W środe jechałem 514 to jeden chłopaczek za Saską wcisnął na żądanie, na Wale autobus się zatrzymal ale okazało się że chłopak sie po prostu pomylił więc wymiana byla zerowa po czym znowu zatrzymal autobus na Torwarze gdzie wysiadł sam (i nikt przy okazji nie wsiadł).
Dodatkowe przystanki podczas mrozĂłw
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
Tak samo jest jak ruszysz z Al. Witosa, ktoś chce wysiąść na Warneńskiej, ale wciska już przy Torze Stegny, kierowca się zatrzmyuje a nikt nie wychodzi. Te "przystanki mrozowe" to jest udręka dla kierowcówdzidek pisze:Inne 401 z rana podobnie. Kierowca ledwo ruszył z Hynka tym razem w stronę Ursusa i już NŻ się zapaliło. Przystanek Orzechowa drzwi się otwierają nikt nie wysiada. Kierowca rusza i znowu NŻ dopiero na Przedpolu ktoś wysiadł
1069, 7722
Ulubione wozy: 5240, 5243, 6207
817, WKD, R1, S1
Ulubione wozy: 5240, 5243, 6207
817, WKD, R1, S1
A nie mógłby ktoś takiemu pasażerowi zwrócić uwagi? Wielu osobom pomagają te przystanki mrozowe w krótszym oczekiwaniu na autobus i dzięki temu mniej się marźnie. A to że trafi się jakis nie doinformowany pasażer, to wcale nie oznacza że idea jest zła. Ja jestem za mrozowymi przystankami. Jeśli ktoś dzięki temu się nie zaziębi, nie rozchoruje, to wszak jest to dobre rozwiązanie. A pasażer jadący, który dotrze kilka minut później w tym przypadku powinien to jakos przecierpieć. Może innym razem właśnie ten pasażer mógłby czekac 30 min. na autobus, a tu przyjedzie 4xx/5xx i dzięki temu nie zmarźnie. Troche wyrozumioałości. Temat powinien byc tylko informujący o uruchomieniu i zawieszeniu przystaków mrozowych. A dyskusja czy są potrzebne przystanki mrozowe czy nie, jest bez sensu.
A co do prowadzących autobusy, to kierowca, który się do tego nie stosuje, powinien przestać byc kierowcą autobusu miejskiego w Warszawie.
A co do prowadzących autobusy, to kierowca, który się do tego nie stosuje, powinien przestać byc kierowcą autobusu miejskiego w Warszawie.
"Livin' On A Prayer"
----------
Aby się dowiedzieć kim jestem, trzeba mnie najpierw poznać.
----------
Linie blisko mojego domu.
M2, 106, 162, N14, N16, N64.
----------
Aby się dowiedzieć kim jestem, trzeba mnie najpierw poznać.
----------
Linie blisko mojego domu.
M2, 106, 162, N14, N16, N64.
Dlaczego?Bon Jovi pisze:A dyskusja czy są potrzebne przystanki mrozowe czy nie, jest bez sensu.
Za to inny pasażer czekający na przyjazd przyspieszonego na planowym przystanku będzie czekał dłużej, zaziębi się i rozchoruje. Na przystankach, na których planowo przyspieszone się nie zatrzymują, są inne linie i to na nie należy wychodzić, a nie na przyspieszone.Bon Jovi pisze:Jeśli ktoś dzięki temu się nie zaziębi, nie rozchoruje, to wszak jest to dobre rozwiązanie. A pasażer jadący, który dotrze kilka minut później w tym przypadku powinien to jakos przecierpieć.
Dlatego rozkład jazdy na liniach przyspieszonych powinien uwzględniać wydłuzony czas przejazdu. Czy są jakieś przystanki obsługiwane tylko liniami przyspieszonymi? Nie chcę mi się teraz sprawdzać wszystkich przystanków. Jesli tak, to powinien na takim przystanku pojawić się koksownik jeśli dużo osób czeka. Jeśli to jest przystanek początkowy, to autobus o czasie powinien przyjechać. Ewentualnie na takiej linii w miare możliwości technicznych podstawić jeden wóż więcej aby nie było opóźnień. Są rożne rozwiązania. Linia 1xx/2xx/3xx jeżdżąca co 30 minut i mijhająca ten przystanek inna linia 4xx/5xx która przyjeżdża w międzyczasie, jest pomocna. Wyjście na dany kurs o tyle się sprawdza jeśli linia jeżdzi regulanie, a co jeśli wypadnie, przez jakąś stłuczke? Wtedy taka linia 4xx/5xx jest mile widziana i dzięki temu nie trzeba czekac 30 minut na następny bus.
