: 22 gru 2005, 11:30
Tłok na linii nr 30
Marcin Wojciechowski 19-12-2005 , ostatnia aktualizacja 19-12-2005 20:24
Olsztyniacy skarżą się na zatłoczone autobusy kursujące z Jarot. - W godzinach rannego szczytu na przystanku Wilczyńskiego/Jarocka jest już nadkomplet pasażerów - mówi Czytelnik. MPK nie śpieszy się z rozwiązaniem tego problemu
Kilkanaście tysięcy osób z Pieczewa i pobliskich osiedli każdego ranka tłoczy się w autobusach jadących do Kortowa linią nr 30. Jak opowiadają pasażerowie, najgorzej jest między godz. 7 a 8 - wtedy bez problemu można wsiąść tylko przy pętli. - Ten problem dręczy mnie już od dłuższego czasu. Mój przystanek jest piąty z kolei od pętli na Pieczewie. Ale w godzinach rannych nie sposób już na nim wsiąść - napisał wczoraj w liście Czytelnik.
Na linii nr 30 w porannym szczycie jeździ 15 autobusów. Czy po siódmej rano musi więc być taki ścisk? - Proponuję jeszcze dwa autobusy na tej linii w godz. od 7.30 do 8 - radzi Czytelnik.
MPK mimo że o kłopotach olsztyniaków wie, to jak na razie nie zamierza nic z tym zrobić. - Linia nr 30 stała się bardzo popularna nie tylko wśród studentów i wiemy, że autobusy jeżdżą tam przepełnione. W listopadzie zakupiliśmy cztery nowe pojazdy. Ale żeby sytuacja się poprawiła, potrzebnych jest jeszcze co najmniej 20 - mówi Krzysztof Zienkiewicz, rzecznik MPK. - Staramy się robić wszystko, aby komunikacja na tej linii była mniej uciążliwa dla pasażerów. Wystarczy powiedzieć, że od 1 września 2005 r. wzmocniliśmy ją o kilka dodatkowych kursów. Więcej na razie nie możemy dołożyć.
Zdaje się jednak, że tych dodatkowych kursów pasażerowie nie odczuwają. W Kortowie spotkaliśmy wczoraj Iwonę Chwastowską, doktorantkę z UWM. Codziennie z Nagórek próbuje dojechać "trzydziestką" na zajęcia. - Ostatnio udało mi się wsiąść dopiero do trzeciego autobusu i sponad godzinnym opóźnieniem dojechałam do Kortowa - mówi Chwastowska. - Często jest też tak, że autobus w ogóle nie przyjeżdża. Wiele razy rezygnowałam z czekania i zamawiałam taksówkę.