Sebastian pisze: ↑14 lis 2020, 1:08
No nawet jeśli, w ostatnim czasie podpalanie i dewastacje stały się nieodłącznym elementem demonstracji w zachodniej Europie. Skoro np. we Francji podczas święta narodowego
spalonych zostało prawie 850 samochodów to owi narodowcy z dorobkiem jednego podpalonego mieszkania od kilku lat (rok temu podczas Marszu Niepodległości spalono tylko flagę UE) do standardów europejskich jeszcze nie dorastają więc bez obaw.
Dewastacje wcale nie "stały się nieodłącznym elementem demonstracji w Zachodniej Europie", bo problem dotyczy niemal wyłącznie Francji, no i niekoniecznie "w ostatnim czasie", bo spalone samochody to element francuskiego folkloru już od dawna, dłużej, niż Marsz Niepodległości się w ogóle odbywa. Jak się odbywały marsze przeciw wyrokowi TK pod przewodnictwem magister Przyłębskiej, to wówczas niszczenie mienia rozumiane jako możliwe do zmycia graffiti doprowadziło do powołania przez tych samych narodowców brygad ochrony kościołów. Albo potępiamy niszczenie mienia, albo je akceptujemy, nie ma tutaj miejsca na relatywizm. Podstawą państwa prawa jest to, że obowiązuje ono jednakowo wszystkich obywateli, a nie pozwala patologii na terroryzowanie tych przystosowanych do życia w społeczeństwie.
Sebastian pisze:
A czy to na pewno byli narodowcy okaże się jak ich złapią (wizerunki upubliczniono).
Za każdym razem, jak czytam twoje insynuacje o prowokatorach, gdzieś z tyłu głowy słyszę pamiętne przemówienie Cyrankiewicza. Ostatnio na przykład utyskiwałeś na to, że kiedyś to lepiej sprawdzali ludzi na granicach, a teraz to przybywają do nas zagraniczni zadymiarze. Zastanawiam się więc, kiedy to sprawdzanie miało miejsce, bo przez ostatnie dwanaście lat mogliśmy cieszyć się wynikającym z układu z Schengen brakiem kontroli na granicach, a najwięcej tych całych "prowokacji" ma miejsce w roku, w którym na przemian albo my zamykamy granicę z sąsiadem, albo sąsiad z nami. Zdrowy rozsądek nakazuje mi więc wątpić w istnienie tych całych prowokatorów, no chyba, że polskich, choć skoro Marsz Niepodległości to rodzinna impreza, której nie można zakazać, a nie żaden faszystowski marsz, to chyba również mają pełne prawo w nim uczestniczyć. Ale słusznie, niech sprawiedliwości stanie się zadość, a sprawca, niezależnie od tego, czy okaże się on narodowcem, czy mitycznym prowokatorem, zostanie przykładnie ukarany.
Sebastian pisze:
Dziwić może to, że każdy skupia się na podpaleniu w którym nikt nie ucierpiał, a nikomu nie przeszkadza agresja policji - strzelanie do ludzi i celowanie w twarz, wyładowywanie agresji na dziennikarzach. Gdyby takie coś było na marszach aborcyjnych to byłaby afera na całą Europę, a tak cisza...
Powiedz właścicielowi mieszkania, że nie ucierpiał. Spalono człowiekowi spory kawałek mieszkania, w tym cenne materiały o Witkacym, a to, że nie było go w mieszkaniu, to kwestia tylko i wyłącznie szczęśliwego trafu. Ale w karaniu przestępstw nie ma miejsca na szczęśliwy traf i oprócz tego, że sprawcy powinni odpowiedzieć za zniszczenie mieszkania, to należałoby jeszcze dołożyć zarzut usiłowania zabójstwa. To właśnie z tego powodu o tej sprawie jest głośno w mediach - narodowcy zobaczyli transparent, z którym się nie zgadzali i postanowili zabić jego właściciela przez podpalenie mu mieszkania. Tragedii zapobiegła wyłącznie ich własna nieudolność, przez którą race "tylko" wywołały pożar w mieszkaniu poniżej, w którym na szczęście akurat nie było. Trzeba to powiedzieć otwarcie - bojówki próbują zabijać ludzi za publiczne manifestowanie własnych poglądów. Jakby się nie starać, żeby nie zauważyć tego podczas protestów w październiku, gdzie nacjonaliści niczym OMON na Białorusi grupami atakowali mniejsze grupki odłączające się od marszu, to teraz jest to widoczne jak na dłoni. Jeszcze trochę i wyjście z domu będzie w tym kraju niebezpieczne, ale ludzie tacy jak ty wówczas będą twierdzić, że to tylko incydenty, a na Zachodzie też się zdarza, że obywatel kończy z odciętą głową za swoje poglądy, więc bez obaw.
A oskarżanie mediów o to, że nie przeszkadza im agresja policji, to mam nadzieję, że jest żart, bo wszystkie media poza TVP ciągle informują o przypadkach nadużyć - także tematu postrzelenia dziennikarza w nich nie unikano. Zresztą do stosowania agresji przez policję na ogół dochodzi do nich na pokojowych manifestacjach lub w komisariatach, a nie w sytuacji, w której tłum radośnie plądruje Empik. Prawica pochwalała tłumienie siłą zamieszek w USA, nie tylko tych, podczas których plądrowano sklepy, członkowie i sympatycy Konfederacji rozpływali się także nad geniuszem Łukaszenki, gdy ten pozwalał na strzelanie do ludzi. Po raz kolejny dzielisz obywateli na tych, których prawo obowiązuje, i na polskich nacjonalistów, na których działania należy przymknąć oko.