Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
Właśnie mój Bilet Warszawiaka (90-dniowy) został sprawdzony przez super terminal pana kierownika pociągu KM i wyskoczyło "ulgowy". "Poproszę legitymację", powiedział
wtf?
ŁK
-
Stary Pingwin
- Posty: 6034
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Bo kiedyś trzeba było sprawdzić czy na karcie jest hologram.
To też prawda.MZ pisze:Pod warunkiem, że czas we wszystkich urządzeniach jest poprawnie ustawiony.
Jakiś czas temu znajoma pytała się mnie czy i jak zgłosić przypadek podobny do opisywanego wcześniej w artykule. Chodziło o to że grupa przyjezdnych z Gruzji mówiących po rosyjsku została spisana przez kontrolerów, którzy domagali się uiszczenia opłaty na miejscu, w przeciwnym razie - wezwanie policji. Ja uznałem że jedyne do czego się na 100% można przyczepić w zachowaniu kontrolerów to pobranie 3 kar za jazdę bez biletu, a wystawienie jednego pokwitowania.
Obstawiam że wypisali tylko jedną karę bo więcej pieniędzy przy sobie Gruzini nie mieli.
Paweł D. pisze:Ale co tu było do wyjaśniania? Pani zakupiła bilet po rozpoczęciu kontroli i nie został on uznany przez kontrolera. I jedynym sposobem jej wyjaśnienia była zapłata na miejscu lub w ustawowym terminie. A pani poszła do gazet robiąc z siebie ofiarę systemu... Dyskutować moglibyśmy, gdyby wsiadła razem z kontrolerami a nie parę przystanków wcześniej.
Fakt, że ciężko ocenić czy pasażer kupuje bilet czy stuka sms-a, ale jakoś ten system się sprawdza, skoro skarg (poza tą historią sprzed kilku lat) nie ma.
A gdybym mial bilet 70-minutowy z biletomatu , ktory skonczylby sie z chwila wejscia kontrolerow i nie moge od czasu wygasniecia dokupic nowego w komorce tylko dlatego ze jade juz kilka przystankow? I nie, nie musze udowadniac ze mialem do tej pory inny, bo bo i tak przeciez bylby juz niewazny wiec moglem go wyrzucic chwile przed kupnem nowego. Gdzie w przepisach jest ze nie wolno tak zrobic?
A gdzie masz ważny bilet wtedy?
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Kontrolerzy w magiczny sposób sprawiają że bilet traci ważność i znika
A to się, bidulka, zdziwiła...
http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowar ... LokKrajImg(...) Pani Agata była ścigana listem gończym przez trzy lata. Za co? Nie zapłaciła za trzy mandaty za jazdę na gapę. Gdy śledczy ją znaleźli, przewieźli do więzienia na 15 dni. Policja: Wykonaliśmy polecenie zgodnie z nakazem sądu.(...)
Tak samo można pójść do więzienia za przejście na czerwonym świetle albo za picie piwa w parku. A nikt o tym artykułów nie pisze
Ciekawa sprawa i kara trochę wysoka.
Wyroki zaoczne takie są że się można nieźle zdziwić i jest to troche na granicy państwa prawa.
Pytanie czemu takich rozwiązań nie stosuje się częściej. Jest sporo delikwentów co mogą sobie ściany tapetować bo brak ściągalności należności daje im bezkarność.
Wyroki zaoczne takie są że się można nieźle zdziwić i jest to troche na granicy państwa prawa.
Pytanie czemu takich rozwiązań nie stosuje się częściej. Jest sporo delikwentów co mogą sobie ściany tapetować bo brak ściągalności należności daje im bezkarność.
Widocznie zgodziła się na kary. Bez zgody i sprawy nikt nikogo nie posadzi, przynajmniej w takim zyje świece.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
ŁK
No właśnie nie masz racji, i zdaje się myślisz jak tak pani. I do wymierzenia kary naprawdę nie jest potrzeba zgoda obwinionego.
Z artykułu wynika, że pani z pełną świadomością podawała adres zameldowania pod którym nie funkcjonuje. Myśląc, że będzie bezkarna.
I wszelka korespondencja trafiała pod ten adres i mimo, że nie została fizycznie doręczona, rodziła skutki prawne.
Gdyby pani korespondencję odbierała, pewnie skończyłoby się na wezwaniu na komisariat i nałożeniu mandatu. A że nie odbierała, sprawa trafiła do sądu, sąd wydał wyrok, wysłał powiadomienie, termin do wniesienia odwołania minął, a panowie z kajdankami jak widać dali radę panią odnaleźć i miejscówkę w ZK załatwić.
Z artykułu wynika, że pani z pełną świadomością podawała adres zameldowania pod którym nie funkcjonuje. Myśląc, że będzie bezkarna.
I wszelka korespondencja trafiała pod ten adres i mimo, że nie została fizycznie doręczona, rodziła skutki prawne.
Gdyby pani korespondencję odbierała, pewnie skończyłoby się na wezwaniu na komisariat i nałożeniu mandatu. A że nie odbierała, sprawa trafiła do sądu, sąd wydał wyrok, wysłał powiadomienie, termin do wniesienia odwołania minął, a panowie z kajdankami jak widać dali radę panią odnaleźć i miejscówkę w ZK załatwić.
Panią z artykułu zgubiło domniemanie doręczenia. Niezależnie od moralnego osądu postawy życiowej, że biletów się z założenia nie kupuje, jest to przykład barbarzyńskiego prawa, gdzie po drugim niedoręczeniu uznaje się pismo za doręczone z automatu. W ten sposób wiele osób zostało poszkodowane przez e-sąd przed który handlarze wierzytelnościami pozywają ludzi o sprawy przedawnione. Wystarczy poszukać w Sieci, jest dużo artykułów na ten temat.
Jakoś policja w dwa dni znalazła i jej miejsce pracy, i miejsce rzeczywistego zamieszkania. A sąd z uporem maniaka wysyłał pisma na adres pod którym nikt nie mieszka.
Mało kto ma teraz w dowodzie adres rzeczywistego zamieszkania, zwłaszcza ludzie młodzi - nie zameldujesz się w mieszkaniu wynajmowanym bez zgody właściciela. A poprzedni rząd w poprzedniej poprzedniej kampanii wyborczej obiecywał likwidację obowiązku meldunkowego....
Jakoś policja w dwa dni znalazła i jej miejsce pracy, i miejsce rzeczywistego zamieszkania. A sąd z uporem maniaka wysyłał pisma na adres pod którym nikt nie mieszka.
Mało kto ma teraz w dowodzie adres rzeczywistego zamieszkania, zwłaszcza ludzie młodzi - nie zameldujesz się w mieszkaniu wynajmowanym bez zgody właściciela. A poprzedni rząd w poprzedniej poprzedniej kampanii wyborczej obiecywał likwidację obowiązku meldunkowego....
Doszliśmy w Polsce do stanu, że rozkład jazdy pociągów to jest coś,
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
W wielu sytuacjach osobom notorycznie jeżdżącym bez biletu po odsiadce długi są umarzane.