A dlatego jest bez sensu dyskuscja o tym czy przystanki mrozowe sa potrzebne czy też nie, ponieważ zasada wprowadzeniu przystanków mrozowych ma na celu zmniejszenie czasu oczekiwania na pojazd. Tzn. inna osoba zamiast 30 minut lub 20 minut poczeka 15 minut lub 10 minut. A Ty poczekasz do około 5 minut dłużej, czyli bilans jest na korzyść dla pasażerów.
A dlatego jest bez sensu dyskuscja o tym czy przystanki mrozowe sa potrzebne czy też nie, ponieważ zasada wprowadzeniu przystanków mrozowych ma na celu zmniejszenie czasu oczekiwania na pojazd. Tzn. inna osoba zamiast 30 minut lub 20 minut poczeka 15 minut lub 10 minut. A Ty poczekasz do około 5 minut dłużej, czyli bilans jest na korzyść dla pasażerów.
"Livin' On A Prayer"
----------
Aby się dowiedzieć kim jestem, trzeba mnie najpierw poznać.
----------
Linie blisko mojego domu.
M2, 106, 162, N14, N16, N64.
----------
Aby się dowiedzieć kim jestem, trzeba mnie najpierw poznać.
----------
Linie blisko mojego domu.
M2, 106, 162, N14, N16, N64.
Proponujesz zmieniać rozkład jazdy na czas mrozów, czy tak ogólnie wydłużyć czasy dla pośpiechów?Bon Jovi pisze:Dlatego rozkład jazdy na liniach przyspieszonych powinien uwzględniać wydłuzony czas przejazdu.
Albo zamiast 10 minut poczeka 5. Dlaczego zakładasz, ze taki ktoś musiałby czekać pół godziny?Bon Jovi pisze: Tzn. inna osoba zamiast 30 minut lub 20 minut poczeka 15 minut lub 10 minut.
Poza tym jeśli linia jeździ co 30 minut, to się wychodzi na konkretny kurs i się czeka.
Kolejna sprawa - ile jest w mieście takich przystanków, gdzie jest jedna linia jeżdżąca co pół godziny, a poza tym tylko pośpiechy?
Ponadto jeśli na jakimś przystanku zatrzymuje się tylko jedna linia, i to w dodatku jeżdżąca dwa razy na godzinę, to chyba to o czymś świadczy?
Skąd wiesz, że ok. 5 minut? Jeśli chcę wsiąść w 503 na Dolnej i jeden kurs nie ma żadnego dodatkowego zatrzymania, a kolejny zatrzymuje się na każdym przystanku i za każdym razem dla jednej osoby, to się robi dziura na pół godziny.Bon Jovi pisze: A Ty poczekasz do około 5 minut dłużej,
A ja jestem przeciw. Jak jadę 5 minut dłużej autobusem to mogę nie zdążyć na przesiadkę i łańcuch toczy się tak dalej. A skoro ja mogłem przykładowo wytrwać w miejscu o wiele więcej niż godzinę przy mrozach rzędu nawet -20 stopni to wierzę, że pasażerowie dadzą radę stać na przystanku przez 10-15 minut.Bon Jovi pisze:Ja jestem za mrozowymi przystankami. Jeśli ktoś dzięki temu się nie zaziębi, nie rozchoruje, to wszak jest to dobre rozwiązanie. A pasażer jadący, który dotrze kilka minut później w tym przypadku powinien to jakos przecierpieć. Może innym razem właśnie ten pasażer mógłby czekac 30 min. na autobus, a tu przyjedzie 4xx/5xx i dzięki temu nie zmarźnie. Troche wyrozumioałości.
Tylko na czas mrozów. A po mrozach skrócić czas przejazdu do takiego aby były to rzeczywiście linie przyspieszone.bepe pisze:Proponujesz zmieniać rozkład jazdy na czas mrozów, czy tak ogólnie wydłużyć czasy dla pośpiechów?
