: 08 gru 2011, 16:58
Widać chcą z tego zrobić eLki.Wolfchen pisze:1) Szpital Powiatowy - Ossów - Szpital Powiatowy
2) Szpital Powiatowy - Zagościniec - Szpital Powiatowy
Widać chcą z tego zrobić eLki.Wolfchen pisze:1) Szpital Powiatowy - Ossów - Szpital Powiatowy
2) Szpital Powiatowy - Zagościniec - Szpital Powiatowy
A mnie w związku z tym zastanawia jedno... N-SKM było tak tanie, honorowało WKM no i taborem nie grzeszyło. W przetargu ZTM zapewne ceny poniżej 2,5 zł nie będzie a 3 zł za kilometr nie będzie dla mnie zaskoczeniem. I teraz pytanie. Jak to jest, że w przetargach gminnych ceny są tak niskie, a w przetargu ZTM powiedzmy "unormowane". Dla mnie to prywatni przewoźnicy widzą, że startując w przetargu i wygrywając można na tym interesie zarobić...aqqaqq pisze:Jak oficjalnie wiadomo linia N-SKM kosztowała 1,36zł za kilometr,
ZTM ma CHYBA większe wymagania. Choć pewnie nie o tyle większe, aby jeździć dwukrotnie drożej.SławekM pisze: a w przetargu ZTM powiedzmy "unormowane"
Zabezpieczenie na wypadek kar? W sumie kontrola ze strony ZTMu jest o wiele bardziej prawdopodobna, niż ze strony UG, który ma mnóstwo innych spraw na głowie...R-9 Chełmska pisze:ZTM ma CHYBA większe wymagania. Choć pewnie nie o tyle większe, aby jeździć dwukrotnie drożej.
Większość ludzi raczej jeździ na WKM... Dlatego napisałem "większość", a nie "wszystko"Pamiętaj, że jednorazówki na "elkach" też zbiera przewoźnik a nie ZTM
Tylko przez całkę.ashir pisze:Widzę, że L11 będzie po staremu, czyli stara trasa obsługiwana przez całkę i dodatek (częstotliwość w szczycie 15 minut, poza i w weekendy co 30 minut).
http://www.gazetaecho.pl/autobusem-nie- ... zawy_59316![]()
Autobusem nie do centrum Warszawy?
![]()
Władze Warszawy chcą ograniczyć wjazd autobusów prywatnych przewoźników do centrum miasta. Firmom, którym z końcem roku kończą się pozwolenia, nie zostaną one przedłużone. - To dyskryminacja - twierdzą prywatni przedsiębiorcy.
Od przyszłego roku część prywatnych przewoźników może mieć problem z wjazdem do centrum Warszawy. Stołeczny Zarząd Transportu Miejskiego już zapowiedział, że nie będzie przedłużał umów na korzystanie z przystanków tym przewoźnikom, którym one się kończą. Dlaczego? Bo zdaniem urzędników prywatne autobusy blokują przystanki, na które nie mogą wjechać miejskie autobusy. Zamiast wpuszczać i wypuszczać pasażerów, kierowcy robią na Marszałkowskiej postój, podczas którego sprzedają bilety.
Chcą ograniczyć ruch
Zdaniem urzędników z ZTM najlepiej byłoby, gdyby prywatni przewoźnicy wysadzali pasażerów na przystankach węzłowych, gdzie mogliby się oni przesiąść do komunikacji miejskiej. - Chcemy zachęcić przewoźników do tego, by wysadzali pasażerów na obrzeżach centrum. Dlatego wprowadzamy okres przejściowy. Do końca 2016 roku wszystko zostaje po staremu, z tą różnicą, że wygasające w tym okresie umowy z przewoźnikami nie będą przedłużane.
Nie wykluczamy, że po 2016 roku część przystanków w centrum zostanie udostępniona na innych niż dotychczas zasadach również prywatnym autobusom. Mamy jeszcze trochę czasu, żeby się zastanowić - tłumaczy Leszek Ruta, szef ZTM. Urzędnicy pracują nad wyznaczeniem przystanków węzłowych poza ścisłym centrum, czyli obszarem, który określają ulice: Wisłostrada, Trasa Łazienkowska, Raszyńska, Towarowa, Okopowa, Słomińskiego.
Obecnie za każde zatrzymanie się na przystanku prywatni przewoźnicy muszą płacić ZTM pięć groszy.
Przewoźnicy - to dyskryminacja
Z powiatu legionowskiego do centrum Warszawy pasażerów dowozi trzech przewoźników: Translud, TransludBis oraz ZBus. Wszyscy oni zgodnie twierdzą, że wprowadzenie ograniczeń dla obsługiwanych przez nich linii godzi w ich interesy. - ZTM chce nas pozbawić możliwości zarabiania. Dlaczego my mamy przestać wjeżdżać do centrum? Jesteśmy przecież takimi samymi przedsiębiorcami, jak inni. Tak zachowuje się tylko monopolista - mówi Jan Domosławski, właściciel firmy Translud. Jego zdaniem, jeśli autobusy ZTM przestaną jeździć do miejscowości podwarszawskich, prywatni przewoźnicy zgodzą się nie wjeżdżać do centrum. - To byłby uczciwy układ - dodaje Domosławski.
Podobnego zdania jest Paweł Nowakowski, właściciel firmy Translud-Bis. - ZTM różnicuje pasażerów na tych, którzy korzystają z ich usług oraz na grupę pasażerów "gorszych", którzy korzystają z usług firm prywatnych - mówi Nowakowski. Jego zdaniem, urzędnicy doprowadzą do tego, że jego dotychczasowi klienci przesiądą się do swoich samochodów i całkowicie zablokują centrum miasta.
Co dalej?
Przewoźnicy twierdzą, że oficjalnie nic nie wiedzą o planach ograniczenia im wjazdu do centrum. - Na razie nikt nas o niczym nie informował - mówią. Co więc zamierzają? Przyznają, że nie mają przygotowanej żadnej alternatywy i planów awaryjnych. Zapowiadają jednak, że nie pozwolą ograniczyć swojej działalności. - Wykorzystamy każdą możliwość, jaką daje prawo, aby dbać o pasażerów, którzy korzystają z usług naszej firmy. Moim zdaniem nastąpi połączenie sił wszystkich prywatnych przewoźników i blokada Warszawy - zapowiada.
Przewoźnicy deklarują, że są skłonni do rozmów i znalezienia odpowiedniego rozwiązania, korzystnego dla wszystkich stron. - Chodzi o dobro pasażera i nie jest ważne, skąd on dojeżdża i z usług jakiej firmy korzysta. Niestety ZTM o tym cały czas zapomina - dodaje Nowakowski.
Maciej Kamiński