Korekta taryfy - 2011
Moderator: JacekM
Jasne, ale tłumaczenie, że się na tych biletach mniej zarabia jest po prostu kłamstwem ze strony ZTM.MeWa pisze:Myślę, że takich osób, które przejeżdżają miesiąc cały na czterech bądź pięciu tygodniówkach jest naprawdę mniejszość...
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36181
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Nie szafuj słowem "kłamstwo", dopóki nie będziesz w stanie precyzyjnie odpowiedzieć, czy chodzi o zysk z wszystkich tych biletów łącznie, czy w przeliczeniu na każdy bilet, czy jeszcze inaczej.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Zakładając ,że większość osób kupujących te bilety nie kupi 30-dniowych a koszt kodowania to kilka groszy za prąd , a są one naprawdę droższe , to chyba jednostkowy procentowy zarobek z takiego biletu był większy niż z 30-dniowego?Bastian pisze:Nie szafuj słowem "kłamstwo", dopóki nie będziesz w stanie precyzyjnie odpowiedzieć, czy chodzi o zysk z wszystkich tych biletów łącznie, czy w przeliczeniu na każdy bilet, czy jeszcze inaczej.
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27725
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Nie chcę tutaj więcej czytać o defektach mózgów i problemach osobowościowych. Nie chcę też, żeby ktokolwiek z moim życzeniem dyskutował. Koledze rhemkowi przypominam, że obiecał być grzeczny, gdy go przywracałem na BiT i że nie będę miał oporów przed ponownym odcięciem mu dostępu.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36181
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
No? Ile procent ceny jednego, a ile procent ceny drugiego?rhemek pisze:chyba jednostkowy procentowy zarobek z takiego biletu był większy niż z 30-dniowego?
Może nawet masz rację, ale póki nie podajesz konkretów, pozwalających to zweryfikować, póty nie przesadzaj z retoryką, to wszystko.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Przepraszam FIK, ale to nie ja zacząłem, nie moja wina, ze niektorzy nie moga dyskutowac bez atakow osobistych. Moja, ze dalem sie sprowokowac.
EOT
[ Dodano: |3 Sie 2011|, 2011 18:50 ]
Ja mam jeszcze jedna uwagę: Dlaczego nie ma biletów miesięcznych? Bo 30-dniowe maja defekt: ich data ważności ciągle "lata" , co sprawia , że niekiedy muszę je kupić przed wypłata, zamiast po, co jest uciążliwe dla mnie osobiście. No i czasami pamiętam nie tą datę ważności, co trzeba
EOT
[ Dodano: |3 Sie 2011|, 2011 18:50 ]
No własnie, szkoda, ze ZTM nie przedstawił tych wyliczen.Bastian pisze:No? Ile procent ceny jednego, a ile procent ceny drugiego?rhemek pisze:chyba jednostkowy procentowy zarobek z takiego biletu był większy niż z 30-dniowego?
Może nawet masz rację, ale póki nie podajesz konkretów, pozwalających to zweryfikować, póty nie przesadzaj z retoryką, to wszystko.
Ja mam jeszcze jedna uwagę: Dlaczego nie ma biletów miesięcznych? Bo 30-dniowe maja defekt: ich data ważności ciągle "lata" , co sprawia , że niekiedy muszę je kupić przed wypłata, zamiast po, co jest uciążliwe dla mnie osobiście. No i czasami pamiętam nie tą datę ważności, co trzeba
Nie rozumiem?MeWa pisze:ja bym powiedział, że to jest ich zaletą - można dostosować do faktycznego korzystania, można kupić bilet po długim weekendzie itp.rhemek pisze:Bo 30-dniowe maja defekt
Jeśli bilet byłby ważny powiedzmy przykładowo od 15 do 14 następnego miesiąca czyli miesiąc a nie 30 dni, to nie mógłbym go po długim weekendzie kupić?
Chodzi mi o coś takiego: żeby data zakupu mogła być stałą.
Bo teraz tak, wypłatę mam 1-go powiedzmy , 2-go kupuje, ale już po 6-ciu miesiącach muszę go kupić 28...
