Miłośnik KM a kierowca autobusu

Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy

reserved
Posty: 13925
Rejestracja: 27 gru 2005, 17:51
Lokalizacja: Warszawa

Miłośnik KM a kierowca autobusu

Post autor: reserved » 03 kwie 2014, 21:17

Założyłem nowy wątek odpowiadając na temat, który się fajnie rozwinął w "Szybkim pytaniu".

I od razu wtrącę swoje trzy grosze kolejne:

Studia według mnie nie są wyznacznikiem tego czy ktoś coś umie. To od chęci poznania czegoś zależy. Studiuję dziennikarstwo, kierunek niezwiązany kompletnie z autobusami. Ale to nie przeszkadza mi przecież podszkalać się w budowie autobusu. Zwłaszcza, że przy okazji chciałbym poszerzyć swoją wiedzę na temat własnego samochodu, z tym też by mi się przydało.

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10706
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 03 kwie 2014, 21:30

Może się trochę czepnę, ale lekko poprawiłbym twoje zdanie. Studia są wyznacznikiem tego, że coś się umie (powinno kiedyś umieć) - w zakresie studiów. Poza nim to zwykły człowiek.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

Awatar użytkownika
Poc Vocem
(volviak)
Posty: 3481
Rejestracja: 01 mar 2008, 13:15
Lokalizacja: al. Rzepy pospolitej

Post autor: Poc Vocem » 03 kwie 2014, 21:30

Studia nie są wyznacznikiem tego czy się coś umie. Niemniej są gwarantem, że przynajmniej mniej więcej orientujesz się w dziedzinie wiedzy, z której dyplom posiadasz (np. dziennikarz będzie bardziej kompetentny w przeprowadzaniu wywiadu od inżyniera). Natomiast nie znaczy to, że osoba nie posiadająca wykształcenia inżynier/technik mechanik nie będzie miała bladego pojęcia o rozwiązaniach technicznych w autobusie. Do oswojenia się z tym wystarczy trochę pism branżowych poczytać, a przecież kierowca nie będzie takiego autobusu budował od podstaw, tylko najwyżej wymieni żarówkę w reflektorze czy inne płyny eksploatacyjne.
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears

reserved
Posty: 13925
Rejestracja: 27 gru 2005, 17:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: reserved » 03 kwie 2014, 21:42

Różnie z tym bywa. Miałem do czynienia ze świetnymi radiowcami, którzy studiują lub studiowali na Politechnice a z kolei widzę jak czasem nie radzą sobie z tym studenci dziennikarstwa.

A czy ta żarówka w reflektorze czy płyny eksploatacyjne to różnią się jakoś znacznie od osobówek? Tzn. w takim sensie, że jak ktoś opanował wiedzę o samochodach to sobie poradzi jakoś i z autobusem czy to jednak zupełnie inna technika jest?

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 11868
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 03 kwie 2014, 22:17

Ze znajomością zagadnień technicznych w moim odczuciu przedpiścy przesadzają. Masz umieć przeprowadzić OC, czyli ogarniać gdzie sprawdza się poziom poszczególnych płynów, sprawdzić światła i tyle. O wymianie żarówki kiedyś była dyskusja i dalej twierdzę, patrząc na swoją bliznę na palcu powstałą od wybuchającej mi w ręku żarówki światła stop, że to nie należy do obowiązków kierowcy. Wszystko wytłumaczy ci patron, od tego jest patronem. I jest to naprawdę proste, nie wymaga lektury literatury fachowej, raczej elementarnej umiejętności zapamiętywania i kojarzenia.
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

reserved
Posty: 13925
Rejestracja: 27 gru 2005, 17:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: reserved » 03 kwie 2014, 22:18

Czyli krótko mówiąc nie trzeba teorii ale ważna jest praktyka. Czy tak? ;)

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10706
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 03 kwie 2014, 22:22

Owszem.

Zapytam się tylko o to, jakie płyny eksploatacyjne są na liście. Na pewno olej (do smarowania i chłodzenia silnika), pewnie woda w chłodnicy, płyn do spryskiwaczy i co jeszcze?
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 11868
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 03 kwie 2014, 22:32

reserved pisze:Czyli krótko mówiąc nie trzeba teorii ale ważna jest praktyka. Czy tak? ;)
Moim zdaniem tak. Od tego, żeby cię nauczyć technicznych aspektów pracy, jest patron.
KwZ pisze:Owszem.

