: 08 paź 2008, 8:56
Przegubowiec:
Policjanci sprawdzą kierowców autobusów
Dziennik, Sławomir Ślubowski, 08-10-2008
Dziś rusza akcja wymierzona w kierowców łamiących przepisy. Policjanci biorący udział w akcji będą po cywilnemu.
Drogówka za aprobatą ZTM postanowiła zadbać o bezpieczeństwo pasażerów. Jeśli kierowcy autobusów złamią prawo, zostaną ukarani - Rygorystyczne przestrzeganie przepisów to koniec z dotrzymywaniem rozkładów jazdy - mówią kierowcy.
Policjant biorący udział w akcji będzie jeździć po cywilnemu. Stanie obok kabiny kierowcy i zacznie bacznie obserwować pracę szofera. Funkcjonariusz nie będzie interweniować w momencie, gdy dojdzie np. do wymuszenia pierwszeństwa, tylko dojedzie autobusem do końcowego przystanku i tam zaproponuje kierowcy mandat. Jeżeli ten nie zgodzi się go przyjąć, wówczas sprawa zostanie skierowana do sądu grodzkiego.
- Otrzymywaliśmy wiele sygnałów od pasażerów, że kierowcy nagminnie wjeżdżają na skrzyżowania na czerwonym świetle, zajeżdżają drogę albo też tarasują ronda - mówi młodszy insektor Wojciech Pasieczny z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Sto-
Policjancl w autobusie
łecznej Policji. A rzecznik ZTM Igor Krajnow dodaje: - Zależy nam na tym, by nasi kierowcy byli świadomi, iż łamiąc przepisy, podlegają takiej samej karze jak właściciele prywatnych aut. Chcemy po prostu wyeliminowć drobny odsetek tych, którzy są z przepisami na bakier - mówi Krajnow. "Dziennik" dotarł do raportów służb kontroli ruchu. W Warszawie szoferzy MZA są sprawcami średnio
co trzeciej kolizji lub wypadku. Miesięcznie z ich winy zostaje poszkodowanych ok. 20 - 30 osób. Najczęściej są to pasażerowie autobusów, którzy przewracają się w wyniku gwałtownego hamowania wozów. W czerwcu miejskie pojazdy wzięły udział w 300 stłuczkach, a w lipcu i sierpniu w ponad 400. W każdym z tych miesięcy doszło również do kilkunastu wypadków. Po wieści o kontrolach w za-
jezdniach i na pętlach autobusowych wrze. - Kompletny absurd - mówi Mariusz Laskowski, kierowca z Woronicza. - Policjanci powinni łapać piratów drogowych, a nie nas. To oni nam nagminnie zajeżdżają drogę, a potem korzystając z tego, że są szybsi, uciekają. Ja akurat tej kontroli się nie boję, nie zmienię stylu jazdy - dodaje Laskowski. A jego kolega z innej zajezdni dodaje, prosząc o anonimowość: - Ludzie się gotują ze złości, że traktuje się ich jak bandytów. Od dziś zaczynamy więc jeździć, przestrzegając każdego przepisu co do litery. I zobaczy pan, że rozkłady jazdy staną się fikcją -kończy. Natomiast prawnicy już ostrzegają, że ukaranie łamiących prawo kierowców nie będzie proste. - Wystarczy, że nie przyjmą mandatu i sprawa trafi do sądu grodzie-go - mówi mec. Tomasz Gałczyński z kancelarii Kochański, Brudkowski i Wspólnicy. -A tam kierowca może zostać uniewinniony z powodu słabego materiału dowodowego. Zeznanie policjanta przeciwko zeznaniu kierowcy. Brak dowodów w postaci np. nagrań z kamer monitoringu, że rzeczywiście zostało popełnione wykroczenia W autobusach powinno więc być co najmniej dwóch policjantów - dodaje Gałczyński. - Nie mamy tylu ludzi - twierdzi inspektor Pasieczny. - A co zrobią sądy, to zobaczymy.
