Myślałem, że to dość logiczne.
Byłem już świadkiem uszczęśliwienia pana, który sforsował bramki
Moderator: JacekM
Rozporządzenie to tylko przepisy proceduralne, podstawy legitymowania muszą być oparte na podstawie Ustawy o Policji. Niemniej, policjant może powiedzieć przecież, że legitymowany odpowiada wizerunkowi podejrzanemu i udowodnij mu, że niefik pisze:§ 3. Policjant ma prawo legitymowania osób, gdy ustalenie ich tożsamości jest niezbędne do wykonania czynności służbowych, a w szczególności w celu:
1) identyfikacji osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa lub wykroczenia,
2) ustalenia świadków zdarzenia powodującego naruszenie bezpieczeństwa lub porządku publicznego,
3) wykonania polecenia wydanego przez sąd, prokuratora, organy administracji rządowej i samorządu terytorialnego,
4) identyfikacji osób wskazanych przez pokrzywdzonych jako sprawców przestępstw lub wykroczeń,
5) poszukiwania osób zaginionych lub ukrywających się przed organami ścigania albo wymiarem sprawiedliwości.
I ta przyczyna musi być wyraźnie podana przez policjanta.
Tak. To chyba kwestia głębokości.Wolfchen pisze:Czy odczuliście, że na M2 jest wyraźnie chłodniej, niż na M1?

Tunel znajduje się 8 metrów pod dnem, a nie pod powierzchnią wody. To są tony ziemi, nie wydaje mi się, żeby Wisła mogła znacząco odprowadzać ciepło.plunio7 pisze:W okresie zimowym średnia temperatura wody w Wiśle to 2,2*C. Czy rzeka nie działa jak olbrzymi układ chłodzący?
A powiedz mi - co ci się takiego stało przez te wylegitymowania, że aż postanowiłeś narobić policjantom koło pióra poświęcając swój z pewnością jakże cenny czas na smarowanie jakichś pisemek, które odbierający wkłada do segregatora z napisem "Zbędne i zabawne - odpisać coś na odpierdol"?Wolfchen pisze:fik pisze: Z autopsji powiem tyle, że kiedyś w Szczecinie w ciągu godziny zostałem wylegitymowany i spisany przez trzy różne patrole, jak czekałem na pociąg - prokurator miał co robić, bo każdą tę czynność zaskarżyłem osobno i otrzymałem stosowne pisma, że zostało rozpoczęte postępowanie dyscyplinarne, ale co więcej - nie pamiętam. Niestety, mało kto wie, że takie legitymowanie można zgłosić wyżej i policjant może mieć koło tyłka (a przynajmniej będzie się musiał z tej czynności szczegółowo wytłumaczyć na piśmie).
Istnieje też taka (bardzo realna, o czym się przekonałem kiedyś na własnej skórze), że ktoś wchodząc na mniej znaną mu stację i/lub od innej niż zwykle strony, zwłaszcza gdy po drodze jest jakiś zakręt, w pewnym momencie zagapi się i (na stacjach gdzie jest wspólny peron dla obu kierunków) wsiądzie do pierwszego lepszego składu który podjedzie. Dlatego oznaczenia takie jak "M1 Kabaty" i "M1 Młociny" są IMHO jak najbardziej słuszne - poza tym porządek musi byćCzotyk pisze:W naszym metrze są sztywno wyznaczone trasy i oznaczenie pociągu M1 Kabaty jest zbędne bo będąc np. na stacji Stokłosy i chcąc jechać na północ zawsze (poza sytuacjami awaryjnymi) dojadę tą samą trasą na tę samą stację końcową Młociny, nie grozi mi, że wsiądę do pociągu na jadącego na Rondo Daszyńskiego.
Poczytałem ten wątek i powiem, że zgodne jest to z moimi (z metra i spoza metra) doświadczeniami. Nie wiem, czy w takich sytuacjach zagadując policjanci próbują jakoś nawiązać rozmowę (co zwykłym patrolom wychodzi podobnie jak nodze od szafy taniec - dzielnicowi czy "kryminalni" bywają ciekawsi w rozmowie), czy najzwyczajniej wypytując o to i owo bezprawnie przekraczają swoje ustawowe uprawnienia.Poc Vocem pisze:Policja ma prawo spisywać bez powodu.

Mi pachnie odchyleniami po dorwaniu się do jakiegokolwiek munduru. Co jest chyba zresztą nawet naukowo udowodnione, że niektórym ludziom, gdy założą mundur, trochę odwala i czują się zbyt ważni.Wiliam pisze:Pachnie równymi i równiejszymi.