Oj kto by tam na chorągiewki patrzyłchruscik pisze:Byly mistrz polski na 100 m stylem grzbietowymRaelag pisze:3. Założyłem się z kolegą (w III kl.) o to, kto szybciej przepłynie basen. Ja bardzo szybko pływam, ale popłynąłem za szybko i walnąłem łbem o koniec basenuTeraz panicznie gapię się, czy basen się już kończy
(ja) (przepraszma ze sie chwale
)
pyta sie... od czego sa okularki ? a jak plyniesz grzbietem to choragiewki ?
21 gĹupstw, czyli co najgĹupszego zrobiliĹcie w swoim Ĺźyciu?
Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy
- Anna Jaworska
- Posty: 181
- Rejestracja: 14 sty 2007, 23:17
- Lokalizacja: Warszaffka
Nie, ja na moją obecną klasę nie narzekam. Nie odnosiło się to do niej...Adam G. pisze:Bez aluzji proszę, dziękuj losowi, że nie jesteś w innej klasie...JacekM pisze:Lepsza banda matołów niż konfidentów i fałszywych przyjaciół
bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.
Najgłupszą rzeczą, którą jak dotąd zrobiłem, był wybór studiów, których nie mogłem skończyć. No w końcu jednak rok po czasie ten dyplom zdobyłem, nawet z bardzo dobrą oceną, ale ile cierpienia to mnie kosztowało...
Innych większych głupot sobie nie przypominam. Tych mniejszych, drobnych upokorzeń było bez liku, brakuje miejsca by je powymieniać.
Innych większych głupot sobie nie przypominam. Tych mniejszych, drobnych upokorzeń było bez liku, brakuje miejsca by je powymieniać.
Sam je wybrałeś, kierując sie konkretnymi kryteriami - to też doswiadczenie. Ponadto choć ten czas mozna było spozytkować bardziej twórczo i mniej morderczo, nigdy nie jest to czas stracony - o czym się w zyciu na pewno nie raz przekonasz. Gorzej jeżeli decyzja wiąże sie z pewnym konkretnym ładunkiem emocjonalnym, nadziejami i wiarą. Wówczas roczarowanie potrafi bolec naprawde bardzo długo. Każdej następnej decyzji wówczas towarzyszy lęk. A wtedy o głupoty naprawde nietrudnoJarek pisze:Najgłupszą rzeczą, którą jak dotąd zrobiłem, był wybór studiów, których nie mogłem skończyć. No w końcu jednak rok po czasie ten dyplom zdobyłem, nawet z bardzo dobrą oceną, ale ile cierpienia to mnie kosztowało....
Na te mniejsze nie warto patrzeć, zwykle znaczą też niewiele. Szkoda zdrowia.Innych większych głupot sobie nie przypominam. Tych mniejszych, drobnych upokorzeń było bez liku, brakuje miejsca by je powymieniać.
- chruscik
- Dysklawiaturzysta
- Posty: 1209
- Rejestracja: 11 mar 2006, 9:17
- Lokalizacja: 411101 - Rakowiec
- Kontakt:
a podkreslilem, ze byly bo juz nie plywamRaelag pisze:o wow!
ja też się pochwalę: najlepszy w dzielnicy na 50 m w 4 klasach (styl dowolny)w tym roku drugi
szkoda... przepraszam, chwalę się
MOBILIS Ursus
Jak tam wspominamy to kilka "dziwnych" zdarzeń ode mnie.
Większość chyba z czasów liceum Gottwalda (obecnie Staszic). Ci, którzy kończyli tę szkołę zapewne potrafią sobie wyobrazić niektóre sytuacje.
1. Grając na WF w piłkę (na tym mniejszym boisku po stronie ogólniaka) kolega tak idealnie strzelił w kierunku bramki, że piłka przeleciała nad barakiem i trafiła w otwarte drzwi motorniczego tramwaju linii 15 (13N). Wszyscy byli zdziwieni.
2. Już w czwartej klasie LO kolega wziął od rodziców Trabanta. Na przerwie lekko nudząć się ustawiliśmy go w poprzek w bramie wjazdowej od strony Filtrowej. Dla nie znających miejsca - nie da się wyjechać samemu z tego miejsca, auto trzeba było wynieść, tylko ze śmiechu nikomu się nie chciało pomóc.