Policjanci sprawdzą kierowców autobusów
Dziennik, Sławomir Ślubowski, 08-10-2008
Dziś rusza akcja wymierzona w kierowców łamiących przepisy. Policjanci biorący udział w akcji będą po cywilnemu.
Drogówka za aprobatą ZTM postanowiła zadbać o bezpieczeństwo pasażerów. Jeśli kierowcy autobusów złamią prawo, zostaną ukarani - Rygorystyczne przestrzeganie przepisów to koniec z dotrzymywaniem rozkładów jazdy - mówią kierowcy.
Policjant biorący udział w akcji będzie jeździć po cywilnemu. Stanie obok kabiny kierowcy i zacznie bacznie obserwować pracę szofera. Funkcjonariusz nie będzie interweniować w momencie, gdy dojdzie np. do wymuszenia pierwszeństwa, tylko dojedzie autobusem do końcowego przystanku i tam zaproponuje kierowcy mandat. Jeżeli ten nie zgodzi się go przyjąć, wówczas sprawa zostanie skierowana do sądu grodzkiego.
- Otrzymywaliśmy wiele sygnałów od pasażerów, że kierowcy nagminnie wjeżdżają na skrzyżowania na czerwonym świetle, zajeżdżają drogę albo też tarasują ronda - mówi młodszy insektor Wojciech Pasieczny z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Sto-
Policjancl w autobusie
łecznej Policji. A rzecznik ZTM Igor Krajnow dodaje: - Zależy nam na tym, by nasi kierowcy byli świadomi, iż łamiąc przepisy, podlegają takiej samej karze jak właściciele prywatnych aut. Chcemy po prostu wyeliminowć drobny odsetek tych, którzy są z przepisami na bakier - mówi Krajnow. "Dziennik" dotarł do raportów służb kontroli ruchu. W Warszawie szoferzy MZA są sprawcami średnio
co trzeciej kolizji lub wypadku. Miesięcznie z ich winy zostaje poszkodowanych ok. 20 - 30 osób. Najczęściej są to pasażerowie autobusów, którzy przewracają się w wyniku gwałtownego hamowania wozów. W czerwcu miejskie pojazdy wzięły udział w 300 stłuczkach, a w lipcu i sierpniu w ponad 400. W każdym z tych miesięcy doszło również do kilkunastu wypadków. Po wieści o kontrolach w za-
jezdniach i na pętlach autobusowych wrze. - Kompletny absurd - mówi Mariusz Laskowski, kierowca z Woronicza. - Policjanci powinni łapać piratów drogowych, a nie nas. To oni nam nagminnie zajeżdżają drogę, a potem korzystając z tego, że są szybsi, uciekają. Ja akurat tej kontroli się nie boję, nie zmienię stylu jazdy - dodaje Laskowski. A jego kolega z innej zajezdni dodaje, prosząc o anonimowość: - Ludzie się gotują ze złości, że traktuje się ich jak bandytów. Od dziś zaczynamy więc jeździć, przestrzegając każdego przepisu co do litery. I zobaczy pan, że rozkłady jazdy staną się fikcją -kończy. Natomiast prawnicy już ostrzegają, że ukaranie łamiących prawo kierowców nie będzie proste. - Wystarczy, że nie przyjmą mandatu i sprawa trafi do sądu grodzie-go - mówi mec. Tomasz Gałczyński z kancelarii Kochański, Brudkowski i Wspólnicy. -A tam kierowca może zostać uniewinniony z powodu słabego materiału dowodowego. Zeznanie policjanta przeciwko zeznaniu kierowcy. Brak dowodów w postaci np. nagrań z kamer monitoringu, że rzeczywiście zostało popełnione wykroczenia W autobusach powinno więc być co najmniej dwóch policjantów - dodaje Gałczyński. - Nie mamy tylu ludzi - twierdzi inspektor Pasieczny. - A co zrobią sądy, to zobaczymy.