pawcio pisze:Cypis pisze:Słowo "powinien" należy tutaj rozumieć jako "tak uważam/myślę/chcę - Pawcio" czy też jest postawa prawna jakaś?
Owszem.
Nie wiadomo tylko, którą część powyższego pytania potwierdzasz słowem "owszem".
pawcio pisze:Definicja tego, co uznaje się za prowadzenie pojazdu.
Co to jest "definicja tego, co uznaje się za prowadzenie pojazdu"? Przykładowo - (WE) nr 561/2006 zawiera definicje "czasu prowadzenia pojazdu", "dziennego czasu prowadzenia pojazdu", "okresu prowadzenia pojazdu" oraz kilka innych. Zawiera także - o zgrozo - definicję samej przerwy. Możesz wyjaśnić, jaką definicję "prowadzenia pojazdu" masz na myśli i jakie z tej definicji wynikają uwarunkowania co do przerw?
pawcio pisze:Cypis pisze:Poważnie pytasz, czy chcesz kogoś obrazić? Osoba zawodowo układająca rozkłady jazdy zadaje pytanie, co to jest rozkład jazdy??!!
Nie.
Czyli jest dla Ciebie jasne, co to "rozkład jazdy". Po co więc mnie o to pytasz?
pawcio pisze:Pytam się o Twoją definicję tego pojęcia.
Śmiało możesz podstawić jako odpowiedź swoją własną definicję, jakakolwiek by ona nie była. Z góry się z tą definicją zgadzam!
Bądź co bądź - na co dzień jadę w/g rozkładu ułożonego przez Ciebie właśnie. Skoro ja jestem w stanie - w trudzie i znoju - odczytać i zrealizować to, co Ty byłeś w stanie - w trudzie i znoju - napisać i zaplanować, nie ma siły, byśmy nie mówili o tym samym. Tak czy tak - ja, tysiące kierowców, dyspozytorzy, ekspedytorzy, NR, ITD, itp - nazywamy to "coś" rozkładem jazdy. A Ty? Jakoś inaczej?! Nie bądź żyła - powiedz!
pawcio pisze:PWN w internetowym Słowniku Języka Polskiego pisze:rozkład jazdy (pociągów, autobusów)
1. «rozplanowanie godzin odjazdów i przyjazdów pociągów, autobusów»
Nie wynika z tego nic, co by wskazywało, że rozkład jest albo kartką dla kierowcy, albo dla pasażera.
Dokładnie to właśnie wynika! Rozplanowanie GODZIN odjazdów i przyjazdów (jak Ci się nie podoba, poszukaj w innym słowniku, powodzenia!). Zarówno pasażer jak i kierowca osiągają z tej jakiejś tam "kartki" - każdy ze swojej - pewne istotne dla siebie informacje. Pasażer np. otrzymuje ofertę, kierowca wie, kiedy może odjechać. Z tych danych - rozkładowych godzin przyjazdów i odjazdów (i tylko z nich! - co uważam za kretyństwo) ustawodawca wywiódł był obowiązkowe przerwy.
pawcio pisze:Możemy jeszcze wrócić do prawa przewozowego, ale wówczas ewidentnie wychodzi na to, że rozkład jazdy wisi na przystanku dla pasażera.
Nie dziwne, że rozkład wisi na przystanku, skoro prawo przewozowe omawia relacje z dziedziny konsumenckiej... Primo - w prawie przewozowym brak definicji legalnej (nawet, gdyby była, dotyczyłaby tylko prawa przewozowego...), drugo - w ustawie o czasie pracy kierowców nie ma delegacji, by owej definicji akurat w prawie przewozowym poszukiwać, trzecio - regulacje zawarte w prawie przewozowym dotyczą oferty i zawieranej na jej podstawie umowy. Czyli dziedzin nieco odległych od prawa pracy....
pawcio pisze:I jeszcze jedno. W języku warszawskiej komunikacji miejskiej rozkłady jazdy są tylko na przystankach. Kierowcy otrzymują kartę kierowcy/motorniczego.
Ach tak. Niesamowite! W takim razie - wyjaśnij, co to za zwierz (przecież nie rozkład jazdy!) -
załącznik zgodny z art 20 ust. 1 do zezwolenia z art 18 ustawy o transporcie drogowym??
Po jaką cholerę każdego dnia dyspozytorzy na warszawskich zajezdniach się tyle męczą i po cholerę kierowcy pilnują, czy aby zabrali na wóz komplet wymaganych kwitów? Skoro istnieje nawet jakiś "język warszawskiej komunikacji" zapewne istnieje jakieś lokalne prawo... Oświeć nas!!
pawcio pisze:Harmonogram pracy motorniczy otrzymuje na koniec każdego miesiąca na miesiąc następny i tam ma wszystko napisane, co chce ustawodawca. To się nazywa zwyczajowo grafik i z rozkładami jazdy ma on niewiele wspólnego.
OK, bardzo dobrze. Zakonotujmy. Grafik to NIE JEST rozkład jazdy.
Zgadza się?
pawcio pisze:Taki jest zapis w umowach wieloletnich ZTM-TW i ZTM-MZA.
Od kiedy umowy cywilne są źródłem prawa?! Jeszcze raz - podaj podstawę prawną jakiejś spec-organizacji KM akurat w Warszawie.
pawcio pisze:Podstawa? Zasada swoby zawierania umów. Początek Kodeksu Cywilnego z 1960 roku.
A jeśli - zgodnie z zasadą swobody zawierania - umówię się z BMS, że SWL są zabronione, to co wtedy? Czy jeśli sie umówię z Kuflem, w obecności notariusza nawet, że będziemy jeździć lewą stroną, będziemy mogli jeździć lewą stroną?!?!
Pawciu, litości, bardzo, bardzo proszę! Nasza dotychczasowa dyskusja coś wniosła - dla mnie przynajmniej - i szczerze wolałbym, abyś nie dawał mi aż tak wyraźnych dowodów ignorancji w zakresie podstawowym. Znając wcześniejsze wypowiedzi nie uwierzę łatwo. Jeśli nie chcesz dyskusji - po prostu powiedz
Najważniejsze bodaj pytanie:
Czy "przerwanie(przerwa/zmiana linii)" jest traktowane jako przerwa w rozumieniu ustawy o czasie pracy kierowców?
==============
pawcio pisze:PS. Coś się nerwowy robisz i jakoś tak personalnie próbujesz uderzać.
Dziękuję za uznanie! Ja nie próbuję, ja uderzam
To, że mylisz "uderzenia" ad hominem z ad personam - klasyczne sam wyraziłeś właśnie powyżej - kto więc jest nerwowy?

... no cóż, młody jesteś, masz prawo nie rozróżniać. Niechaj to pójdzie na karb niedostatków obecnej edukacji. Pytanie o rozkłady w Twoich akurat ustach zabrzmiało przezabawnie. Uśmiechnij się! Zaś zwłaszcza nie obrażaj, nie ma o co. Żadna praca nie hańbi, poza pracą społeczną. Jeśli tak było - przepraszam. Każdego szkoda!
P.P.S.
Czy wspomnianą już kilka dni temu lekturę uzasadnienia do ustawy masz wreszcie za sobą?
Jak nie, spokojnie poczekam, i tak bywam tu raz na kiedy.