Nazgul pisze:w zależności od interpretacji jest to łączenie albo i nie łączenie biletów
Tu się zgodzę, bo się kilka miesięcy temu mało nie zadyskutowałem na śmierć na ten temat ze Spokojnym (który, notabene, twierdził, że bywają takie sprawy w sądach i ludzie je przegrywają). On występował z pozycji ZTM, ja - pasażera "dokasowywującego" bilet. Nie udało mi się go przekonać, gdyż zabrakło mi podstaw prawnych ku temu. Tak więc doszedłem do nsatępujących wniosków:
1) Przepisy są rzeczywiście niejednoznaczne.
2) Wątpliwości powodują dwa elementy:
- "łączenie biletów"
- "w ramach jednego przejazdu" (czy te słowa w ogóle są potrzebne? czy można "połączyć" (w sensie interpretowanym przez ZTM w podpunkcie poprzednim) bilety
nie w jednym przejeździe?)
3) Co prawda nie byłem w stanie wykazać, że praktyki ZTM
nie mają żadnych podstaw prawnych, podczas gdy Spokojny miał argumenty na swoją rzecz (przy podejściu legalistycznym, dodam; nie zajmowaliśmy się sensem i logiką), ale skoro rzecz wynika z różnic w interpretacji, a ostatecznym interpretatorem jest ZTM, to działając w sytuacji niejasnej wbrew interesom pasażerów, wykazuje on co najmniej
złą wolę. A więc kradzież w majestacie prawa.
4) I rzeczywiście jedyną radą jest zmiana przepisów, usuwająca dwuznaczności.