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
a jak wrócisz z urlopu 23 danego miesiąca, to jesteś kilka dni w plecy.rhemek pisze:Jeśli bilet byłby ważny powiedzmy przykładowo od 15 do 14 następnego miesiąca czyli miesiąc a nie 30 dni, to nie mógłbym go po długim weekendzie kupić?
Zdecydowanie do kitu rozwiązanie, zerowa elastyczność
niekoniecznie - po drodze masz pewnie kilka weekendów, Nowy Rok czy cokolwiek, kiedy nie musisz bileut aktywować, tylko aktywujesz go np. po dwóch dniach.rhemek pisze:Bo teraz tak, wypłatę mam 1-go powiedzmy , 2-go kupuje, ale już po 6-ciu miesiącach muszę go kupić 28...
jak Ci to przeszkadza, to kupuj sobie czasem dobowy albo 3-dniowy...rhemek pisze:niekiedy muszę je kupić przed wypłata, zamiast po, co jest uciążliwe dla mnie osobiście
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Jak codziennie jeździsz, to tak, ale średnio 2 miesiące na 7 kończą się w sobotę lub niedzielę, więc po 6 miesiącach masz prawie 2 dni dalej niż 28, co najczęściej jest już 30.rhemek pisze: Bo teraz tak, wypłatę mam 1-go powiedzmy , 2-go kupuje, ale już po 6-ciu miesiącach muszę go kupić 28...
Ogólnie w roku traci się tylko 1 4/7 dnia (z 12 miesięcy średnio 3 3/7 dnia kończy się w weekend) a jeszcze są święta, więc na takim 30-dniowym to można nawet zyskać.
O tak. I już.
ŁK
Chyba mnie nie zrozumiano na paru frontach.
Primo, chciałem barwniej napisać o nierozsądnym podejściu, polegającym na kasowaniu przez miesiąc większej liczby biletów "krócejokresowych", pokrywających miesiąc, niż mniejszej liczby długich. Określenie powinienem napisać poprawnie, jako Defekt Muzgó - nawiązanie do kapelki sprzed lat. Rhemek najwyraźniej takiej muzyki nie słuchał. Szkoda, że ma problem z defektem mózgu, skoro wokół wciąż wszystkich od debili, idiotów i innych różnych wyzywa... Ja natomiast, w przeciwieństwie do kolegi zza rzeki nie mam problemów z powiedzeniem PRZEPRASZAM.
Secundo, "bardziej dokłada" miałem na myśli w kontekście popularności (wszak dokłada się z definicji do każdego pasażera). Te bilety są dosyć popularne (tygodniowy w szczególności). Owszem, nie mam dowodów, więc ujmę to od drugiej strony - każde ograniczenie różnorodności biletów zmniejsza elastyczność z nich korzystania, a ponieważ bilet trzeba mieć, więc każde ograniczenie de facto zwiększa margines niewykorzystanych biletów en global, ergo wychodzi się na tym korzystniej.
Tertio, ze swoją osobowością nie mam problemów.
Primo, chciałem barwniej napisać o nierozsądnym podejściu, polegającym na kasowaniu przez miesiąc większej liczby biletów "krócejokresowych", pokrywających miesiąc, niż mniejszej liczby długich. Określenie powinienem napisać poprawnie, jako Defekt Muzgó - nawiązanie do kapelki sprzed lat. Rhemek najwyraźniej takiej muzyki nie słuchał. Szkoda, że ma problem z defektem mózgu, skoro wokół wciąż wszystkich od debili, idiotów i innych różnych wyzywa... Ja natomiast, w przeciwieństwie do kolegi zza rzeki nie mam problemów z powiedzeniem PRZEPRASZAM.
Secundo, "bardziej dokłada" miałem na myśli w kontekście popularności (wszak dokłada się z definicji do każdego pasażera). Te bilety są dosyć popularne (tygodniowy w szczególności). Owszem, nie mam dowodów, więc ujmę to od drugiej strony - każde ograniczenie różnorodności biletów zmniejsza elastyczność z nich korzystania, a ponieważ bilet trzeba mieć, więc każde ograniczenie de facto zwiększa margines niewykorzystanych biletów en global, ergo wychodzi się na tym korzystniej.
Tertio, ze swoją osobowością nie mam problemów.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.