MPK: poeksperymentujemy z tele-busem
Bartosz Piłat2007-07-03, ostatnia aktualizacja 2007-07-03 18:02
Choć pierwsze tele-busy ruszą na trasy dopiero 14 lipca, działa już bezpłatny telefon, pod którym mieszkańcy Rybitw będą mogli je zamówić. Na razie mogą się tam dowiedzieć o zasadach działania usługi.
![]()
Autobus na telefon
Fot. Paweł Piotrowski / AG
Za 10 dni pierwsze tele-busy wyjadą po swoich klientów. Pod warunkiem, że ktoś je zamówi, bo przez pierwsze trzy miesiące funkcjonowania usługi tele-bus na wszelki wypadek Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne nadal będzie jeździć na całej długości linii 157 i 158. - Jeśli tele-bus stanie się popularny, przyjdzie czas na skrócenie tras tych autobusów - zapewnia Julian Pilszczek, prezes MPK.
- Nie wiem, jak to będzie. Mam nadzieję, że w ogóle nie dojdzie do likwidacji stałych autobusów, bo na tele-busie na pewno dobrze nie wyjdziemy - załamuje ręce Teresa Styrnal z Rybitw. Dlaczego? Styrnal wylicza: - Komórki muszę dzieciom dokupić, a babcia, żeby dojechać do miasta, będzie musiała czekać aż wrócimy z mężem z pracy. Ona komórki nie potrafi obsługiwać, to jak wróci do domu?
Te problemy mogą się pojawić, bo przyjazd tele-busu trzeba będzie zamawiać telefonicznie. Na dodatek zamówienie trzeba wykonać z półgodzinnym wyprzedzeniem, bo dyspozytor tak będzie ustalał trasę tele-busu, by zabrał on jak największą liczbę pasażerów. - Oczywiście, jeśli trzeba, to i po jedną osobę pojedziemy - zapewnia Pilszczek. Osoby pozbawione komórek, wracając do domu, będą więc musiały z odpowiednim wyprzedzeniem skorzystać z budek telefonicznych.
Mieszkańcy narzekają też na ich zdaniem niepotrzebną przesiadkę przy ul. Biskupińskiej. Trasa tele-busu, który będzie jeździł po całych Rybitwach i Zawierzbiu, skończy się bowiem na przystanku Biskupińska, gdzie będą czekały autobusy stałych linii jeżdżących na pl. Bohaterów Getta. Wracając do domu, trzeba będzie ponownie się przesiąść z autobusu regularnej linii do tele-busu. Przesiadka zdaniem mieszkańców to strata czasu. Na dodatek zamiast biletu jednorazowego, chcąc dojechać do pl. Bohaterów Getta, będą musieli kupić bilet godzinny.
Równoległe funkcjonowanie zwykłych linii i tele-busu, to efekt burzliwych spotkań mieszkańców z radnymi dzielnicowymi i MPK. - Rozumiem, że takie rozwiązanie pozwoli na łatwiejsze przyzwyczajenie się do nowego pomysłu. Jeśli jednak okaże się, że obydwie linie, zwykła i tele, mogą działać równolegle i są opłacalne, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby tak było. Może się też okazać, że będzie się opłacało, by tele-bus dojeżdżał jednak na pl. Bohaterów Getta albo w inne miejsce bliżej centrum. Wszystko okaże się w trakcie realizacji programu - ocenia Pilszczek. - Liczymy na głosy mieszkańców Rybitw - deklaruje.
Przy oficjalnym uruchamianiu dyspozytorni tele-busu obecni byli burmistrz Genui i koordynatorzy całego programu Civitas Caravel, w ramach którego w Krakowie powstała usługa tele-bus. Krakowski system był wzorowany na doświadczeniach włoskiego miasta, które od pięciu lat realizuje taką usługę dla mieszkańców swoich peryferii. - Mamy teraz trzy rejony obsługiwane przez tele-busy. A wszystko zaczęło się od uruchomienia tego pomysłu dla dzielnicy, do której w ogóle nie dojeżdżały autobusy - opowiadał Paolo Pissarro, burmistrz Genui, zachęcając krakowian do korzystania z nowego pomysłu.
Jak to działa?
Zamówienie można złożyć wyłącznie telefonicznie pod numerami: bezpłatnym 0 800 54 17 17 lub płatnym dla sieci komórkowych 012 254 17 17, codziennie od godz. 7.30 do 21. Trzeba przedstawić się i otrzymać nr klienta, który pozwoli na szybką identyfikację. Potem wystarczy wskazać interesującą nas godzinę odjazdu i przystanki, na których chcemy wsiąść i do którego dojechać. Tele-bus będzie czekał na przystanku o podanej przez dyspozytora godzinie tylko dwie minuty, potem odjedzie bez nas.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków