Oznaczenie linii nie różni się graficznie od ZTM-owych oznaczeń innych "elek"....

...ale rozkład na przystanku już tak.

Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam


O przepraszam, eLki są kontrolowane przez ZTM. Problem jest, gdy jakaś gmina organizuje swoją komunikację podłączając się pod system bez wiedzy ZTMu...Teokryt pisze:To już nie jest jakaś tam linia, L-ki i komunikacja w gminach zaczyna wymykać się spod jakiejkolwiek kontroli jakości.
Dopłaca 20% ZTCWpx33 pisze:Skoro ZTM nie dopłaca do organizacji linii L-xx, nikomu nie robi różnicy czy gmina zamówi to sama czy przez ZTM.
No chyba nie zupełnie bez wiedzy skoro ta linia jest na internetowej mapie...Wolfchen pisze:O przepraszam, eLki są kontrolowane przez ZTM. Problem jest, gdy jakaś gmina organizuje swoją komunikację podłączając się pod system bez wiedzy ZTMu...
A ta jest?Wolfchen pisze:eLki są kontrolowane przez ZTM

A niby z jakiego powodu opłaty mają być ujednolicone ???? Wymyślnona w ZTM taryfa zupełnie nie ma sensu w komunikacji lokalnej, bo komunikacja w gminie podmiejskiej ma zupełnie inną strukturę niż komunikacja w centrum Warszawy.Teokryt pisze:mieć ujednolicone opłaty i zasady, ujednoliconą numeracje, ujednoliconą informacje pasażerską
Z takiego żeby z "Pipidówka" dojechać do centrum Warszawy na jednym, wspólnym bilecie.aqqaqq pisze: A niby z jakiego powodu opłaty mają być ujednolicone ???
Jeden będzie miał taką cenę, drugi inną, ZTM jeszcze swoją. Super udogodnienie dla pasażerów.aqqaqq pisze:Jeśli już mówimy o systemie aglomeracyjnym, to tylko takim w którym przewoźnik ustala cenę dla pasażera.
Ale tych wyjątkowych sytuacji jest bardzo dużo. Dowóz do kościoła, szpitala, urzędu ... To nie są masy pasażerów ale jednak takie połączenia są niezbędne i społecznie potrzebne. Prywatnym przewoźnikom działającym na zasadach rynkowych opłacałoby się jeździć tak na prawdę tylko w szczycie i to jeszcze pewnie w dni nauki szkolnej.aqqaqq pisze:Organizator transportu aglomeracyjnego ewentualnie powinien organizować system rozliczeń i mógłby w wyjątkowych wypadkach dofinansowywać niektóre linie.
Komunikacja publiczna z reguły nie jest dochodowa i rynek, tym bardziej telekomunikacyjny nie ma tu nic do rzeczy.aqqaqq pisze:Podobne rozwiązanie działa na rynku telekomunikacyjnym i nie ma żadnego powodu, dla którego nie zadziała na rynku komunikacji publicznej.
Może jeszcze zrzucić dofinansowanie komunikacji Ośrodkom Pomocy Społecznej...aqqaqq pisze: Dofinansowanie socjalne powinno być przez OPSy i kierowane bezpośrednio do potrzebujących.
Jeden wspólny fizyczny bilet nie ma nic wspólnego z jednolitą ceną. Systemy kart miejskich którymi opłacasz wiele usług są popularne na świecie.Bernard pisze:Z takiego żeby z "Pipidówka" dojechać do centrum Warszawy na jednym, wspólnym bilecie.
Telekomunikacja też nie była dochodowa, a administracja publiczna dokładała nie małe kwoty do rozbudowy i utrzymania infrastruktury. Obowiązywał kanon myślenia, że to nie może być dochodowe i że komercja nie zapewni wszystkim tanich i dostępych usług w pipidówach. Tak było w połowie świata. Rynek telekomunikacyjny w latach 70tych i rynek komunikacji publicznej obecnie są bardzo podobne.Bernard pisze:Komunikacja publiczna z reguły nie jest dochodowa i rynek, tym bardziej telekomunikacyjny nie ma tu nic do rzeczy.
Ale co z okresowymi, szczególnie sieciówkami? Na jednorazowych mało komu by się opłacało jeździć.aqqaqq pisze:Jeden wspólny fizyczny bilet nie ma nic wspólnego z jednolitą ceną. Systemy kart miejskich którymi opłacasz wiele usług są popularne na świecie.
Dla laika - owszem. Jednak tak nie jest. Wystarczy spojrzeć choćby na stronę kosztów i podaży.aqqaqq pisze:Rynek telekomunikacyjny w latach 70tych i rynek komunikacji publicznej obecnie są bardzo podobne.
I byłby taki sam burdel jak w Radomiu, gdzie działa kilkunastu przewoźników i każdy ma swoją taryfę, inne ceny i nie ma takiego czegoś jak sieciówki. Efekt? Każdy praktycznie ma swój samochód, a ilość regionalnych linii spada drastycznie, bo ludziom się nie opłaca kupować kilku różnych biletów...aqqaqq pisze:Jeśli już mówimy o systemie aglomeracyjnym, to tylko takim w którym przewoźnik ustala cenę dla pasażera.
Na szczęście w Polsce mamy społeczną gospodarkę rynkową, więc takie wizje pozostaną jedynie Twoim marzeniem.aqqaqq pisze:Organizator transportu aglomeracyjnego ewentualnie powinien organizować system rozliczeń i mógłby w wyjątkowych wypadkach dofinansowywać niektóre linie.