Ajenci - dyskusje, komentarze, nowości
- Patryk2222
- Posty: 1088
- Rejestracja: 10 lut 2007, 22:52
- Lokalizacja: Legionowo
Może się tak zdarzyć, ja miałem tak że na przystanku wywaliło jakiś komunikat z błędem i odłączyło przystankowy (to się stało jak jeszcze robiłem w ITS)drapka pisze:A czy jest możliwość, że takie czasem samo siebie "odpuszcza"? Czy takie szarpnięcie przy otwartych drzwiach możliwe jest tylko, kiedy postój opiera się tylko na pedale hamulca?
A415>>3911>>3916>>3905>>4796>>4938
>>5457>>1804
D2156HM6UT POWER >> http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=xyaT6AMVrU0
Ehhh wspomnienia ostatnią jazdą 5202 https://www.youtube.com/watch?v=xdPpMuFIcAg
D2156HM6UT POWER >> http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=xyaT6AMVrU0
Ehhh wspomnienia ostatnią jazdą 5202 https://www.youtube.com/watch?v=xdPpMuFIcAg
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Inteligentni, wiedząc, że blokada niesprawna, zaciągają ręczny. ITS i przystankowy to temat rzeka. ITS i niesprawne hamulce w ogóle to też temat rzeka. Jak jakiś czas temu tłumaczyłem dyspozytorowi, że albo znajdzie inny wóz, albo poproszę druczek "Odmowa wyjazdu", to jeden z transferów z ITS tłumaczył mi, że "to solówka, nie wszystkie hamulce muszą działać". Przy takim podejściu samych kierowców nie dziwi mnie, że brak przystankowego, niesprawny ręczny, niesprawny retarder, nie działający ABS (bo z jakiego innego powodu widziałem dzisiaj sanki w postaci solówki na 135?) to drobiazgi, które tam nikomu nie przeszkadzają w radosnej jeździe. BTW: podjechałem jeden przystanek tym 135, szofer powiedział, że "tylna oś prawie nie hamuje, ale to dodatek, to się przejeździ". O czym w ogóle rozmowa?Desert pisze:Tylko hamulec przystankowy + rozpięcie skrzyni.
Niesprawny retarder przy wczorajszych warunkach drogowych byłby raczej tylko zaletąSzeregowy_Równoległy pisze:niesprawny retarder, nie działający ABS (bo z jakiego innego powodu widziałem dzisiaj sanki w postaci solówki na 135?) to drobiazgi, które tam nikomu nie przeszkadzają w radosnej jeździe.
Bez ABSu też da się jechać, tylko trzeba się przestawić na inny sposób hamowania.
Sprawy z hamulcami nie komentuję - to jakaś tragedia, że w autobusach często niesprawny jest jeden z ważniejszych układów...
noidea
Jeśli ma sprawny przystankowy to tak stoi na blokadzie "drzwiowejdrapka pisze:Czyli podczas postoju na przystanku wóz, jeśli pedał hamulca nie jest wciśnięty, stoi tylko dzięki blokadzie drzwiowej?
[ Dodano: |16 Lut 2012|, 2012 16:20 ]
Dlaczego zaletą? Przecież to retarder jest wskazany na jazdę zimą. To dzięki niemu można spokojnie wyhamować bez zblokowania kół.Adam G. pisze:Niesprawny retarder przy wczorajszych warunkach drogowych byłby raczej tylko zaletą
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Po pierwsze: jak jakikolwiek wspomagacz hamowania jest zamontowany w pojeździe, to ma działać. To zasada, przyjmuje się to dogmatycznie. Tak ma być i już. BTW: niesprawny ABS oznacza również niesprawny ASR, a ten wczoraj był bardzo przydatny. Po drugie: rozwiń temat niesprawnego retardera jako zalety pojazdu w trudnych warunkach. Ja wolę jednak hamować z retarderem, moim zdaniem szanse zablokowania kół spadają niemal do zera, a to dość pozytywne, jak możesz zmniejszać prędkość nie tracąc elementarnej sterowności. A w momencie, kiedy koła się blokują, retarder i tak się wyłącza.Adam G. pisze:[Niesprawny retarder przy wczorajszych warunkach drogowych byłby raczej tylko zaletą
Bez ABSu też da się jechać, tylko trzeba się przestawić na inny sposób hamowania.
Eee. to musieli sobie z nią poradzić w inny sposób. Kiedyś na dodatku 156 kierowca robił tak samo to znaczy wciskał przycisk zamykania drzwi i w tym samym momencie ruszał i nic nad głową nie szperał. Być może po prostu było niesprawne....pawcio pisze:Dokładnie, Scanie mają specjalny prztyczek-elektryczek do odłączania blokady. Nad głową kierowcy, jeśli mnie pamięć nie myli.
