Strona 1 z 4
: 12 maja 2006, 18:23
autor: Spokojny
Gacek pisze:co do czarterów jak tak właśnei leciałem na Teneryfe za 1300 PLN w obie strony. Interesowął mnei tylko przelot. Więc może i tak spróbuj.
Lotnisko na Teneryfie ma złą sławę - tam właśnie zderzyły się dwa Boeingi 747, startujący i kołujący. Przyczyną było załamanie pogody, częste na tym lotnisku ze względu na fatalne położenie. Co ciekawe, ową największą katastrofę w historii lotnictwa przeżyło jakieś 60 osób, a samo zdarzenie miało niecodzienne okoliczności - zderzenie niemal czołowe, holenderski samolot w ostatniej chwili próbował wystartować i "przeskoczyć" drugiego Boeinga, ale zabrakło kilku metrów i obydwa samoloty poszły z dymem.
: 12 maja 2006, 18:44
autor: Mahony2109
Nie to lotnisko na Teneryfie na którym lądujesz w przypadku 90% czarterów. Ów słynny wypadek był na lotniksu Los Rodeos niedaleko Santa Cruz. Obecnie znaczna większość samolotów, zwłaszcza czarterowych przylatuje na lotnisko na turystycznym południu - Reina Sofia.
Bardzo szczegółowy opis tego przerażającego, choć całkowicie w sumie OT, wydarzenia tu:
http://en.wikipedia.org/wiki/Tenerife_disaster
Niestety tylko po angielsku, z Polskiej Wikipedii niewiele się można dowiedzieć.
Pzdr.
: 12 maja 2006, 20:11
autor: Spokojny
Mahony2109 pisze:Bardzo szczegółowy opis tego przerażającego, choć całkowicie w sumie OT, wydarzenia tu:
http://en.wikipedia.org/wiki/Tenerife_disaster
Niestety tylko po angielsku, z Polskiej Wikipedii niewiele się można dowiedzieć.
Czy ja wiem, czy przerażający... Ostatecznie przeżyło circa dziesięć procent ludzi biorących w kolizji, biorąc pod uwagę okoliczności (holenderski samolot - ten, w którym zginęli wszyscy - był zatankowany do pełna), to całkiem duże szczeście w nieszczęściu. Inaczej było w przypadku Tadeusza Kościuszki - gdy padły silniki pod Grudziądzem, piloci zaryzykowali powrót do Warszawy. Ił spadł w Lesie Kabackim, dosłownie kilka kilometrów od pasa startowego, pilotom nie udało się dociągnąć spadającej maszyny chociaż w okolice lotniska, gdzie mogli próbować awaryjnego lądowania. Las przekreślił jakiekolwiek szanse na uratowanie kogokolwiek. Miejsce katastrofy zawsze wywołuje u mnie ciarki na plecach.
[ Dodano: 2006-05-12, 20:27 ]
"
Ostatnie chwile „Kościuszki”
Po minięciu Piaseczna samolot zaczął tracić moc i opadać. Płomienie z luku bagażowego wydostawały się na zewnątrz. Z kabiny pilota widać było już pasy startowe na Okęciu – lecz przed nimi znajdowały się liczne, wysokie budynki warszawskiego Ursynowa.
Pilot miał bardzo niewielką możliwość manewru. Sterując samymi tylko lotkami, skręcił w kierunku Lasu Kabackiego i spokojnym głosem zawiadomił ośrodek kontrolny: „Ja już z tego nie wyjdę”.
Ostatnie zanotowane sekundy lotu: czterokrotne włączenie radiostacji nadawczej na pokładzie „Kościuszki”, fragmenty niezrozumiałych wypowiedzi, wreszcie głos, tym razem bardzo wyraźny: „Do widzenia! Cześć! Giniemy!""
Cały opis pod linkiem:
http://wiadomosci.polska.pl/kalendarz/k ... m?id=41682
: 12 maja 2006, 20:55
autor: Mahony2109
Zawsze się zastanawiałem czemu nie próbowali podejścia na ówcześnie równej i bardzo pustej i szerokiej Puławskiej. Lądowania na autostradach i drogach są znane z historii lotnictwa...
Pzdr.
[ Dodano: 2006-05-12, 20:57 ]
A swoją drogą to kiepski ten OT, po przeczytaniu Gronostaj chyba nie wybierze samolotu
Pzdr.
: 12 maja 2006, 21:24
autor: Spokojny
Mahony2109 pisze:Zawsze się zastanawiałem czemu nie próbowali podejścia na ówcześnie równej i bardzo pustej i szerokiej Puławskiej. Lądowania na autostradach i drogach są znane z historii lotnictwa...
To akurat jest jasne - im chodziło właśnie o Okęcie - tam mieli największe szanse przeżycia lądowania. Po drugie, na Puławskiej mogliby spowodować śmierć dodatkowych kilkuset osób - wystarczyłby tylko jeden pełny Saurer z przyczepą, żeby podwoić ilość ofiar, a trolejbusy jeździły wtedy częściej, niż 709.