Zapytam się tylko o to, jakie płyny eksploatacyjne są na liście. Na pewno olej (do smarowania i chłodzenia silnika), pewnie woda w chłodnicy, płyn do spryskiwaczy i co jeszcze?
Wspomaganie, tam też jest płyn. Adblue, jeśli w danym typie wozu jest stosowane. Nie uwierzysz ilu orłów wyjeżdża furą z rezerwą adblue. I to jest dobry przykład: Reserved nie musi wiedzieć do czego to adblue w ogóle jest. Ma wiedzieć, że to jest taki płyn, co ma go być wystarczająco dużo, a jak go nie ma, to się dolewa. To kierowcy w zupełności wystarczy.
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

reserved
Posty: 13925
Rejestracja: 27 gru 2005, 17:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: reserved » 03 kwie 2014, 22:36

A jak się spytam "Panie Heniu, coś mi tu miga!" i usłyszę "To olej!" to oleję i będę jechać dalej. :P

A tak na poważnie to pewnie też dużą rolę odgrywa doświadczenie. Świeżak na zajezdni na pewno sobie będzie mniej radził niż ktoś kto ileś lat już przepracował i przyzwyczaił się do pewnych czynności np. przed wyjazdem z zajezdni.

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 11868
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 03 kwie 2014, 22:42

Jak powiesz, że miga olej, to pierwsze, co usłyszysz, to będzie "Gaś go, kurwa!" ;P
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

Awatar użytkownika
Tyrystor
Posty: 1813
Rejestracja: 30 gru 2005, 16:07
Lokalizacja: Zielone Pola Białej Łąki
Kontakt:

Post autor: Tyrystor » 04 kwie 2014, 1:14

Reserved:

Praktyka, praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka.

Studia wrzucają dużo teorii w łepetynę, ale mogą dać też dobry materiał, by rozwinąć umiejętności praktyczne. Patrz: dziennikarstwo - masz teorię (prawo prasowe, rodzaje mediów itp.), ale i możliwość do zdobycia umiejętności praktycznych (a to przy odrobinie zakręcenia wizyty w stacjach radiowych, by zaliczyć przedmioty, a to staże i praktyki, a dalej praca).

Im więcej się z czymś stykasz (a nie o tym tylko czytasz), tym więcej wiesz. W swoim kompie na pamięć znam każdą śrubkę, podzespół, czy też wiem, co szwankuje po pierwszych objawach. Skąd? Tyle razy się psuł i zamiast nosić go do informatyka, sam główkowałem. Świeżo upieczony posiadacz używanego Lanosa (w ogóle samochodu) prędzej pójdzie do warsztatu, a stary Pan Grzyb tego Lanosa rozkręci na części pierwsze, złoży ponownie i Lanos będzie lepiej jeździć niż jak był nowy. Czemu? Bo niejedno auto Pan Grzyb w życiu miał.

Więc złota rada - jak masz możliwość zdobycia doświadczenia praktycznego (bez względu na to, czy są to media, czy kierownica autobusu), to bierz! Najwyżej popsujesz. Ale potem będziesz wiedzieć, czemu to coś się popsuło i jak działa.
Pawel_ w Szybkim pytaniu dziwiący się, że prowadzenie autobusu może być pasją pisze:Pasja? Jeju, jakie Ty masz dziwne rozumowanie. 8-)
Ale pasja może być motywatorem. Podobać się może zarówno pędzenie szybką zglebioną beemą po ulicach, czy torach i można to robić zarabiając na życie. Pasją może być historia sztuki i można po zwykłej kresce czy stylu malowania odróżnić konkretnych artystów od siebie. Można się zatrzymać na pracy w korpo i historii sztuki oddawać się wyłącznie spacerując po muzeach i zwiedzając zabytki, ale można też pracować w muzeum i swoje szczęście duchowe budować na tym, że się opowiada ludziom o dziełach, artystach i mieć możliwość codziennego obcowania z tym, co się lubi. A że kasa leci? Tym lepiej.
vernalisadonis pisze:Kiedyś słyszałem coś takiego, że wiedza techniczna u miłośnika jest praktycznie na zerowym poziomie. Miłośnik zna takie rzeczy jak malowanie autobusu, tapicerka, jaki ma system informacji pasażerskiej czy nr taborowe ale jak by się go spytać o budowę układu hamulcowego albo jakie układy są w silniku to nie będzie w stanie tego powiedzieć. Wiesz ale jakbym miał zatrudnić miłośnika albo osobę która zna się na rzeczy, to wybieram drugą opcję.
Jak miłośnika nauczysz technikaliów autobusowych, to ten spisze wszystkie zakładowe patenty w zaułkach pojazdu i wrzuci swe wypociny do kolejnego wątku na OB zamiast pracować. :term:

