Strona 1 z 4
: 04 sty 2013, 16:14
autor: Martens
Ciekawe rozstrzygnięcie, choć nieprawomocne. Dotyczy co prawda Krakowa, ale myślę, że warto przeczytać artykuł na ten temat, choćby w kontekście interpretacji przez sąd prawa kontrolerów do ujęcia gapowicza.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... _MPK_.html
: 05 sty 2013, 0:55
autor: Sindbad
: 05 sty 2013, 1:47
autor: bepe
Poczekajmy na dalsze losy tej sprawy. Na razie to tylko rejon orzekł, w dodatku dość kontrowersyjnie - w II instancji ten wyrok może się nie ostać. Poza tym takie fragmenty:
wersja podawana przez kontrolerów okazała się niewiarygodna, ponieważ subiektywnie i błędnie ocenili oni zaistniałą sytuację. Jako odpowiednie do ustalenia przebiegu wydarzeń sąd uznał wyjaśnienia oskarżonego, zeznania jednego z pasażerów i nagrania z wnętrza autobusu
sąd skazał Nigeryjczyka jedynie za uderzenie kontrolerki na sześć miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem przepracowania co miesiąc 40 godzin na cele społeczne. Podkreślając, że kara ograniczenia wolności będzie miała wychowawcze znaczenia dla oskarżonego, który w przeszłości dwukrotnie już był przyłapany na jeździe bez biletu.
(to za co go skazali? za pobicie, za jazdę na gapę, czy profilaktycznie, żeby go wychować?) każą z dużą ostrożnością podchodzić do tego orzeczenia i wyciągania z niego dalej idących wniosków.
: 05 sty 2013, 8:35
autor: esbek
Nie reagujmy na wykroczenia, bo nas skarzą. Chyba zacznę kolekcjonować kuriozalne wyroki naszych sądów.
: 05 sty 2013, 8:53
autor: Glonojad
To jest standard, uzyskany dzięki tak chwalonej politycznej poprawności - osobiście byłem świadkiem, jak Niemiec próbował zwrócić uwagę trajkoczącej przez telefon murzyn... pardon, afroeuropejce (a gadała łącznie całe półtora godziny podróży, bynajmniej nie cicho...) - odszczeknęła się, że "zwraca jej uwagę tylko dlatego, że jest z zagranicy i nie rozmawia po niemiecku", co oczywiście na biednego Niemca podziałało (dobrze, że od razu mu obozów koncentracyjnych nie wypomniała)...
: 05 sty 2013, 9:54
autor: Wolfchen
W Niemczech jest w ogóle 'ciekawie'. Kolega, który tam pracuje w Greifswaldzie i jechał z dzieckiem do Szczecina został w pociągu zaczepiony przez paru łysych narodowców - wystarczyło, żeby ściągnąć na najbliższą stację kilkanaście patroli, które przetrzepały pół pociągu. Niemcy bardzo panikują na wszelkie oskarżenia dotyczące agresji wobec innych nacji...
: 05 sty 2013, 11:20
autor: MeWa
Wolfchen pisze:W Niemczech jest w ogóle 'ciekawie'. Kolega, który tam pracuje w Greifswaldzie i jechał z dzieckiem do Szczecina został w pociągu zaczepiony przez paru łysych narodowców
No ale oni mają z tym problem to raz, po drugie walczą z tym z uwagi na skojarzenia historyczne. W jednym i drugim przypadku - bardzo dobrze.
: 05 sty 2013, 11:35
autor: Glonojad
Bardzo dobrze, że boją się rozwydrzonych murzynek w pociągach? Bez przesady...
: 05 sty 2013, 12:43
autor: fik
Wolfchen pisze:Kolega, który tam pracuje w Greifswaldzie i jechał z dzieckiem do Szczecina został w pociągu zaczepiony przez paru łysych narodowców - wystarczyło, żeby ściągnąć na najbliższą stację kilkanaście patroli, które przetrzepały pół pociągu.
To akurat chyba dobrze.
: 05 sty 2013, 14:27
autor: Wolfchen
Ja nie mówię, że źle