3. Na zajęciach z PO było strzelanie z kbks-u, za kulochwyt robiła ściana sali gimnastycznej LO, tłumaczyliśmy tow. pułkownikowi, że lepiej jednego kolegę zwolnić z zajęć i postawić mu 5 lub chociaż 4 (był bardzo ambitny) niż pozwolić mu strzelać (miał poważne problemy z wzrokiem). Niestety tow. się uparł i strzelec wybił okna w sali obok (kąt strzału 45 st.). Ale była awantura.
4. I jeszcze jedno z tymże osobnikiem od PO. Uparł się, że nauczy nas musztry a zwłaszcza wspólnego odpowiadania na pozdrowienie. Wychodziło oczywiście fatalnie, ale raz dla żartu postanowiliśmy się dobrze przygotować, ustawilismy wzorowy niemalże dwuszereg i na powitanie "Czołem uczniowie" wykrzyczeliśmy (chyba 18 chłopa) "Czołem ... telu ... sorze". Efekt był piorunujący. Rozbił sobie głowę (trochę nam go było szkoda). Zajęcia były w podziemiach w wąskim (maks 2 m) korytarzu, stąd efekt odpowiedzi był dosyć "zaskakujący" zwłaszcza jak w pamięci miał nasze poprzednie dość mrukliwe wypowiedzi.
5. W pracy magisterskiej popełniłem błąd rzędu 1000, o jego istnieniu dowiedziałem się kilka lat później jak już pracowałem. Śmieszne ale i przykre.
Większość chyba z czasów liceum Gottwalda (obecnie Staszic). Ci, którzy kończyli tę szkołę zapewne potrafią sobie wyobrazić niektóre sytuacje.
1. Grając na WF w piłkę (na tym mniejszym boisku po stronie ogólniaka) kolega tak idealnie strzelił w kierunku bramki, że piłka przeleciała nad barakiem i trafiła w otwarte drzwi motorniczego tramwaju linii 15 (13N). Wszyscy byli zdziwieni.
2. Już w czwartej klasie LO kolega wziął od rodziców Trabanta. Na przerwie lekko nudząć się ustawiliśmy go w poprzek w bramie wjazdowej od strony Filtrowej. Dla nie znających miejsca - nie da się wyjechać samemu z tego miejsca, auto trzeba było wynieść, tylko ze śmiechu nikomu się nie chciało pomóc.
3. Na zajęciach z PO było strzelanie z kbks-u, za kulochwyt robiła ściana sali gimnastycznej LO, tłumaczyliśmy tow. pułkownikowi, że lepiej jednego kolegę zwolnić z zajęć i postawić mu 5 lub chociaż 4 (był bardzo ambitny) niż pozwolić mu strzelać (miał poważne problemy z wzrokiem). Niestety tow. się uparł i strzelec wybił okna w sali obok (kąt strzału 45 st.). Ale była awantura.
4. I jeszcze jedno z tymże osobnikiem od PO. Uparł się, że nauczy nas musztry a zwłaszcza wspólnego odpowiadania na pozdrowienie. Wychodziło oczywiście fatalnie, ale raz dla żartu postanowiliśmy się dobrze przygotować, ustawilismy wzorowy niemalże dwuszereg i na powitanie "Czołem uczniowie" wykrzyczeliśmy (chyba 18 chłopa) "Czołem ... telu ... sorze". Efekt był piorunujący. Rozbił sobie głowę (trochę nam go było szkoda). Zajęcia były w podziemiach w wąskim (maks 2 m) korytarzu, stąd efekt odpowiedzi był dosyć "zaskakujący" zwłaszcza jak w pamięci miał nasze poprzednie dość mrukliwe wypowiedzi.
5. W pracy magisterskiej popełniłem błąd rzędu 1000, o jego istnieniu dowiedziałem się kilka lat później jak już pracowałem. Śmieszne ale i przykre.
Jeszcze ciepły przykład: wracając wczoraj wieczorem do domu doszedłem do wniosku, że warto się gdzieś przejechać, w wyniku czego pojechałem 23 na Malczew i wracałem stamtąd piechotą... To nie było zbyt przemyślane...
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27750
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
ROTFL!Kra pisze:1. Grając na WF w piłkę (na tym mniejszym boisku po stronie ogólniaka) kolega tak idealnie strzelił w kierunku bramki, że piłka przeleciała nad barakiem i trafiła w otwarte drzwi motorniczego tramwaju linii 15 (13N). Wszyscy byli zdziwieni.
Ej, a gdzie konkretniej pamiętasz może?Kra pisze:Zajęcia były w podziemiach w wąskim (maks 2 m) korytarzu
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!