21 głupstw, czyli co najgłupszego zrobiliście w swoim życiu?

Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 10 kwie 2007, 23:18

Fikander pisze:
Kra pisze:1. Grając na WF w piłkę (na tym mniejszym boisku po stronie ogólniaka) kolega tak idealnie strzelił w kierunku bramki, że piłka przeleciała nad barakiem i trafiła w otwarte drzwi motorniczego tramwaju linii 15 (13N). Wszyscy byli zdziwieni.
ROTFL!
to u mnie na wf-ie, jak graliśmy na dworze, piłka wpadła na stację metra - odbiła się od znaku KABATY i turlała się na antresoli. Na szczęście nikt nie dostał piłką, bo z tego wyjścia mało kto korzysta.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27750
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 10 kwie 2007, 23:25

MeWa pisze:to u mnie na wf-ie, jak graliśmy na dworze, piłka wpadła na stację metra - odbiła się od znaku KABATY i turlała się na antresoli
i tam, wejście do stacji metra jest spore, w opisywanym przypadku znam jednak miejsce, odległość i zadrzewienie okolicy, więc mogę zaświadczyć, że osiągnięcie jest niebagatelne ;)
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

Awatar użytkownika
Kleszczu
Stoi... Sofista?
Posty: 11540
Rejestracja: 14 gru 2005, 19:48
Lokalizacja: Nowe Włochy
Kontakt:

Post autor: Kleszczu » 10 kwie 2007, 23:29

MeWa pisze:
Fikander pisze: ROTFL!
to u mnie na wf-ie, jak graliśmy na dworze, piłka wpadła na stację metra - odbiła się od znaku KABATY i turlała się na antresoli. Na szczęście nikt nie dostał piłką, bo z tego wyjścia mało kto korzysta.
Gdzie chodziłeś do tej szkoły :?:
"Ale potrafił podać dokładnie godziny wyjazdu i przyjazdu pociągu Paryż-Berlin, kombinacje połączeń między Lyonem i Warszawą.(...) Nawet naczelnik stacji by się w tym zgubił..."
Albert Camus-"Dżuma"

"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 10 kwie 2007, 23:39

na Kabatach :P
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Awatar użytkownika
span
Posty: 435
Rejestracja: 15 gru 2005, 0:47
Lokalizacja: OcHoTa rEwIr

Post autor: span » 11 kwie 2007, 0:16

MeWa pisze:na Kabatach :P
bliżej nie było :?:
KS Unibax Toruń - mój klub
503 - moja linia
208 - linia z przymusu

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 11 kwie 2007, 0:20

ojj jak mieszkałem na Kabatach, to szkoła była na Służewiu, a jak przeprowadziłem się na Ochotę, to szkoła wyniosła się na Kabaty. Ale odległość wcale mi nie przeszkadzała - wszak była to możliwość przejazdu metrem przez 11 stacji :D
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Kra
Posty: 1875
Rejestracja: 16 lut 2006, 9:28
Lokalizacja: Żoliborz/Bielany

Post autor: Kra » 11 kwie 2007, 9:48

Fikander pisze:
Kra pisze:Zajęcia były w podziemiach w wąskim (maks 2 m) korytarzu
Ej, a gdzie konkretniej pamiętasz może? :)
Dokładnie to były w skrzydle ogólniaka od bocznego boiska, coś co jest tym niby parterem w tej części. Sale miały okna od wewnętrznego dziedzińca, korytarz zakratowany miał okna od boiska. Nie pamiętam tylko gdzie był skład broni, z kbks, pistoletami TT i jedną pepeszą czy na końcu tego korytarza czy gdzieś na II piętrze w skrzydle ogólniaka.
Gdzie było pomieszczenie drużyny harcerskiej ?

Awatar użytkownika
PiotrekP
Posty: 2327
Rejestracja: 04 wrz 2006, 19:17

Post autor: PiotrekP » 11 cze 2007, 11:59

Co do głupich rzeczy, to te, co na razie mi przychodzą do głowy, to jak byłem mały i rysowałem do szkoły (1 klasa?) o rodzinie, no bo dopiero zaczął się rok szkolny i z tego podniecenia wbiłem sobie ołówek w rękę. Wkład widać jeszcze teraz ;)
A drugie, to z rok temu jeszcze w starej szkole, szedlem z przyjaciółką, gadamy sobie gadamy, a ona nagle, wiesz co i zwymiotowała na najgłówniejszą część szkoły a po czym i ja... Później nie wiedzieliśmy jak się zachować i staliśmy i gapiliśmy się na to, póki nie zadzwonił dzwonek :D :D

Awatar użytkownika
Janeczek
Posty: 429
Rejestracja: 24 wrz 2006, 11:36
Lokalizacja: Piaseczno

Post autor: Janeczek » 11 cze 2007, 15:57

Petuś pisze: A drugie, to z rok temu jeszcze w starej szkole, szedlem z przyjaciółką, gadamy sobie gadamy, a ona nagle, wiesz co i zwymiotowała na najgłówniejszą część szkoły a po czym i ja... Później nie wiedzieliśmy jak się zachować i staliśmy i gapiliśmy się na to, póki nie zadzwonił dzwonek :D :D
Wybacz, nie rozumiem. Tak sobie szliście i nagle potężny haft na orła i czerwoną tabliczkę :shock: To bez sensu #-o

Awatar użytkownika
Piotrek
Posty: 5819
Rejestracja: 30 gru 2005, 10:27
Lokalizacja: Radiowo/Bemowo

Post autor: Piotrek » 11 cze 2007, 15:59

Janeczek pisze:Wybacz, nie rozumiem. Tak sobie szliście i nagle potężny haft na orła i czerwoną tabliczkę :shock: To bez sensu #-o
To chyba po wódce 8-[
Kasta pianistów
Pozdrawiam, Szafran.