No nie wiem, ja tam wczoraj wciąż miałem wrażenie, że na brygadę ITSu na 116 czekałem krócej niż na MZA. Kierowca - owszem bardzo nie szalał, ale też bardzo się nie wlókł, pomimo gęstej śnieżycy. Mam nadzieję, że jednak wiedział co robi, a nie miał po prostu szczęście.drapka pisze:Chociaż trzeba przyznać, że na ITS częściej teraz niż kiedyś spotyka sie szoferów jeżdżących normalnie
Jednak jacyś zostali i mają nawet na stałe niektóre brygady 116. Być może ci co zostali i długo pracują zarabiają trochę więcej niż nowo przyjęci lub z krótszym stażem. Przegubowych MANów ITSu będzie w każdym razie szkoda po zakończeniu kontraktu, co innego solówki....Patryk2222 pisze:Kto był mądry to spieprzył od Michalczewskiego czym prędzej.
Spokojnie wyhamować bez zablokowania kół możemy dzięki odpowiedniemu stylowi jazdy. W bardziej krytycznych przypadkach dzięki hamowaniu pulsacyjnemu (w starszych wozach) lub ABS (w nowszych).SG pisze:Dlaczego zaletą? Przecież to retarder jest wskazany na jazdę zimą. To dzięki niemu można spokojnie wyhamować bez zblokowania kół.Adam G. pisze:Niesprawny retarder przy wczorajszych warunkach drogowych byłby raczej tylko zaletą
Retarder na śliskiej drodze powinien być wyłączony! Szczegóły poniżej.
Owszem, powinno się go jednak móc manualnie odłączyć. Pozostawianie tego kolejnemu systemowi to zbrodnia. W warszawskich warunkach może nie jakaś ogromna, ale w przypadku bardziej górzystego terenu mogłoby być nieciekawie.Szeregowy_Równoległy pisze:Po pierwsze: jak jakikolwiek wspomagacz hamowania jest zamontowany w pojeździe, to ma działać. To zasada, przyjmuje się to dogmatycznie. Tak ma być i już.
Autobusy wyposażone są w retarder hydrokinetyczny, który poprzez odpowiedni przepływ oleju przez dwa wirniki spowalnia obroty osi napędowej. System ten nie wykrywa poślizgów, łatwo więc doprowadzić do poślizgu tylnej osi autobusu. Oczywiście prawdopodobieństwo takiego poślizgu jest większe, jeśli włączamy od razu najwyższy stopień retardera, a mniejsze - jeśli włączamy go stopniowo (rączką, a nie pedałem).Szeregowy_Równoległy pisze:Po drugie: rozwiń temat niesprawnego retardera jako zalety pojazdu w trudnych warunkach. Ja wolę jednak hamować z retarderem, moim zdaniem szanse zablokowania kół spadają niemal do zera, a to dość pozytywne, jak możesz zmniejszać prędkość nie tracąc elementarnej sterowności. A w momencie, kiedy koła się blokują, retarder i tak się wyłącza.
Teoretycznie w najnowszych wozach ABS po wykryciu zablokowania osi napędowej automatycznie rozłącza retarder, ślizgamy się więc tylko przez chwilę (jednak wyłącznie tylną osią, co nie jest zbyt bezpieczne!). Praktycznie, jak to z systemami bywa - coś może nie zadziałać. Jeśli nie działa ABS, retarder się nie rozłączy i kompletnie zablokujemy oś napędową.
W wozach które mają manualny wyłącznik retardera, ABS go nie rozłączy (jego działanie będzie więc mniej skuteczne). Tam obowiązkowo należy wyłączać go ręcznie.
noidea
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Chłopaku, ty nie wiesz do czego służy i co ma dawać ABS. Serio. ABS w kopnym śniegu zawsze wydłuża drogę hamowania. On ma umożliwić sterowanie pojazdem, to jest jego główna rola.Adam G. pisze:Spokojnie wyhamować bez zablokowania kół możemy dzięki odpowiedniemu stylowi jazdy. W bardziej krytycznych przypadkach dzięki hamowaniu pulsacyjnemu (w starszych wozach) lub ABS (w nowszych).
Przemawia przez ciebie doświadczenie, jak mniemam? Bo to, jak kategoryczne są twoje sądy mnie, delikatnie ujmując, dziwi.Adam G. pisze:Retarder na śliskiej drodze powinien być wyłączony!
Mówisz tak na podstawie własnych doświadczeń? Kierowca autokaru, co bodajże cztery lata temu we Francji w przepaść poleciał, myślał chyba dokładnie tak, jak ty. Stopił okładziny, ale retardera nie użył. Rozumiem, że wspólne stanowisko ustaliliście podczas seansu spirytystycznego?Adam G. pisze:Owszem, powinno się go jednak móc manualnie odłączyć. Pozostawianie tego kolejnemu systemowi to zbrodnia. W warszawskich warunkach może nie jakaś ogromna, ale w przypadku bardziej górzystego terenu mogłoby być nieciekawie.