Ogólnie napisałem że 30 minut, nie brałem średniego czasu. ZTM powinien monitorować sytuacje na bierząco i jeśli tak jest jak piszesz, że czekasz na 503 i przez to że jeden kurs zatrzymuje się na wszystkich przystankach przyjeżdża o tej samej porze co drugi, to napisz do ZTM. Wysyłaja sporo wtyczek na linie, taka wtyczka powinna być wzmocnieniem takiego kursu. Może ktos kto się bardziej w tym orientuje by wiedział jak to rozwiąć. A jeśli to przypadek jednostkowy, to innego dnia nie będzie dany kurs łapał wszystkich przystanków. A jeśli każdy kurs łapie, to znaczy że trasa linii powinna iśc do zmiany tak aby nie łapała linia 503 takich opóźnień.
Zresztą w zespole przystankowym Dolna jest spory wybór linii. Ale ja nie wiem gdzie ty chcesz dojechać, dlatego wysyłaj pisma do ZTM jeśli taka sytuacja podczas mrozów się powtarza.
Nie da się każdemu dogodzić. Pisałem że ogólny bilans jest na plus, ale jeśli patrzyć jednostkowo to dla jednych się pogorszyła sytuacja i a dla drugich polepszyła, jest tez grupa osób którzy tego nie odczują. Jak skończą się mrozy to sytuacja wróci do normy i mogł by to być dobry moment do rzeczywistego przyspieszenia linii przyspieszonych.ashir pisze:A ja jestem przeciw. Jak jadę 5 minut dłużej autobusem to mogę nie zdążyć na przesiadkę i łańcuch toczy się tak dalej. A skoro ja mogłem przykładowo wytrwać w miejscu o wiele więcej niż godzinę przy mrozach rzędu nawet -20 stopni to wierzę, że pasażerowie dadzą radę stać na przystanku przez 10-15 minut.Bon Jovi pisze:Ja jestem za mrozowymi przystankami. Jeśli ktoś dzięki temu się nie zaziębi, nie rozchoruje, to wszak jest to dobre rozwiązanie. A pasażer jadący, który dotrze kilka minut później w tym przypadku powinien to jakos przecierpieć. Może innym razem właśnie ten pasażer mógłby czekac 30 min. na autobus, a tu przyjedzie 4xx/5xx i dzięki temu nie zmarźnie. Troche wyrozumioałości.
"Livin' On A Prayer"
----------
Aby się dowiedzieć kim jestem, trzeba mnie najpierw poznać.
----------
Linie blisko mojego domu.
M2, 106, 162, N14, N16, N64.
----------
Aby się dowiedzieć kim jestem, trzeba mnie najpierw poznać.
----------
Linie blisko mojego domu.
M2, 106, 162, N14, N16, N64.
Po pierwsze - każda zmiana rozkładów kosztuje,a w tym przypadku trzeba by nagle (w jeden dzień/jedną noc) zmienić rozkłady w całym mieście. Po drugie - zaraz zacząłby się lament, że co chwilę zmieniają się rozkłady.Bon Jovi pisze: Tylko na czas mrozów. A po mrozach skrócić czas przejazdu do takiego aby były to rzeczywiście linie przyspieszone.
To był przykład teoretyczny.Bon Jovi pisze: Zresztą w zespole przystankowym Dolna jest spory wybór linii. Ale ja nie wiem gdzie ty chcesz dojechać, dlatego wysyłaj pisma do ZTM jeśli taka sytuacja podczas mrozów się powtarza.
Tylko po to, żeby przy kolejnych mrozach znów je spowolnić.Bon Jovi pisze:Jak skończą się mrozy to sytuacja wróci do normy i mogł by to być dobry moment do rzeczywistego przyspieszenia linii przyspieszonych.
Sorry, ale to, co piszesz, nie ma najmniejszego sensu. Mogłoby to mieć jakiś sens w dyskusji o celowości istnienia linii przyspieszonych, ale to w innym wątku.
Czemu uznajesz że jest na plus?Bon Jovi pisze: Nie da się każdemu dogodzić. Pisałem że ogólny bilans jest na plus, ale jeśli patrzyć jednostkowo to dla jednych się pogorszyła sytuacja i a dla drugich polepszyła, jest tez grupa osób którzy tego nie odczują. Jak skończą się mrozy to sytuacja wróci do normy i mogł by to być dobry moment do rzeczywistego przyspieszenia linii przyspieszonych.
