Ale większośc biletomatów w autobusach sprzedaje bilety juz skasowane wiec tak jakby nie kupie sobie jednak na powrot.KwZ pisze:Reserved, wsiadając do autobusu masz już mieć bilet. A jeśli automat działa, to możesz kupić sobie na powrót. Tak rozumiem Wolfchena.
Tylko takie używanie biletomatu obniża jego użyteczność o rząd wielkości, bo na zadupiu dalej nie mam skąd wziąć biletu.
Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
Kup na powrót tym autobusemRosa pisze: Ale większośc biletomatów w autobusach sprzedaje bilety juz skasowane wiec tak jakby nie kupie sobie jednak na powrot.
Dyskusja jest żenująca. Albo otwieramy 21 wiek i biletomaty, albo żyjemy w średniowieczu. Czasy, gdzie każdy jest potencjalnym złodziejem, już minęły. Chciałbym zauważyć, że na sam można wchodzić już bez koszyka, a na kasie często jest automat samoobsługowy. Po to też są automaty do biletów: żeby dać możliwość kupienia tym, którzy chcą być fair. Tymczasem podejście jest ciagle w stylu "za***ć wszystkich". Organizator powinien liczyć się z tym, że ma większy zysk z biletomatu, bo 9/10 osób by nie kupiło biletu lub wybrało inny środek komunikacji, gdyby go nie było, niż z tego, że 1 osoba na 10 kompletnie przypadkowo nie kupi, bo akurat trafi fartownie na popsuty biletomat. Na szczęście chyba organizator się z tym zaczyna liczyć, a większość z was nim nie jest.
ŁK
Jeśli osoba nie podaje adresu, trzeba wzywać Policję. Innego wyjścia nie ma (znaczy jest, spisać numer PESEL, imię, nazwisko, imiona rodziców i miejsce urodzenia z dowodu, a potem organizator ZTCW może wystąpić o ustalenie adresu).Paweł D. pisze:No właśnie. A jeżeli ktoś nie ma ochoty współpracować z kontrolerem, albo celowo zataja aktualny adres zamieszkania?
Jeśli w dowodzie jest adres z Malinowskiego, a pasażer się w 2016 roku przeprowadził na Jeżewskiego (i tam zresztą się przemeldował), to wina kontrolera będzie. Chyba, że pasażer jest idiotą i nie czyta tego, co podpisze.Paweł D. pisze:Kontrolerowi pozostaje wyłącznie przepisać to, co widzi w dowodzie.
Wg ustawy nie może po prostu tego robić. To jest jedyna wina.Paweł D. pisze:Dalej mi ciężko doszukać się winy kontrolera, jeżeli tak postąpił.
Nie, muszą to robić. Ja nie patrzę na ten adres, tylko przyjmuję, że wypisany na druku przez człowieka adres się zgadza - i tyle. W razie czego, może sprawdzić go w bazie, chociaż to olewam, bo posługuję się wyłącznie adresem zamieszkania - meldunek mnie nie obchodzi.Sebastian pisze:Ja byłem kilka razy spisywany przez policję na mieście i zawsze pytali czy to adres zamieszkania. Początkowo myślałem że to pewna uszczypliwość (adres spoza Warszawy) ale okazuje się że nie.
Policja sprawdzi adres w bazie PESEL i tyle.Paweł D. pisze:To jeszcze zdradź tajemnicę jak policja ma adres zamieszkania ustalić?
Skłądanie falszywych oświadczeń jest co najmniej wykroczeniem, więc jak ktoś chce kłamać, to niech kłamie. Tylko, że potem ta osoba za to beknie.Paweł D. pisze:A nawet jeśli ten adres poda, to też policję wzywać, bo przecież może kłamać?
Nic? Adres ma być aktualny na datę sporządzenia wezwania, jeśli ktoś nie zapłaci, to również jego problem, bo powinien powiadomić o zmianie adresu.Paweł D. pisze:A jak się za pół roku przeprowadzi, to co wtedy? W jakieś opary absurdów wpadamy....
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
To powinno działać tak (już pewnie ktoś to napisał), że podpisujesz dokument z adresem, pod którym będziesz odbierać korespondencję lub będziesz miał świadomość domniemania doręczenia.
To w momencie podpisywania. Bo teraz problemem państwa jest zaktualizowanie danych po zmianie miejsca zamieszkania/zameldowania, a nie twoim.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
To w momencie podpisywania. Bo teraz problemem państwa jest zaktualizowanie danych po zmianie miejsca zamieszkania/zameldowania, a nie twoim.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
ŁK
Wolfchenu jak opłacisz wezwanie w terminie to w adresie może być podany czwarty kanał na Żeraniu i nikogo nie będzie obchodzić czy ty tam mieszkasz czy nie.
Aha, czyli kontroler ma do każdego pasażera wzywać policję, która porówna adres podany przez pasażera z adres nadrukowanym w dowodzie z adresem aktualnie widniejącym w bazie PESEL. Kontroler dostępu do bazy PESEL przecież nie ma. Tak mam rozumieć Twój wpis?Wolfchen pisze:Jeśli w dowodzie jest adres z Malinowskiego, a pasażer się w 2016 roku przeprowadził na Jeżewskiego (i tam zresztą się przemeldował), to wina kontrolera będzie. Chyba, że pasażer jest idiotą i nie czyta tego, co podpisze.Paweł D. pisze:Kontrolerowi pozostaje wyłącznie przepisać to, co widzi w dowodzie.