A swoją drogą to kiepski ten OT, po przeczytaniu Gronostaj chyba nie wybierze samolotu

Eee tam. Gronostaj, jak przystało na rasową miłośniczkę, wepchnęłaby się do kabiny i lot by jej minął jak z bicza strzelił

: 13 maja 2006, 0:19
autor: Mahony2109
Spokojny pisze:To akurat jest jasne - im chodziło właśnie o Okęcie - tam mieli największe szanse przeżycia lądowania. Po drugie, na Puławskiej mogliby spowodować śmierć dodatkowych kilkuset osób - wystarczyłby tylko jeden pełny Saurer z przyczepą, żeby podwoić ilość ofiar, a trolejbusy jeździły wtedy częściej, niż 709.
Ulicę się zamyka na czas lądowania samolotu. Można to było zrobić jeśli się wracał aż z Grudziądza. Ale nie można zaprzeczyć, że pilot myślał trzeźwo. Mógł spaść na Piaseczno czy Ursynów i byłaby tragedia tysięcy osób, wybrał Kabaty i była tragedia setek...
Pzdr.
: 13 maja 2006, 7:39
autor: Spokojny
Mahony2109 pisze:Ulicę się zamyka na czas lądowania samolotu. Można to było zrobić jeśli się wracał aż z Grudziądza.
Znasz jakieś przypadki lądowań na arterii w terenie gęsto zabudowanym? Samolot miał awarię sterów. Sądzisz, że wylądowałby precyzyjnie na ulicy, a nie na domach? Inna rzecz, że w takich warunkach, kiedy zaczął podchodzenie do pasa 33, mogło już być za późno na jakiekolwiek ryzykowne manewry, a wcześniej nie było konieczności lądowania na Puławskiej.
: 13 maja 2006, 10:10
autor: Jožin z bažin
Mahony2109 pisze:szerokiej Puławskiej
Rozpiętość skrzydeł 43,20m. Puławska chyba tyle nie ma. Poza tym po obu strona sieć trakcyjna trolejbusów. A poza tym na środku bariera na pasie rodzielającym. Nie znam się na samolotach, ale wydaje mi się to nierealne.
: 13 maja 2006, 10:20
autor: Mahony2109
No tak, macie rację, do takich numerów ptrzeba raczej amerykańskiej autostrady, Puławska jest za wąska i miała wtedy jeszcze zwisającą trakcję.
Pzdr.
: 13 maja 2006, 13:20
autor: Jožin z bažin
Mahony2109 pisze:miała wtedy jeszcze zwisającą trakcję.
Zwisać coś może pod pojazdami trakcyjnymi trakcji konnej. Na Puławskiej w tych czasach mogła co najwyżej zwisać sieć trakcyjna. A zapewne nie zwisała, bo była naciągnięta. Wiem, że się czepiam, ale trakcja a sieć trakcyjna to dwa różne pojęcia.
: 13 maja 2006, 13:34
autor: Karol
Hmm...skoro był nad Grudziądzem to czemu nie schodził na pas po trasie Kampinos-Jelonki-Okęcie? Chyba szybciej niż okrążać Warszawę...wiatr uniemożliwiał lądowanie od strony Jelonek?
: 13 maja 2006, 14:22
autor: Jožin z bažin
Karol pisze:czemu nie schodził na pas po trasie Kampinos-Jelonki-Okęcie
Nie wiem. Jak się rozgrywał ten dramat, to bawiłem się w piaskownicy. Na Ursynowie zresztą. Moi rodzice wielokrotnie mi o tym opowiadali, ale ja nic z tego nie pamiętam.
: 13 maja 2006, 17:28
autor: Mahony2109
Hieronim pisze:Nie wiem. Jak się rozgrywał ten dramat, to bawiłem się w piaskownicy. Na Ursynowie zresztą. Moi rodzice wielokrotnie mi o tym opowiadali, ale ja nic z tego nie pamiętam.
A ja w Piasecznie... pewnie nawet leciał nad nami, ale nic specjalnego nikt na osiedlu nie zauważył. Dopiero jak z Piaseczna ruszyły rzędem wszystkie karetki, straże i wozy milicyjne, to wszyscy na osiedlu się dowiedzieli.
Pzdr.
: 13 maja 2006, 17:53
autor: Jožin z bažin
Podobno na Ursynowie było słychać huk. A potem tylko sygnały pojazdów uprzywilejowanych. Ja, jak mówiłem, nic nie pamiętam, choć rodzice twierdzą, że byłem wtedy na podwórku, w piaskownicy.
: 13 maja 2006, 18:44
autor: span
Hieronim pisze:Podobno na Ursynowie było słychać huk. A potem tylko sygnały pojazdów uprzywilejowanych. Ja, jak mówiłem, nic nie pamiętam, choć rodzice twierdzą, że byłem wtedy na podwórku, w piaskownicy.
Ja akurat pamiętam, że byłem na dworzu i bylismy b.zdziwieni ilością jadących karetek, milicji, straży pożarnej......nie pamietam czy było słychać huk, natomiast pamietam wielki słup dymu, który było widać z moich okolic......najgorsze chyba co mogło być to szabrownicy/kretyni, którzy po opanowaniu pożaru zaczęli przeczesywać teren i zabierać co się da......pamietam że jeszcze jakis czas po katastrofie, na kamieniu majacym upamietnić miejsce targedii oraz jej ofiary, leżały rózne rzeczy (nadpalone, zniszczone buty/odzież itd.).