Jeśli jedna osoba zatrzyma autobus w którym jest 100 pasażerów to jak w takim wypadku bilans wychodzi na plus? NA TŁ na czarnucha czeka się z pewnością krocej niż 10 minut a zatrzymanie na przystanku pełnego pspiecha to minimum 50 pasażerominut straty.
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Omówmy to na przykładzie: bezstronny obserwator, nazwijmy go Równoległy, czeka na Rondzie Starzyńskiego na 509 w stronę Tarchomina. Razem z naszym bezstronnym obserwatorem czeka kilkanaście osób. Autobus, z reguły jeżdżący punktualnie, spóźnia się od jakiegoś czasu o kilka lub więcej minut, bo zatrzymywał się przy każdym śmietniku. Tych kilkanaście osób oraz nasz bezstronny obserwator czeka więc 6 minut dłużej marznąc i brzydko wypowiadając się o Organizatorze. Można zaryzykować stwierdzenie, że pasażerowie w jakiś sposób skazani na 509 są w dupę bici i "mrozowe przystanki" nabierają w ich przekonaniu nowego, nieznanego wcześniej znaczenia? Można, bo gdyby nie idiotyczna chęć robienia wszystkim dobrze, która wytrysnęła w ZTM, to zarówno ja, jak i współtowarzysze niedoli byśmy nie stali jak idioci czekając na autobus, który przyjedzie cholera-wie-kiedy. O ile w godzinach wczesnoporannych i późnowieczornych akcja ma jeszcze jakiś sens, to na pewno nie przez cały dzień.
Coś kosztem czegoś. Ktoś musi mieć lepiej żeby bezstronny obserwator miał gorzej.Szeregowy_Równoległy pisze:Omówmy to na przykładzie: bezstronny obserwator, nazwijmy go Równoległy, czeka na Rondzie Starzyńskiego na 509 w stronę Tarchomina. Razem z naszym bezstronnym obserwatorem czeka kilkanaście osób. Autobus, z reguły jeżdżący punktualnie, spóźnia się od jakiegoś czasu o kilka lub więcej minut, bo zatrzymywał się przy każdym śmietniku. Tych kilkanaście osób oraz nasz bezstronny obserwator czeka więc 6 minut dłużej marznąc i brzydko wypowiadając się o Organizatorze. Można zaryzykować stwierdzenie, że pasażerowie w jakiś sposób skazani na 509 są w dupę bici i "mrozowe przystanki" nabierają w ich przekonaniu nowego, nieznanego wcześniej znaczenia? Można, bo gdyby nie idiotyczna chęć robienia wszystkim dobrze, która wytrysnęła w ZTM, to zarówno ja, jak i współtowarzysze niedoli byśmy nie stali jak idioci czekając na autobus, który przyjedzie cholera-wie-kiedy. O ile w godzinach wczesnoporannych i późnowieczornych akcja ma jeszcze jakiś sens, to na pewno nie przez cały dzień.
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Dlatego moim zdaniem akcja nie ma sensu, bo części pasażerów się poprawia, ale część ma gorzej. Bilans wychodzi na zero, albo jest wręcz ujemny, bo punktualność jest dość istotnym czynnikiem w postrzeganiu komunikacji. To, że ZTM napisze, że usprawiedliwia opóźnienia nie oznacza, że pasażerowie je usprawiedliwiają. Jak do cholery planować podróż, skoro nie można przewidzieć czasu jej trwania w sensownym przybliżeniu, bo nawet Organizator mówi, że rozkład niby jest, ale generalnie to jakoby go nie było?
Pomijam już takie sytuacje jak np na 523 że kierowca odjeżdżając z Ciołka w kierSzeregowy_Równoległy pisze:Dlatego moim zdaniem akcja nie ma sensu, bo części pasażerów się poprawia, ale część ma gorzej. Bilans wychodzi na zero, albo jest wręcz ujemny, bo punktualność jest dość istotnym czynnikiem w postrzeganiu komunikacji. To, że ZTM napisze, że usprawiedliwia opóźnienia nie oznacza, że pasażerowie je usprawiedliwiają. Jak do cholery planować podróż, skoro nie można przewidzieć czasu jej trwania w sensownym przybliżeniu, bo nawet Organizator mówi, że rozkład niby jest, ale generalnie to jakoby go nie było?