Awatar użytkownika
Janeczek
Posty: 429
Rejestracja: 24 wrz 2006, 11:36
Lokalizacja: Piaseczno

Post autor: Janeczek » 11 cze 2007, 16:03

Piotrek pisze:
Janeczek pisze:Wybacz, nie rozumiem. Tak sobie szliście i nagle potężny haft na orła i czerwoną tabliczkę :shock: To bez sensu #-o
To chyba po wódce 8-[
W jego wieku to normalne :D

Awatar użytkownika
rzeznik
Posty: 327
Rejestracja: 13 maja 2007, 19:41
Lokalizacja: z masarni

Post autor: rzeznik » 11 cze 2007, 18:34

Najglupsze co w zyciu zrobilem? To, ze poszedlem na dzienne studia. Stracilem kupe czasu i nerwow przez cholerna codzienna szkolke, a oplakane skutki tego kroku byly jeszcze obszerniejsze, ale tym juz nie bede sie chwalil ](*,)

Najwazniejsze, ze teraz jestem na zaocznych i mam swoja wymarzona od lat robote :D
rury

Gacek
Posty: 1445
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Loża Sadystów- marquis de Sade. Gare Centrale
Kontakt:

Post autor: Gacek » 11 cze 2007, 20:22

Piotrek pisze:To chyba po wódce 8-[
Sok jabłkowy sfermentował....

Ustawa o wychowaniuw trzeźwości! :-P
Całuję Was w Wasze małe serduszka.

ctl83
Posty: 229
Rejestracja: 24 mar 2006, 19:49
Lokalizacja: Wola

Post autor: ctl83 » 20 cze 2007, 18:46

Teraz kolej na mnie.

Kiedyś u babci nalałem wody do kosza z brudną bielizną dzień przed wyjazdem. Gdy przyjechałem ponownie, babcia powiedziała że wie, że to ja i że przeze mnie zbutwiało. Ja nie wiedziałem o co chodzi, bo wtedy jeszcze nie znałem takiego słowa i myślałem, że jak się naleje wody to będzie po prostu mokre.

Naciskałem przycisk dzwonka, na którym była namalowana żarówka, w nadziei na zapalenie światła, pomimo interwencji wściekłej sąsiadki.

Mama kazała mi wyrzucić zbędne słoiki z piwnicy. Ja natomiast je stłukłem (nie tylko te zbędne :grin: ) i zamiotłem za szafę.

Zrobiłem widelcem dziurę w cieście upieczonym przez babcię, po czym koniecznie chciałem się położyć spać (o godzinie 19:00) w nadziei, że nie będą mnie budzić w tej sprawie. :grin: Potem okazało się że to ciasto było przeznaczone do pokruszenia (coś jak "kopiec kreta").

Strząsnąłem niedojrzałe jabłka z gałęzi i koniecznie chciałem się dowiedzieć, ile ton one ważą. Byłem zawiedziony, gdy dowiedziałem się że około 0,02 tony (20 kilogramów).

Z moją kuzynką zerwaliśmy wszystkie porzeczki z krzaka, następnie robiliśmy sok za pomocą sokownika produkcji radzieckiej całkiem po ciemku, bo w pokoju nie działało światło. Mama przez cały wieczór podejrzewała mnie o to, że uplamiłem dywan.

Opowiedziałem moim 2 lata młodszym współlokatorom, że kiedyś ktoś dzwonił po akademiku i mówił, że na recepcji jest paczka do odebrania. Przekonałem ich że to świetna zabawa i nawet podpowiedziałem do kogo mają zadzwonić. :grin: Następnie próbowałem podpytać koleżankę, czy dała się nabrać, ale ona stwierdziła, że głupia nie jest i że wie kto to zrobił.

Pracę zaliczeniową, którą należało oddać do końca czerwca ja oddałem w październiku. Niestety wykładowca nie pracował już na uczelni i musiałem go szukać na UW. Wobec tego pojechałem na Krakowskie Przedmieście i tam okazało się, że jego wydział znajduje się na Służewcu.

Awatar użytkownika
Emdegger
Posty: 1687
Rejestracja: 24 wrz 2006, 12:30
Lokalizacja: z kobiety
Kontakt:

Post autor: Emdegger » 21 cze 2007, 17:24

ctl83 pisze:Pracę zaliczeniową, którą należało oddać do końca czerwca ja oddałem w październiku. Niestety wykładowca nie pracował już na uczelni i musiałem go szukać na UW
Powinieneś się cieszyć, że człowiek pnie się w górę hierarchii naukowej ;)
"Coś ci powiem chłopcze! Gdy będziesz wracał do domu dziś wieczór, a jakiś psychopata rzuci się na ciebie z garścią malin, nie przyłaź mi tutaj skomleć." - John Cleese

ODPOWIEDZ