"Jakoś" to dobre określenie. Oczekiwanie, że jazdę autostradą 20 czy 40 km/h uznam za odpowiednią przez cały czas, gdy jest dużo śniegu i mróz, jest przejawem... Brak słów.adner pisze:Oczywiście zagrożeniem jest śnieg, a nie zła jazda(niedostosowanie prędkości) kierowców? Jakoś znad morza udało się chyba dojechać.
Zresztą nie tylko autostradą.
Nie twierdzę, że droga ma być czarna na już, bo tak się nie da. Zwłaszcza jak są korki. I uważam za absolutnie zadowalające i odpowiednie działania służb podczas tych opadów. To znaczy (przykład): o godzinie 21, gdy jeszcze zresztą padał śnieg, Puławska była oblodzona i zaśnieżona. O 7.30 w sobotę, gdy jechałem na uczelnię, Puławska była czarna. Czyli przez całą noc służby zadbały o to aby ogarnąć temat. I nic więcej nie wymagam, bo niby czego więcej wymagać?
Natomiast mniejsze uliczki (z grubsza te po których nie jeżdżą autobusy) do dziś są zaśnieżone, ale to akurat nikomu chyba specjalnie nie przeszkadza, bo to nie problem przejechać te 500 m 20 km/h a nie 40.
W moim poście bardziej piłem do posta Wiliama, w którym to po raz kolejny można było dostrzec objawy fobii wobec wszystkiego co związane z autami, kierowcami i - nie daj Boże - względnym komfortem użytkowników aut.
