: 09 lis 2009, 22:48
Odważna tezazzz pisze:Spisek?
Odważna tezazzz pisze:Spisek?
Po pierwsze - nie jest sama sobie winna, jeśli nikt jej wcześniej nie wpoił możliwych konsekwencji takiego zachowania i ostrożności przed ich poniesieniem. Bo że rodzice powinni być głównymi seksedukatorami to prawda, ale nasze postulaty sobie, a życie sobie i rodzice (o czym już pisałam zresztą, powtórzę) po prostu nie rozmawiają z dziećmi na takie tematy typu miłość do drugiej osoby, o samym seksie nie wspominając...kocur pisze:Nikt nie odbiera kobiecie prawa do decydowania. Przecież to ona sama zdecydowała się na seks, więc w czym problem? Jeśli dziewczyna poszła do łóżka z takim właśnie typem, bez jakiegokolwiek zabezpieczenia, to sama jest sobie winna.
Po pierwsze - tu nie chodzi o tylko o seks-edukację, a ogólnie o nauczenie brania odpowiedzialności za swoje czyny. Tej edukacji brakuje, zarówno w domu, jak i w szkole, ale także w życiu publicznym. W ogóle odpowiedzialność i myślenie o konsekwencjach stało się w nowoczesnym świecie jakieś takie niemodne. Tylko ten skostniały, zacofany Kościół Katolicki czasem coś o tym wspomni, ale kto by tam słuchał "moherów" i "czarnych".eM pisze:Po pierwsze - nie jest sama sobie winna, jeśli nikt jej wcześniej nie wpoił możliwych konsekwencji takiego zachowania i ostrożności przed ich poniesieniem. Bo że rodzice powinni być głównymi seksedukatorami to prawda, ale nasze postulaty sobie, a życie sobie i rodzice (o czym już pisałam zresztą, powtórzę) po prostu nie rozmawiają z dziećmi na takie tematy typu miłość do drugiej osoby, o samym seksie nie wspominając...
Po drugie - ten typ o którym wspomniałeś też ma zasrany obowiązek zadbać o antykoncepcję - czyli wysilić się na pójście do kiosku czy apteki i szarpnąć na wydatek paru złotych na prezerwatywy. I niezależnie od tego, czy ma lat 16, czy 30. No ta, ale w gumie to nie ma tyle przyjemności...
Mówiąc o "czystości przedmałżeńskiej", "grzeszności masturbacji", "potrzeby oczyszczenia ducha przez spowiedź", etc... Swoją drogą, księża w konfesjonale często są ponoć strasznie dociekliwi...kocur pisze:Tylko ten skostniały, zacofany Kościół Katolicki czasem coś o tym wspomni, ale kto by tam słuchał "moherów" i "czarnych".
Bez urazy, ale skoro nikt nie mówi o tym, żeby używać prezerwatyw, bo zdrowiej i bezpieczniej, to skąd ma się wziąć myślenie o odpowiedzialności? Mam (nie)szczęście, że mój balkon wychodzi na gimnazjum i słyszę, o czym dzieciaki rozmawiają... Mogiła, pomijając przechwałki, czego to oni nie robili, to są przekonani, że "zwalenie konia przed da spokój od wpadki". Coś jak nowa wersja stosunku przerywanego?kocur pisze:W ogóle odpowiedzialność i myślenie o konsekwencjach stało się w nowoczesnym świecie jakieś takie niemodne.
Pytanie, skąd ma wiedzieć?eM pisze:Po drugie - ten typ o którym wspomniałeś też ma zasrany obowiązek zadbać o antykoncepcję - czyli wysilić się na pójście do kiosku czy apteki i szarpnąć na wydatek paru złotych na prezerwatywy.
Oczywiście. W polskiej szkole, to napompują prezerwatywę helem i się nabijają - takie jest pierwsze spotkanie z prezerwatywą...eM pisze:Po pierwsze - nie jest sama sobie winna, jeśli nikt jej wcześniej nie wpoił możliwych konsekwencji takiego zachowania i ostrożności przed ich poniesieniem.
Ke?eM pisze:No ta, ale w gumie to nie ma tyle przyjemności...
Chyba raczysz żartować?Wolfchen pisze:Ke? "Złej baletnicy..."
Z gumą czy bez, to jak się nie potrafi, to i przyjemności nie będzie... Ot, krótka piłka.kajo pisze:Chyba raczysz żartować?
Racja, ale to nie zmienia faktu, że bez gumki jest przyjemniej.Wolfchen pisze:Z gumą czy bez, to jak się nie potrafi, to i przyjemności nie będzie... Ot, krótka piłka.
Powiem tak: szybciej. A to chyba nie w tym rzecz...kajo pisze:Racja, ale to nie zmienia faktu, że bez gumki jest przyjemniej.
Oj, to nie ma wpływu na szybkość, jak chcesz to kończysz, nie?Wolfchen pisze:Powiem tak: szybciej. A to chyba nie w tym rzecz...
Niekoniecznie. Zdanie partnerki również się liczy, równorzędnie.kajo pisze:Oj, to nie ma wpływu na szybkość, jak chcesz to kończysz, nie?
Nie o to chodzi, przecież można sobie wyćwiczyć wstrzymywanie, tak aby partnerka była maksymalnie zadowolona.Niekoniecznie. Zdanie partnerki również się liczy, równorzędnie.
E tam fajny temat.E, tam wstrzymywanie od razu. Można po prostu i przeciągnąć dłużej, ale chyba zbytni OT żeśmy tu zrobili