po prostu przeszkadzać) samochodom i autobusom.Daniel_FCB pisze:Bo ta bardziej januszowa część cyklistów po prostu boi się jeździć po ulicy. Najlepszy tego przykład mamy teraz na Ursynowie. Remontują ddr wzdłuż al. KEN, na wysokości Leclerka. Na ulicę zjeżdżają jedynie najwytrwalsi miłośnicy portek z pieluchą i wyczynowych rowerów. Rowerzyści po cywilnemu i veturilowcy dzielnie cisną chodnikiem po wschodniej stronie al. KEN. (A weź takiemu zaproponuj uprzejmie przenieść się na ulicę. Każe spieprzać co najwyżej, jak to janusze mają w zwyczaju)Wiliam pisze:Demonizujesz rowerzystów (nie po raz pierwszy), ale faktem jest jakiś paniczny strach przed prowadzeniem dróg rowerowych (czy nawet pasów rowerowych) w ramach jezdni. W efekcie czego tworzy się dziwne esyfloresy na chodnikach, a widoczność na przejazdach jest kiepska, także dla rowezystów.
- Daniel_FCB
- (kaczofob)
- Posty: 1537
- Rejestracja: 23 lut 2008, 20:54
- Lokalizacja: Natolin
Art. 33 1a PORD: W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.Rosa pisze:Ja jestem w tej grupie. Nie jestem szalony i jak jadę sobie veturillo to trzymam się chodnika i na ulice wjadę w ostateczności. Miłe mi jest moje zdrowie i nie mam zamiaru ryzykowac (oraz po prostu przeszkadzać) samochodom i autobusom.Daniel_FCB pisze: Bo ta bardziej januszowa część cyklistów po prostu boi się jeździć po ulicy. Najlepszy tego przykład mamy teraz na Ursynowie. Remontują ddr wzdłuż al. KEN, na wysokości Leclerka. Na ulicę zjeżdżają jedynie najwytrwalsi miłośnicy portek z pieluchą i wyczynowych rowerów. Rowerzyści po cywilnemu i veturilowcy dzielnie cisną chodnikiem po wschodniej stronie al. KEN. (A weź takiemu zaproponuj uprzejmie przenieść się na ulicę. Każe spieprzać co najwyżej, jak to janusze mają w zwyczaju)
Dla mnie jazda po ulicy (ulicy, nie autostradzie "Puławska") jest oczywista, bo nauczyli mnie jej w szkole (wycieczki organizowane w gimnazjum). Pokazali czego się wystrzegać, kiedy ustąpić i zjechać na pobocze. W zasadzie sytuację podbramkową miałem raz, jak pewien Ostrowianin złamał 3 przepisy na raz (wyprzedzanie na skrzyżowaniu, wyprzedzanie sygnalizującego skręt w lewo, >50 kmh w terenie zabud.) - od tego czasu oglądam się za siebie przed skrętem w lewo dwa razy.
Wciąż się zastanawiał, jak nielogiczne może się stać logiczne rozumowanie, jeśli zajmuje się nim dostatecznie duży komitet - Pratchett, Świat finansjery
A mówili nauczyciele "z gminem nie zadajemy się nie z powodu ich niskiego urodzenia, ale dlatego, że nie ma po co" - Ziemiański, Achaja
FCBARCA.COM
A mówili nauczyciele "z gminem nie zadajemy się nie z powodu ich niskiego urodzenia, ale dlatego, że nie ma po co" - Ziemiański, Achaja
FCBARCA.COM
Chyba logiczne jest że nie. Gdyby mi przeszkadzało to bym był zmuszony wjechać na jezdnię.fik pisze:Ale przeszkadzanie pieszym już ci nie przeszkadza...
Jestem czasem pieszym, czasem kierowcą, czasem jade rowerem. Rower najbardziej przeszkadza na jezdni więc ja w mierę możliwosci będe jezdni unikał. Ja sie czuję z tym lepiej, kierowcy tez mają ze mną lepiej, piesi nie mają ze mną problemu, przeciez nie jeżdżę Nowym Swiatem w tłumie ludzi. Żyj i daj żyć innym.
Jeżeli jeżdżąc rowerem po mieście w razie braku ścieżki wybierasz co do zasady chodnik to znaczy że rower nie jest dla ciebie.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
Dlatego nie mam roweru ale czasem biorę ten Veturillo z Nowaka Jeziorańskiego. GENERALNIE na Gocławiu są wszędzie ścieżki wiec nie ma żadnego problemu ale przykładowo nie będę pchał się rowerem na Zamieniecką bo tam zdecydowanie bardziej przeszkadzam na jezdni niż na chodniku.
Po prostu rower nie jest do miasta, bo przeszkadza wszystkim. Nawet jak jest ścieżka.pawcio pisze:Jeżeli jeżdżąc rowerem po mieście w razie braku ścieżki wybierasz co do zasady chodnik to znaczy że rower nie jest dla ciebie.