Po pierwsze: bezpieczniej ślizgać się jedną osią, niż dwiema lub trzema. Mając nie ślizgającą się przednią oś masz jakąkolwiek sterowność. Hamując bez retardera tę sterowność tracisz, bo ślizgasz się wszystkimi kołami. Po drugie: zawsze coś może nie zadziałać, więc twój argument jest, wybacz, z dupy. Na tej zasadzie równie dobrze może ci nie zadziałać dowolny układ hamulcowy i też masz przekichane.Adam G. pisze:Autobusy wyposażone są w retarder hydrokinetyczny, który poprzez odpowiedni przepływ oleju przez dwa wirniki spowalnia obroty osi napędowej. System ten nie wykrywa poślizgów, łatwo więc doprowadzić do poślizgu tylnej osi autobusu. Oczywiście prawdopodobieństwo takiego poślizgu jest większe, jeśli włączamy od razu najwyższy stopień retardera, a mniejsze - jeśli włączamy go stopniowo (rączką, a nie pedałem).
Teoretycznie w najnowszych wozach ABS po wykryciu zablokowania osi napędowej automatycznie rozłącza retarder, ślizgamy się więc tylko przez chwilę (jednak wyłącznie tylną osią, co nie jest zbyt bezpieczne!). Praktycznie, jak to z systemami bywa - coś może nie zadziałać. Jeśli nie działa ABS, retarder się nie rozłączy i kompletnie zablokujemy oś napędową.
To co mi rozłącza włączony ręcznie retarder w SU12, jak się ślizgać zaczynam? Krasnoludki? Opozycja? Rosjanie? Ja jednakowoż twierdzę, że to ABS. Możemy powołać komisję śledczą.Adam G. pisze:W wozach które mają manualny wyłącznik retardera, ABS go nie rozłączy (jego działanie będzie więc mniej skuteczne). Tam obowiązkowo należy wyłączać go ręcznie.
Część merytoryczna była wyżej, teraz będzie ad personam. Z góry przepraszam.
Adam, z reguły piszesz z sensem, tutaj - wybacz - bredzisz. Błyszczysz wiedzą czysto teoretyczną, popartą kursem kategorii D. Egzamin już zdałeś? Nie twierdzę, że sam wiem wszystko, ale cholera mnie bierze, jak ktoś (a ty to robisz) kto nie miał w żaden poważny sposób styczności z tematem, zaczyna przybierać postawę typu mam-zawsze-rację. W tym przypadku nie masz racji. A przyjmowanie kategorycznych, popieranych wykrzyknikiem, postaw w momencie, kiedy tak naprawdę nie dzielisz się własnymi doświadczeniami, a czystą teorią, nie jest poważne. Równie dobrze mógłbyś przeczytać książkę o pilotażu i rozkminiać Smoleńsk.
Cały komentarz do tekstów wyżej napiszę tutaj. Jeśli nie wierzysz mnie, zapytaj starszych kierowców, z większym doświadczeniem. Instruktorów techniki jazdy, osoby znające się na temacie. Wyłączenie retardera na śliskiej nawierzchni to podstawa - mogę tak twierdzić na podstawie wiedzy teoretycznej, po to właśnie ją zdobywam, by nie musieć potknąć się na jakimś błędzie, który może być tragiczny w skutkachSzeregowy_Równoległy pisze:Adam, z reguły piszesz z sensem, tutaj - wybacz - bredzisz.
I zarazem prawdziwąSzeregowy_Równoległy pisze:Błyszczysz wiedzą czysto teoretyczną, popartą kursem kategorii D.
Postawę taką przybieram, jak sam zauważasz, rzadko - tylko w sytuacji, gdy naprawdę wierzę że mam rację. W tym przypadku brak mi doświadczenia, lecz nie można nie doceniać teorii - to na niej wszystko powinno się opierać.Szeregowy_Równoległy pisze:cholera mnie bierze, jak ktoś (a ty to robisz) kto nie miał w żaden poważny sposób styczności z tematem, zaczyna przybierać postawę typu mam-zawsze-rację.
To właśnie ona jest ważniejsza niż plotki zakładowe "a po co to wyłączać, przecież nic się nie stanie". Uczę się, w jaki sposób zapobiec niektórym zdarzeniom, uczę się, jak prawidłowo używać mechanizmów. Nie wierzę, że na kursie czy szkoleniu okresowym nie słyszałeś niczego o hamowaniu retarderem na śliskiej nawierzchni
W marcu czekają mnie zajęcia na macie poślizgowej, w obecności kilku instruktorów techniki jazdy - zapraszam Cię jako osobę towarzyszącą, może panowie wyjaśnią nam, jak to naprawdę jest ze wszystkimi systemami
Wydaje mi się zresztą, że obaj mamy trochę racji - ja mogę nie doceniać doświadczenia, Ty zaś trochę nie doceniasz teorii
noidea