Po prostu do kilku wyrostków ponad 30 Polizeimann-ów to lekka przesada moim zdaniem.
MeWa pisze:W jednym i drugim przypadku - bardzo dobrze.
Ale wynikiem tego jest to, że Niemiec boi być stanowczym czy też się podnieść głos na obcokrajowca, żeby nie dostać łatki rasisty... Oczywiście mówię o przypadkach uzasadnionych.
: 05 sty 2013, 14:42
autor: Bastian
Wolfchen pisze:Polizeimann
A to po jakiemu?
Bo po niemiecku jest Polizist.
: 05 sty 2013, 14:45
autor: R-9 Chełmska
ZTCP jest to pogardliwe, potoczne określenie policjanta (aczkolwiek nie wiem, czy akurat przez dwa n, czy przez jedno)
: 05 sty 2013, 14:48
autor: Wolfchen
R-9 Chełmska pisze:ZTCP jest to pogardliwe, potoczne określenie policjanta.
Potoczne - coś jak u nas by było "niebiescy" albo "granatowi"

Chociaż we wschodnich landach może być i pogardliwe w sumie

: 05 sty 2013, 17:53
autor: Martens
Upraszam uprzejmie o powrót do tematu... I spróbujmy zapomnieć, że gapowicz jest czarny, bo to akurat w poniższym kontekście nie ma znaczenia.
Dla mnie najistotniejszy jest ten fragment:
Podczas próby wylegitymowania go i zatrzymania, kiedy kontrolerzy wykręcili mu ręce i przytrzymywali głowę przy podłodze,
w połączeniu z tym:
Sąd podzielił argumenty obrony, że w przypadku pogryzienia kontrolera oskarżony działał w ramach uzasadnionej obrony koniecznej.
oraz tym:
Sąd wskazał, iż kontrolerzy w świetle prawa przewozowego mogli jedynie ująć pasażera, ale nie za wszelką cenę, np. za pomocą wykręcania rąk i przytrzymywania głowy. Do zatrzymania natomiast uprawniona jest jedynie policja.
Po nowelizacji przepisów pojawiły się wątpliwości, jak szeroki zakres mają uprawnienia kontrolerów do "ujęcia" gapowicza. Przepis mówi tak:
Art 33a. 7. Przewoźnik lub organizator publicznego transportu zbiorowego albo osoba przez niego upoważniona ma prawo:
1) w razie odmowy zapłacenia należności –żądać okazania dokumentu umożliwiającego stwierdzenie tożsamości podróżnego.
2) w razie niezapłacenia należności i nieokazania dokumentu –ująć podróżnego i niezwłocznie oddać go w ręce Policji lub innych organów porządkowych,
W świetle przywołanego wyroku, a w zasadzie informacji prasowej o treści tego wyroku, ujęcie polegające na zastosowaniu siły fizycznej, chwytów obezwładniających (bo za takie można uznać wykręcanie rąk i przyciskanie głowy do podłogi) to jednak przesada. Oczywiście natychmiast rodzi się pytanie, co w takim razie wolno robić kanarowi w ramach "ujęcia" gapowicza na podstawie przepisów prawa przewozowego. Mam wrażenie, że ustawodawca spłodził bubel.
: 05 sty 2013, 18:05
autor: Wolfchen
To jest właśnie problem... Wg mnie ujęcie to jest uniemożliwienie ucieczki - zakładając, że pasażer jest jeden, a kontrolerów dwóch, nie ma potrzeby stosować dość brutalnego obezwładniania typu rzucanie o podłogę. Dźwignia na rękę powinna wystarczyć (odpowiednio założona uniemożliwia ucieczkę i zasadniczo większość ruchów oprócz potulnego podążania w kierunku nadanym przez zakładającego dźwignię; no ale to jeszcze trzeba umieć zrobić).