Ale na serio - co widzi miłośnik? Malowanie, wymienione okno na pleksi, łataną tapicerkę, SIP, numery taborowe, opóźnienie na sterowniku w kabinie i zajezdnię zza płotu. To zatem interesuje tego typowego miłośnika.
Ktoś ma smykałkę do budowy silnika, czy układu hamulcowego, ale też jest miłośnikiem, to machnie, wyłącznie z powodu swoich zainteresowań, artykuł "jak to działa".
Kelly pisze:Pytanie kiedy nastąpi zderzenie z rzeczywistością nadzorowo-pasażyrską.
Zależy od człowieka. Całkowicie. Jeden polubi tę pracę jeszcze mocniej, inny rzuci.

Z mojego pozaautobusowego doświadczenia - pomagałem raz w radiu Bajka, jako realizator. Nie cierpię dzieci (drą się w wózku w autobusie, ćlamią te kajzerki lub najtańsze chrupki kukurydziane wręczone przez rodzicielkę lub brudzą siebie i wszystko wokół czekoladą, odpychają się od ścianki bocznej autobusu bądź kopią w nią namiętnie, ogólnie głośne i uciążliwe są. Wycieczka szkolna w autobusie? Dramat...) Bajka jest radiem dla dzieci właśnie, przedszkolnych i wczesnoszkolnych. A okazało się, że moje dyżury w tej stacji były najprzyjemniejszymi w ciągu ostatnich trzech lat moich medialnych poczynań, nawet mimo obecności dzieci w studiu i na antenie. :)
112 120 190 240 256 412 527 E-9 L43 L45 N11

reserved
Posty: 13925
Rejestracja: 27 gru 2005, 17:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: reserved » 04 kwie 2014, 8:14

Chyba pierwszy raz się z Tobą zgadzam tak w 100%. :P

Awatar użytkownika
a/p TALENT
Posty: 1749
Rejestracja: 31 sie 2007, 19:06
Lokalizacja: Flughafen Bemowo

Post autor: a/p TALENT » 04 kwie 2014, 10:18

Pamiętam jak w 1975 r. musiałem odbyć tzw. letnie praktyki robotnicze jako student 1 roku wydziału prawa UW. "Dobry los" rzucił mnie do zajezdni autobusowej Kleszczowa. Szybko wyspecjalizowałem się w wymianie klocków hamulcowych i opon w Jelczach ogórkach. Reszta kolegów studentów prawa też została zatrudniona do konkretnej roboty. Powód awansu studenterii był prozaiczny - braki kadrowe załogi zajezdni w sezonie urlopowym. Następny mój przydział był niezwykle ciekawy - jazdy po wszystkich zajezdniach i zakładach zaplecza MZK w składzie zmotoryzowanej brygady remontowo-zaopatrzeniowej-wielofunkcyjnej. Wtedy też poznałem wielu fantastycznych pracowników warszawskiej komunikacji, zwłaszcza tych "przedwojennych".
W sumie był to bardzo kształcący okres w moim życiu. Może nie zostałem MKM, ale raczej świadomym użytkownikiem komunikacji miejskiej.
Teraz coś humorystycznego. Kolega z klasy licealnej dostał się na Politechnikę, letnie praktyki studenckie odbył ... sprzątając klatki z odchodów zwierzęcych w warszawskim ZOO. :D
Idiokracja nas otacza

Stary Pingwin
Posty: 6067
Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48

Post autor: Stary Pingwin » 04 kwie 2014, 11:22

Że tak nieśmiało stwierdzę- jelcz miał szczęki hamulcowe. Zdjęcie koła to był pryszcz w porównaniu ze ściąganiem bębna, a w zasadzie zbijaniem.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.

Awatar użytkownika
a/p TALENT
Posty: 1749
Rejestracja: 31 sie 2007, 19:06
Lokalizacja: Flughafen Bemowo

Post autor: a/p TALENT » 04 kwie 2014, 13:13

No tak, to już prawie 40 lat temu, szczegóły wyleciały z pamięci. Oczywiście cały ten osprzęt był diabelnie ciężki i oporny, szczególnie dla nowicjuszy. Ściąganie opony z bębna i zakładanie nowych opon przeprowadzano w warsztacie oponiarskim. Głowy nie dam, ale wydaje mi się, że w tym warsztacie demontowano i montowano okładziny do tych szczęk. :-k Jasna sprawa, że czuwał nad nami pracownik etatowy warsztatu. Cała zabawa była z przetaczaniem kół z hali do i z warsztatu. Był taki duet na początku, który zatoczył koło do kanału...
Idiokracja nas otacza

ODPOWIEDZ