Zbliza się relatywnie niebezpieczny okres pogody, także dla Warszawy, postaram się jutro opisać coś szerzej, ale w skrócie:
- W sobotę warunki termodynamiczne, związane z krótkim napływem ciepłej i wilgotnej zwrotnikowo-morskiej masy (PZm) nałożą się na warunki kinematyczne związane ze zmierzającym do Polski niżem który przyniesie wysokoopadowe burze, a także pewne zagrożenie wiatrowe, które w niektórych wiązkach przypomina... to co się zdarzyło 6 sierpnia 2010, czyli wiatr prostoliniowy, który położył sporo drzew jak i wystąpiły podtopienia - m.in. ratowano pasażerów z autobusu marki MAN. Prognozy, jak na 2 dni do przodu, są mocno niestabilne - finalnie moze nie być nic, a mogą być jak mówiłem, dosyć niebezpieczne burze. Pewne są duże ilości deszczu. Jeśli chodzi o Warszawę, to najbardziej zagrożonymi dzielnicami będą: Ursynów, Wilanów, Wawer, Praga Południe, Rembertów, Wesoła, Praga Południe, Białołeka. Model SWISS ECMWFBase ze wczoraj widział podwyższone ryzyko trąby powietrznej na SE Mazowsza, czyli w okolicach zbliżonych do wystąpienia trąby powietrznej pod Garwolinem kilka dni temu.
- Niedziela jest bardziej niestabilna niż sobota. Jeśli zachmurzenie nie będzie duże w ciągu dnia, a punkt rosy będzie odpowiednio duży (co przekłada się na energię konwekcyjną ML-CAPE i SB-CAPE) to możliwe są burze wydajne elektrycznie i prowadzące do masowych zalań - mi. in. w Warszawie choć bardziej narażone jest
południe Mazowsza tzn.. Radomszczyzna

- Poniedziałek - Środa - bez zjawisk konwekcyjnych na Mazowszu, jednakże do Polski wkroczy niż. Na wybrzeżu możliwe porywy ponad 100 km/h, ale głównym zagrożeniem będzie deszcz. Potężny deszcz, jeśli niż zostanie przybliokowany wyżem od N i będzie dostęp do wilgoci z okolic Adriatyku. Mi osobiście pali się lampka pod tytułem "Wielka Woda 2" bowiem analogiczna sytuacja wystąpiła w 1997, tyle, ze we Wrocławiu. Ale to scenariusz skrajny. Pewną ciekawostką jest fakt, że modele ECMWF oraz UM widzą bardzo niskie cisnienie w centrum niżu - jak na lato - dochądzące do około 980 hPa - i ma się pogłębić wchodząc na ląd (Polski). W teorii nie ma prawa to się dziać/bardzo rzadko - ale w modelach się to pojawilo. Jeśliby faktycznie do tego doszło, to na wybrzeżu możemy uświadczyć porywów nawet 120 km/h z gradientu. Ten wynik nawet zimą jest imponujący, a dodam, że nie mamy (jeszcze) doczynienia z orkanem.
Rok 2023 jest bardzo dziwny.
EDIT: wrzucam prognozę opadu skumulowanego na okres do 14:00 6.08.2023