Paweł D. pisze:To jeszcze zdradź tajemnicę jak policja ma adres zamieszkania ustalić?
Nie mylisz przypadkiem adresu zameldowania z adresem zamieszkania? A jeżeli pasażer życzy sobie kierowania korespondencji pod adres, pod którym nie jest zameldowany a zamieszkuje to co? Wolno mu czy nie?Wolfchen pisze:Policja sprawdzi adres w bazie PESEL i tyle.
Dziwnie rozumujesz. Jeśli pasażer jakiś adres podaje i się pod tym podpisuje, to tyle w temacie. Nie można tylko spisać adresu z dowodu (o czym powtarzam od kilku stron). Policję zdaje się wzywać należy tylko wtedy, jeśli pasażer nie daje żadnych dokumentów, czyż nie?Paweł D. pisze:Aha, czyli kontroler ma do każdego pasażera wzywać policję, która porówna adres podany przez pasażera z adres nadrukowanym w dowodzie z adresem aktualnie widniejącym w bazie PESEL. Kontroler dostępu do bazy PESEL przecież nie ma. Tak mam rozumieć Twój wpis?
Nie, nie mylę - nie doczytałem, że napisałeś "pod którym mieszka". Policja sprawdzając kogoś, rutynowo weryfikuje dane razem z adresem zameldowania stałego/czasowego, bo muszą to wpisać w ramach notatki.Paweł D. pisze:Nie mylisz przypadkiem adresu zameldowania z adresem zamieszkania?
Oczywiście, że wolno.Paweł D. pisze:A jeżeli pasażer życzy sobie kierowania korespondencji pod adres, pod którym nie jest zameldowany a zamieszkuje to co? Wolno mu czy nie?
I taki był zamysł ustawodawcy, który zabronił używania adresu z dowodu do jakichkolwiek czynności urzędowych.Łukasz pisze:To powinno działać tak (już pewnie ktoś to napisał), że podpisujesz dokument z adresem, pod którym będziesz odbierać korespondencję lub będziesz miał świadomość domniemania doręczenia.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Ok, i kontroler tak zrobił - bez protestów pasażera wpisał adres z dowodu. A Ty od dłuższego czasu przekonujesz, że źle zrobił, gdyby się okazało, że mieszka (zameldował się) gdzie indziej. Ciągle nie możemy się doszukać winy kontrolera.Wolfchen pisze:Dziwnie rozumujesz. Jeśli pasażer jakiś adres podaje i się pod tym podpisuje, to tyle w temacie.Paweł D. pisze:Aha, czyli kontroler ma do każdego pasażera wzywać policję, która porówna adres podany przez pasażera z adres nadrukowanym w dowodzie z adresem aktualnie widniejącym w bazie PESEL. Kontroler dostępu do bazy PESEL przecież nie ma. Tak mam rozumieć Twój wpis?
Gdzieś już powtarzałem, że nie odnoszę się do żadnego zaistniałego przypadku, tylko to jest poboczna dyskusja 
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
-
Stary Pingwin
- Posty: 6071
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Jako sukces ogłasza się bezpłatne przejazdy dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjów. Nihil novi, jak mawiali starożytni. Do tej pory, jeżeli uczeń miał dalej do szkoły, to szkoła(a de facto miasto) fundowała mu bilet. Jeżeli miał blisko, to biletu nie potrzebował. Jeden wielki pijar.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.
Niszczą torowisko.
-
gfedorynski
- Posty: 912
- Rejestracja: 09 sie 2010, 15:45
Jeździ się nie tylko do szkoły. Jestem przeciwny bezpłatnej komunikacji jako takiej, ale akurat to jest sensowne zagranie.
To chyba dosyć dawno było, bo jak chodziłem do szkoły (co w sumie też zaczyna się robić dawno), to nie słyszałem by ktokolwiek miał bilet ufundowany przez szkołę. Może to dotyczyło tylko sytuacji gdy rejon jest jakoś daleko? Zresztą mnóstwo dzieci wcale nie chodzi do swoich rejonów.Stary Pingwin pisze:Do tej pory, jeżeli uczeń miał dalej do szkoły, to szkoła(a de facto miasto) fundowała mu bilet. Jeżeli miał blisko, to biletu nie potrzebował. Jeden wielki pijar.

Obecne przepisy mówią, że jeśli droga do rejonowej szkoły wynosi powyżej 3 lub 4 km (zależy od wieku) to gmina ma obowiązek zapewnić dojazd (gimbusa) lub zwrócić koszty dojazdu zbiorkomem (szczególnie w miastach gdzie takowy funkcjonuje). W praktyce oznacza to rozdawanie biletów dzieciom w szkole.
Jeśli rodzice wybiorą szkołę nierejonową zwrot ten nie obowiązuje.
Jeśli rodzice wybiorą szkołę nierejonową zwrot ten nie obowiązuje.
-
Stary Pingwin
- Posty: 6071
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Wiliam, dziewięć lat temu tak było.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.
Niszczą torowisko.
Poradźcie, czy dobrze kombinuję: człowiek ma bilet kwartalny na pierwszą strefę. Będzie jechał SKM z Warszawy Gdańskiej do Wieliszewa. Jaki bilet powinien skasować w Choszczówce: 20-minutowy na 1 i 2 strefę?