Dennis pisze:Ja się ostatnio coraz częściej zastanawiam nad wyjazdem na dobre z kraju, w którym miast gospodarką i poziomem życia ludzi rząd i parlament zajmują się grzebaniem ludziom w majtkach i życiorysach, miast ograniczaniem bezrobocia i obciążeń fiskalnych obywateli (choć tym się akurat zajmuą - coraz to nowe nakładają) - dekomunizowaniem nazw ulic, a miast poprawą bezpieczeństwa (w) kraju - demontowaniem wywiadu i kontrwywiadu i zatrudnianiem policjantów do dostarczania hamburgerów

I tak, motywuje mnie do tego właśnie (i w zasadzie tylko) polityka. Myślisz, że jestem jedyny, który aspekty polityczne bierze pod uwagę w tym kontekście (nawet jeśli nie jedynie)?
Cóż, różnimy się spojrzeniem na wiele spraw. Wolność wybory kraju, którym się żyje jest z osiągnięć obozu antykomunistycznego (szeroko rozumianego), wolność także z powodu przekonań politycznych.
Podatki - to raczej rządy lewicowe (lub takimi się mieniące) mają tendencję do ich podnoszenia. Ja akurat mniej odczuwam tu zapędy obecnej koalicji a bardzo źle wspominam rząd p.Suchockiej, który wstrzymał waloryzację progów podatkowych (przy dużej wtedy inflacji), co doprowadziło do znacznego spadku moich przychodów. To rząd p. Pawlaka (z SdRP) wprowadził VAT 22% na bardzo wiele artukułów (mógł dowolnie ustalać progi), choć nikt tego mu nie kazał (publikatory sugerowały, że tak chce UE).
To rząd p. Millera gwałtownie zadłużył III RP obligacjami rządowymi, by dać radę spłacić wydłużył czas spłaty części z nich. To p.Belka (niby liberał) wprowadził podatek od opodatkowanych oszczędności. To poprzednie dwa Sejmy podniosły po cichu podatki osobiste obywateli wprowadzając wyższą składkę zdrowotną. Jak dłużej poszukać to przykładów byłoby więcej.
Obecne władze korzystają ze wzrostu gospodarczego po części spowodowanego naszym wejściem do UE.
Z innych spraw - to nikt inny jak tzw. elity zachęcały do bezstresowego wychowania młodzieży, nikt z sejmów nie starał się walczyć z tzw. znikomą szkodliwością społeczną czynu, gdzie każdy napad o wartości szkody poszkodowanego poniżej 250 zł był niekaralny przez co policja stała się praktycznie ubezwłasnowolniona.
I wcale nie zamierzam tu wychwalać obecnego rządu (hamburgery wstyd, tylko poprzednio też tak niestety bywało, jedynie praca o tym nie pisała), bo często zajmuje się tematami zastępczymi, ale warto spojrzeć nieraz szeroko na naszą najnowszą historię. Owszem jestem zwolennikiem lustracji, bo chcę znać prawdę o "autorytetach" (czy są nimi naprawdę). To, że dopiero teraz to się robi, boli, wcześniej po prostu siła przeciwników prawdy była większa. Jeżeli komuś się przebacza to najpierw jest potrzebne szczere wyznanie winy.
Masz rację, że za tzw. komuny było w nocy bezpiecznie ale nie wiem kogo jednoznacznie winić za taki obecny stan rzeczy. Czy zawiniło pomieszanie pojęć dobra i zła po 89 roku, czy wina jest po stronie demokracji, iż nie umie radzić sobie z takimi sprawami, czy też zawinili wszyscy Polacy bo zachodnie spojrzenie na człowieka jakoś im zasłoniło własne poglądy.
Dyskusja na temat najnowszej przeszłości bywa trudna, czasem bolesna. Historia w podręcznikach zmienia się w zależności od opcji, my możemy, ba powinniśmy się sprzeczać na argumenty, bazować na własnych doświadczeniach.
Chcę być dumny ze swojego kraju, z jego chrześcijańskiej historii, z tego, że jako naród będziemy wyznawać zasady czytelne dla obcych.
Pozdrawiam.