onet.pl pisze:PŚ w Zakopanem: zaskakujący triumfator, Małysz w czołówce.
Słoweniec Rok Urbanc wygrał niespodziewanie zaliczany do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata konkurs skoków narciarskich w Zakopanem. Najlepszy z Polaków, Adam Małysz, zajął 5. miejsce. Zawody zostały przerwane w II serii.
Zawody odbywały się w zmiennych warunkach atmosferycznych. Niektórzy zawodnicy skakali przy sprzyjającym, inni przy przeciwnym wietrze.
W pierwszej serii z dobrego wiatru skorzystali Urbanc, który uzyskał 136 m, co przełożyło się na notę 143,3 pkt, a także zajmujący pozycje tuż nim Skandynawowie - Norweg Roar Ljoekelsoey (133,5 m i 138,8 pkt) i Fin Matti Hautamaeki (131,5 m i 134,7 pkt).
Małysz w niezbyt korzystnych warunkach atmosferycznych uzyskał 129 m (130,7 pkt), co dawało mu po pierwszej serii piątą pozycję. Do niespodziewanego lidera Polak tracił 11,7 pkt, zaś do czwartego Norwega, Tima Hilde, który skoczył na odległość 132 m, zaledwie 2,9 pkt.
Prawie wszyscy zawodnicy skaczący po Polaku oddali krótsze od niego skoki. Zawiedli Arttu Lappi, Thomas Morgenstern, Andreas Kuettel, Simon Ammann i Gregor Schlierenzauer. Lider klasyfikacji generalnej PŚ, Anders Jacobsen, skoczył tyle samo, co Małysz, ale dostał o 1,5 pkt niższe noty.
W drugiej serii wiatr wciąż utrudniał dokończenie konkursu. Po skokach pięciu zawodników zarządzono 10-minutową przerwę, po której znakomity skok oddał Janne Ahonen. Fin uzyskał aż 137,5 pkt.
Do decydujących rozstrzygnięć na Wielkiej Krokwi nie doszło w drugiej serii. Zawody nie zostały dokończone, a ostatecznymi wynikami są wyniki z pierwszej serii.
Wcześniej doszło do dramatycznego wypadku. Na zeskok upadł Jan Mazoch. Uderzył barkiem i głową w zeskok, po czym bezwładnie osunął się w dół. Natychmiast znaleźli się przy nim lekarze i sanitariusze, którzy zaopatrzyli czeskiego skoczka. Po chwili odjechał spod skoczni karetką.
Słabo spisali się pozostali Polacy, którzy w porannych kwalifikacjach zapewnili sobie udział w konkursie. Żaden z nich nie awansował do finałowej "30".
Wojciech Skupień uzyskał 109,5 m, co przełożyło się na notę 90,6 pkt i 33. pozycję. Zupełnie nie wyszedł skok Kamilowi Srochowi, który za skok na odległość 110 m dostał 88,5 pkt i sklasyfikowany został na 36. miejscu. Marcin Bachleda także się nie popisał - skoczył 95 m (59,5 pkt) i zajął trzecią od końca pozycję. Wyprzedził tylko... Martina Hoellwartha i swego kolegę z reprezentacji, Stefana Hulę, który - podobnie jak Austriak - spadł z progu i wylądował na buli. Za swój skok na odległość 68 m Polak uzyskał... 6,8 pkt.
Koniec skoków na dziś. Aż się dziwię, że Hoffer nie skończył konkursu po I serii, a jeszcze bardziej, że nie skończył go po tym makabrycznym (bo jak inaczej mozna nazwać upadek na bulę z 10 metrów głową?) wypadku Czecha Mazocha... A potem próbował jeszcze kontynuować konkurs
Aha, dzisiaj pięknie Tomek Sikora pobiegł. Z 36 miejsca dotarł na 12 (jak wczoraj Gwizdoń), miał tylko jedno pudło na strzelnicy.